![]() |
Błąd w książce
Jestem fanem Harrego jak większość osób na tej stronie, ale niestety często mi się zdarza wyłapywać błędy w książkach. Oto jeden z nich:
Przyjaciele Charliego mieli zabrać smoka z wieży astronomicznej i tak się stało. Dziwi mnie tylko jak się tam dostali? Przecież żaden czarodziej nie może sobie od tak dostać się do Hogwartu... Wydaję mi się, że jest to błędem, lecz możliwe jest, (małe prawdopodobieństwo) że Dumbledor zdjął zaklęcia na okres przylotu kumpli brata Rona. A dowiedział się o tym od Severusa dzięki jego zdolnością (sorry zapomniałem jak się to nazywa fachowo:D) czytania w myślach! Co o tym myślicie? |
Rzeczywiście w HP zdarzają się błędy.
Ja znałam między innymi takie : W HP I CO - ''... zapiszczała Katy Bell, druga szukająca Gryfonów.'' Przecież, jest tylko jeden szukający i jak wiemy był nim Harry, powinno być ścigająca. W HP I ZF - ''Powiedziano mi, że wykazałeś już odporność na zaklęcie Crutiatus...'' Moddy nie rzucał zaklęcia Crutiatus na uczniów tylko zaklęcie Imperius. A jeśli chodzi o to jak przyjaciele Charliego tam się dostali.... Tak szczerze to, nigdy się nad tym nie zastanawiałam.... Pozdrawiam Cami :) |
Jak się dostali wiemy przylecieli na miotłach, ale przecież nie każdy może wlecieć sobie na tereny Hogwartu.
Te które wymieniłaś rzucają się w oczy podczas czytania sam wiele razy się nad nimi zastanawiałem. Co do Cruciatus można wziąć pod uwagę tortury Harrego w czwartej części przez Voldemorta, lecz dalsza części wypowiedzi Snape o ile się nie mylę nie pasuje do opisu zaklęcia Cruciatus, ponieważ jak dobrze wiemy Oklumencja którą uczył Severus Harrego jest dużo bardziej podobna do zaklęcia Inperius... |
hmm... nigdy się nie zastanawiałam nad tym jak się tam dostali.... Ale wydaję mi się, że Ci ktorzy nie mają pojęcie gdzie dokladnie lezy Hogwart nie widzą go. A Koledzy Charliego wiedzieli.
|
W pewnym sensie masz rację, mugole nie widzą Hogwartu tylko stare ruiny....
Ale pomyśl logicznie przecież wszyscy czarodzieje którzy uczęszczali do Hogwartu wiedzą gdzie on jest, a w targnąć na jego tereny bez zgody jest nie możliwe. |
No właśne .
Gdyby każdy mógł wlecieć na miotłach, Malfoy nie musiałby przez prawie cały rok szperać przy swojej komódce . Możliwe, że zaklęcia nie były jeszcze na tyle silne . Ale cóż, jakieś rzeczy niewyjaśnione muszą być. Błędy zacytowane przez Camomille to błędy w tłumaczeniu . Ale nie oszukujmy się - czy naprawdę w tak 'pomotanej' fabule i wartkiej akcji nie mają prawa zdarzyć się błędy ? |
Wiecie nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale macie rację. Oni nie mieli prawa tam się dostać, chyba że jak wcześniej ktoś zauważył Dumby zdjął zaklęcie ochraniające zamek.
Pamiętacie jak nad Hogwartem pojawił się mroczny Znak? Dumby i Harry polecieli wtedy na MIOTŁACH pożyczonych od Rosmerty. Zbliżając się do bram Hogwartu profesorek szeptał jakieś zaklęcia po czym Harry czuł jakieś drgania powietrza - zapora padła. Czyli to był jeden z tych faux pax'ów pani Rowling ;) |
Zgadzam się ze ZgreDem. A może Dumbledore faktycznie jakoś dowiedział się o tym smoku i zdjął zaklęcia? Licho go wie.
Błędów w tłumaczeniu jest mnóstwo- nie ma po co ich przytaczać w tym temacie. |
Dumbledore musiał wiedzieć o smoczku ;]
On wszystko wiedział tylko nie wtrącał się xD |
Tych błędów jest pełno! Gdzieś na hpnecie był jakiś art o tym. Nie pamiętam.
Cytat:
|
Cytat:
|
Oj, mylą, mylą! O czym innym myślałam, o czym innym pisałamxD. Trzech jest ścigających.
Cytat:
|
Przytoczę wypowiedź Rona z "Kamienia Filozoficznego" (108 strona, polskie wyd.) : "Mam szaty po Billu, różdżkę Charliego i starego szczura Percy'ego."
