![]() |
Ted Tonks-Lupin
Co znim? czy nie byl przypadkiem za stary na hogwart w epilogu, przeciez mial juz 19 lat. czy cos sie zmienilo w hogwarcie? moze edukacja czarodziejska trwa teraz nie 7 tylko 9 albo 10 lat.:uhoh:
|
RE: Ted Tonks-Lupin
Na końcu nie pisało, że on do Hogwartu jedzie, ale, że całuje jakąs dziewczyne i mówi Jamesowi, że ja odprowadza na pociąg. Mógł się poprostu zakochać w dziewczynie, która byla od niego młodsza. W końcu Harry i Ginny też odprowadzali Jamesa i ALbusa na pociąg, chociaż sami nie chodzili już do Hogwartu.
|
RE: Ted Tonks-Lupin
Zgadzam się z Sereą. W książce pisze, że Ted przyszedł kogoś odprowadzić, nie pisze, że siedzi w przedziale i obściskuje się z kimś :) Aby móc kogoś odprowadzić na peron nie trzeba chodzić już do szkoły.
|
RE: Ted Tonks-Lupin
Mnie tam szkoda tego dziecka.
Sierotą biadactwo zostało..;/ Moim zdaniem Rowling powinna uśmiercić jedno z rodziców, albo wcale, no albo po prostu nie dawać im tego dziecka xP |
RE: Ted Tonks-Lupin
No wiesz hemcia, może Rowling "obdarzyła" ich dzieckiem, bo chciała żeby może zaznali trochę szczęścia przed śmiercią. A ja sobie nie wyobrażam sobie, że umiera tylko jedno z nich. Przecież Lupin by się chyba kompletnie załamał jakby Tonks zginęła i na odwrót. To smutne, że Jo ich uśmierciła, ale przynajmniej są po "tamtej drugiej stronie" razem. To jest chyba najważniejsze.
|
RE: Ted Tonks-Lupin
myslalam ze Harry zaadoptuje dziecko Lupina i Tonks. Ale w sumie, to podobnie sie stalo jak z nim samym, noo predzej z Nevilem- smierciozercy zabili mu rodzine, moze dokona jakiegos chwalebnego czynu? :D a moze on bedzie kolejnym bohaterem... może... [...]
|
RE: Ted Tonks-Lupin
zgadzam sie z ElderWand. mnie też się przypomniała historia z Harrym. Ledwo się narodził a juz odebrano mu rodziców
i chciałabym przeczytać kolejną książkę z historią ze świata czarodziejów chociaż jej głównym bohaterem miałby być Ted a nie Harry |
RE: Ted Tonks-Lupin
ElderWand, niby jak Harry miał zaadoptować Teddy'ego, jeśli ten miał już opiekuna? W rozdziale "Bitwa o Hogwart" Tonks mówi, że zostawiła Teddy'ego pod opieką swojej matki. To logiczne, że chłopiec był więc po śmierci rodziców wychowywany przez babcię. Ludzie, myślenie nie boli, naprawdę...
|
RE: Ted Tonks-Lupin
Moim zdaniem Rowlling nie powinna uśmiercać Lupinów, i to wtedy gdy odnależli szczęście i miłość. Rozumiem, że ponieśli bihatersą śmierć, że umarli razem. Tonks zawsze była szczęśliwa, a Remus dopiero odwarzył się otworzyć drzwi do szczęścia i miłości. A ona zabiła go zaraz po przekroczeniu progu tych drzwi. To boli...
Myślę, że dobrze się stało, że remus przed śmiercią został ojcem, zaznał przynajmniej troche radości w swoim trudnym życiu. Żal mi bardziej Remusa niż Teda, szczególnie po tej scenie gdy Harry rozmawiał z ich "duszami" w zakazanym Lesie, remus tak pragnął poznać syna, ale nie było mu to dane. Moim zdaniem autorka za bardzo chciała wystylizować Teda na drugiego Harrego. NIEWAŻNE CO PISZE W KSIĄŻCE DLA MIE ONI NIE UMARLI I SA SZCZĘŚLIWI! Innej alternatywy mój mózg nie przyjmuje.... taka już ze mnie dziwaczka... |
RE: Ted Tonks-Lupin
Masz rację Kot. Ważne, że Remus i Tonks są szczęśliwi po "tamtej stronie". Mi też jest o wiele bardziej żal Lupina niż Teddy'ego. Tyle wycierpiał w życiu, a nawet nie dane mu było cieszyć się szczęściem z żoną i synem. To smutne, nie mogę się z tym pogodzić...
|
| Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:53. |
Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.