Różdżkę Charliego? Po Charliem? O ile się nie mylę, różdżek się nie przekazywało, tylko miało się je do końca życia, o ile oczywiście się nie złamała. Najwięcej błędów zawiera chyba właśnie pierwsza część cyklu. Myślę, że jest tak dlatego, że podczas pisania 1 tomu autorka nie ułożyła sobie jeszcze do końca tych wszystkich zasad panujących w tym świecie, a które już mają miejsce w późniejszych częściach, stąd myślę tego typu błędy. |
Cytat:
|
Nie do końca jest to prawda, że różdżkę się miało do końca życia, bo przecież można było ją zdobyć w czasie walki. A jeżeli Charlie dał ją Ronowi, to może w pewien sposób Ron ją zdobył.
|
Cytat:
Co to dej różdżki to może dał mu ją bo już mu była zbędna, dostał nową, z jakiejś ważnej okazji np. zostania prefektem, a różdżka po Charliem nie słuchała odpowiednio Rona? Nie wszyscy wiedzieli, że różdżka nie sprawuje się tak jak powinna np. podarowana., a nie dobrana samodzielnie lub odebrana siłą innemu czarodziejowi. Weasley'owie mogli o tym nie wiedzieć. Tak czy inaczej Ron używał tej różdżki tylko przez 2 lata:rolleyes: Mogłem pomylić się w niektórych kwestiach, bo Harrego czytałem już jakiś czas temu... |
Bardzo możliwe, to co proponujecie. Rzeczywiście mógł dostać, bo starszy brat nową kupił. O ile dobrze pamiętam, różdżka Rona, wcześniej Charliego była wysłużona, z czubka wystawał włos z ogona jednorożca. W takim stanie znalazła się pewnie u Charliego, który postanowił ją oddać bratu, a sobie załatwić nową. No i kwestia pieniędzy poruszona przez Biel.
Anetta92 - owszem, ale pomijając ewentualność złamania różdżki, stracenia jej podczas pojedynku, zniszczenia itd. - miało się je na całe życie. Uważam za bardziej prawdopodobną wersję tę Alana niż to, że Ron ją zdobył ;). Ciekawe, co by autorka na to odpowiedziała. |
Gdzieś czytałem, że można wysyłać swoje pytania co do książki lub magicznego świata na jakiś serwis, a serwis przekazuje te pytania do Jo... A ona stara się udzielać odpowiedzi. Niestety nie wiem czy to jest prawda, ale dobrze by było:D
|
Ogólnie w książce jest dużo nieprawidłowości a szczegulnie w tych pierwszych częściach n.p. W II części Harry i Ron wlecieli samochodem pana Weasleya na teren zamku.
|
Możliwe, ja często tez znajduję błędy w książkach, ale w HP nie znalazłąm, jakoś tak-nie szukałam.
|
ale z tą szukającą to może być błąd tłumacza
|
Cytat:
Cytat:
Tak tyle, że zauważcie że po odrodzeniu Voldemorta, magiczna ochrona Hogwartu wiele wzrosła. Wcześniej, w pierwszej części nie potrzeba było, aż tak mocno bronić zamku, bo nie było przed czym. Sam Dubmledore, podczas namawiania Slughorna na stanowisko, powiedział, że magiczna ochrona, w ciągu roku wzbogaciła się o nowe zaklęcia. |
Witam
Mam pytanie co do tego jak poprawnie powinno to wyglądać "Harry zna mowę wężów czy mowę węży?? A tak na marginesie,to kiedy Harry z dyrektorem polecieli na miotłach pożyczonych od Rosmerty...?w której części,jak narazie przeczytałem 4część,jutro wypożyczę 5. |
Harry z Dumbledore'em polecieli na miotłach w 6 części. Co do mowy węży/wężów : D myślę, że obie wersje są poprawne, gdyż obie o ile dobrze pamiętam pojawiły się w książce.
|
Cytat:
|
Zgadzam się że dyrektor wiedział o smoku bo w końcu jak ktoś w książce powiedział - Dumbledor wiedział wszystko co? gdzie? kiedy? dlaczego?
|
Dla mnie to nie jest błąd, bo np Harry i Ron przylecieli do skzoły samochodem i nie było problemu, żeby się dostać.
|
Zastanawia mnie możliwość dostania się do Zamku przez Sieć Fiuu - przecież zarówno w Czarze Ognia jak i w Zakonie Feniksa Harry porozumiewa się przez nią z Syriuszem.
A z innych nieścisłości: skoro każdy uczeń mógł mieć sowę albo kota albo ropuchę to dlaczego Ron miał szczura? No i jeszcze cała oś fabuły Czary Ognia - jeśli Moody-Crouch zamienił Puchar Turnieju Trójmagicznego w świstoklik to dlaczego po prostu pierwszego dnia w szkole nie zamienił w niego czegoś innego i dał Harry'emu do potrzymania ;) |
Cytat:
Też zastanawia mnie jak to możliwe, że można się dostać do zamku od tak po prostu przez kominek, lub wydostać. Przecież to niebezpieczne! Wiem, że kominki były pod obserwacją, ale dopiero PÓŹNIEJ. Na samym początku ( tomy od 1-5) nie było najmniejszego z tym problemu. Równie dobrze Voldemort mógł pojawić się w szkole i wymordować tam wszystkich (wiem, że to głupie :D) Jeszcze jedno, co dotyczy kominków. Jak to możliwe, że Harry wymawiał nazwę domu Syriusza (bo ja wiem jak to się piszę? nie chce mi się sprawdzać) skoro adres mógł wypowiedzieć tylko Strażnik Tajemnicy (kim, jak zapewne wszyscy wiecie, był Dumbledore)? Wyraźnie było powiedziane, że nie można nawet NAPISAĆ adresu, (a co dopiero wypowiedzieć!), a Harry bez najmniejszego problemu to zrobił? Pewna niekonsekwencja. Jeżeli chodzi o tego szczura to też nie rozumiem. A Ginny np. miała puszka pigmejskiego. A też było WYRAŹNIE napisane "albo JEDEN kot, albo JEDNA ropucha, albo JEDNA sowa. (?) A jeżeli chodzi o CO to po prostu ten śmierciożerca NIE MÓGŁ tego zrobić. Harry był pod stałą obserwacją Dumbledore i nie udałoby mu się go (najprawdopodobniej) od tak: wpaść do szkoły i zabrać Pottera. A nawet gdyby to nie zgadzało się to z planem Voldemorta. Przecież on chciał żeby NIKT NIE DOWIEDZIAŁ SIĘ o jego powrocie. Gdyby Harry został porwany to wszyscy by wiedzieli, że Czarny Pan powrócił. Im chodziło o to żeby go zabić i zwalić wszystko na "wypadek" w turnieju. Przecież to właśnie MM zrobiło po śmierci Cedrika. Pomimo, że mieli dowód, to byli po prostu ślepi. Gdzieś był taki fajny fragment książki, w którym jest to wszystko dobrze wyjaśnione, ale nie bardzo chce mi się go szukać. I tak już się rozpisałam! Muszę się zapoznać dokładniej z tym tematem, bo od razu Ci odpisałam i nawet nie przeczytałam, co inni pisali. |
Cytat:
Co do domu Syriusza, to to się da wyjaśnić - nikt poza Strażnikiem Tajemnicy nie mógł wyjawić adresu komuś innemu, a przecież w tym wypadku Harry nikomu go nie zdradzał (mówił go do pustego kominka). Cytat:
PS. Jak na siedem tomów i 4500 stron tekstu to i tak z tymi niekonsekwencjami nie jest źle! |
Masz racje... Ale czekaj coś mi się przypomniało... Kto czytał 6 wie o co chodzi więc: Harry i Dumbledor, wracając z poszukiwania horkusa wrócili do hogwartu na miotłach. Kto czytał 5 wie: Gorg i Fred uciekli za szkoły na miotłach. I niepamjętam w której to części było ale hermiona mówiła że Hogwart osłonięty jest jak gdyby barjerą która niepozwala nikomu się wedrzeć... Rowling pomieszała...
|
Nie prawda
Oni uciekli w 5 części A Dumbledor mówi przez teleportacją w 6 części z wierzy astronomicznej że dyrektor ma specjalne przywileje :] |
Niestety wszystkim zdarzają się błędy. Człowiek nie jest idealny...
|
Nie ma w tym żadnego błędu tak myślę. W 1 części Hogwart nie był strzeżony jakimiś mega zaklęciami, ponieważ nie było ku temu powodów. Voldemort zaginął bez wieści, nikt nie uciekł z Azkabanu, więc myślę że były to wyłącznie jakieś proste zaklęcia no i oczywiście coś przeciw Mugolom.
|
Mnie od jakiegos czasu zastanawia jedna rzecz : w zamku na czas wakacji pozostawal tylko Filch. A co z profesor Trelawney? W V tomie, gdy Umbridge chce ja wyrzucic, dowiadujemy sie, ze nie ma ona dokad pojsc, bo mieszka od 16 lat w Hogwarcie. I jeszcze Hagrid. On w koncu tez mieszka,l od wyrzucenia go ze szkoly, w chatce przy Zakazanym Lesie.
|
Każda różdżka od Ollivandera ma rdzeń z jakiejś potężnej substancji magicznej:
- rogi jednorożca - pióra z ogona feniksa - smocze serca W książce jest pomyłka Ron w pociągu stwierdza że powypadała mu już z ródżczki cała sierść jednorożca... |
Cytat:
|
Cytat:
|
Jeśli chodzi o to jak Przyjaciele Charliego dostali się do Hogwartu to myślę,że przed odrodzeniem Voldemorta gdy nie było jako tikich zagrożeń z zewnątrz szkoła nie była tak chroniona. W KP jest taki tekst
Cytat:
Czyli wcześniej nie było tylu zaklęć chroniących Hogwart. A i Voldziaaa nie pisze się postu pod postem tylko się edytuje |
Cytat:
Kiedy Syriusz uciekł z Azkabanu, przydzielono Dementorów na wartę i rzucono zaklęcia chroniące zamek. Czytałem sobie właśnie Komnatę Tajemnic - pamiętacie chyba fragment kiedy Korneliusz Knot przyszedł zabrać Hagrida do Azkabanu? Chwilę potem, pojawił się niezapowiedzianie Lucjusz Malfoy - więc zaklęć obronnych nie było. |
| Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:59. |
Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.