![]() |
Ślub Harry'ego i Ginny
Starałam się nie robić błędów, ale jeśli jakieś się znajdą to z góry przepraszam. Krytyka mile widziana.
* Przygotowania do ślubu Harry'ego i Ginny szły pełną parą. W ogrodzie, przed Norą, stał już wielki, biały namiot. Był znacznie większy od tego, w którym ślub brali Bill i Fleur. Pani Weasley robiła wszystko, by ślub Harry'ego i Ginny były lepsze od zaślubin Billa i Fleur. Harry, Ron, Hermiona i Ginny wybrali się po garnitur i suknię. Aportowali się przed salonem sukien ślubnych. Ginny i Hermiona weszły do środka, natomiast Harry i Ron weszli do sklepu obok - z szatami ślubnymi. Ginny kupiła śnieżnobiałą suknię na ramiączkach, do pasa prostą, a od pasa w dół rozszerzającą się i pofałdowaną. Natomiast Harry kupił czarną, błyszczącą szatę i do tego śnieżnobiałą koszulę. Zapłacili za zakup i deportowali się do Nory. Późnym wieczorem Harry położył się do łóżka czując, że jutro czeka go najwspanialszy dzień w jego życiu. Uśmiechnął się do siebie i już po chwili odpłynął w objęcia Morfeusza. * Ginny siedziała na krześle w salonie. Molly właśnie układała jej fryzurę. -Gotowe, kochanie!-powiedziała Molly Ginny wyszła z Nory. Podeszła do namiotu, gdzie czekała na nią jej świadkowa, Hermiona. Pozostali goście, Harry ze swoim świadkiem Ronem oraz Mistrz Ceremonii - Minister Magii Kingsley Shacklebolt byli już w środku. Hermiona wręczyła pannie młodej bukiet czerwonych róż. Ginny wkroczyła do środka, a za nią Hermiona. Ginny prezentowała się naprawdę pięknie w śnieżnobiałej sukni. Szły przy akompaniamencie muzyki wydobywającej się ze ścian namiotu. Muzyka ucichła, gdy Ginny stanęła obok Harry'ego, a Hermiona obok Rona. Kingsley odchrząknął, chcąc zwrócić na siebie uwagę zebranych. -Zebraliśmy się tu po to by połączyć Węzłęm Małżeńskim obecnych tu Harry'ego Pottera i Ginevrę Weasley. Kto jest przeciwny temu związkowi niech powstanie teraz lub zamilknie na wieki.-Kingsley zmierzył wzrokiem gości Nikt się nawet nie poruszył. -Czy ty, Harry Potterze, bierzesz sobie za żonę tą o to Ginevrę Weasley?-zapytał Minister -Tak!-odpowiedział Harry patrząc Ginny w oczy -Czy ty, Ginevro Weasley, bierzesz sobie za męża tego o to Harry'ego Pottera?-zapytał Mistrz Ceremonii -Tak!-odpowiedziała Ginny patrząc Harry'emu w oczy -Teraz nałóżcie sobie obrączki. Harry wziął złotą obrączkę z czerwono-złotej poduszeczki trzymanej przez rona i wsunął ją na serdeczny palec prawej ręki Ginny. Ginny wzięła taką samą obraczkę, tyle że większą, z takiej samej czerwono-złotej poduszeczki trzymanej przez Hermionę. Wsunęła ją Harry'emu na palec. -Ogłaszam was mężem i żoną!-oznajmił Kingsley Z obrączek "wypłynęły" maleńkie czerwone różyczki i "zamknęły" parę młodą w sercu. -Możesz pocałować pannę młodą!-powiedział Kingsley Harry objął Ginny delikatnie w talii, a ona zarzuciła mu ręce na szyję. Pocałował ją. Różyczki przemieniły się w gołębie, które poleciału ku sklepieniu namiotu i zniknęły, jakby poleciały do niebia zanieść radosną nowinę. Rozległy się oklaski. Molly nie była w stanie powstrzymać łez szczęścia. Długie ławki zmieniły się w jeden długi stół. Do pary młodej ustawiła się kolejka. Pierwsi podeszli Ron i Hermiona. -No, to wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia.-powiedziała Hermiona -Harry, chciałem kupić ci Nervosol, na wypadek gdyby moja siostrzyczka za bardzo grała ci na nerwach, ale Hermiona mi nie pozwoliła.-powiedział Ron Harry zachichotał, a Ginny obdarzyła brata spojrzeniem bazyliszka. -Żartowałem! Życzę wam szczęścia i czego tylko dusza zapragnie.-rzekł Ron Następni w kolejce byli państwo Weasley. -Wszystkiego najlepszego, kochani.-powiedział Artur ściskając im ręce Molly przycisnęła Harry'ego i Ginny do siebie. -Tak się cieszę... wszystkiego najlepszego, szcześcia, gromadki dzieci.-powiedziała Molly Harry i Ginny zdołali się wyswobodzić z uścisku Molly. -Harry, będziesz musiał przenieść się z pokoju Rona do pokoju Ginny.-powiedziała Molly -Pani Weasley, ja i Ginny zdecydowaliśmy się zamieszkać na Grimmauld Place 12. To w końcu mój dom. Stworek już od dawna pytał mnie kiedy tam się wprowadzę. Ten skrzat naprawdę się zmienił. Na lepsze. Nie ma nam pani tego za złe, prawda?-zapytał Harry -Ależ oczywiście, że nie. I mów mi "mamo", kochanie.-odpowiedziała Molly -Dobrze... "mamo".-powiedział niepewnie Harry Teraz podeszli Fred i George -To kiedy rozwód?-zapytali z powagą, ale oczy im się śmiały -Za tydzień.-odparła tłumiąc chichot Ginny Bliźniacy odeszli i podszedł Percy z poważną miną. -Moje najszczersze kondolencje, kochani!-powiedział Harry i Ginny parsknęli śmiechem. -Nikt nie umarł, Percy!-powiedział Harry -Wiem, i co?-zapytał Percy -To, że kondolencje składa się jak ktoś umrze!-odpowiedział Harry Percy zrobił się czerwony jak burak i odszedł. Następnie podeszli Bill i Fleur. -Scięścia wam wam życę.-powiedziała Fleur ściskając rękę Ginny -Wszystkiego najlepszego!-powiedział Bill, klepiąc Harry'ego po ramieniu Bill i Fleur odeszli i podszedł Charlie. -Wszystkiego najlepszego!-powiedział Charlie Gdy w końcu wszyscy goście złożyli młodej parze życzenia, zaczęło się wesele. Ginny tradycyjnie rzucała bukietem, który złapała... Hermiona. Harry tradycyjnie rzucał krawatem, który złapał... Ron. -Hermiono, chyba już czas.-szepnął Ron do Hermiony Ron i Hermiona odchrząkneli. Wszystkie głowy zwróciły się w ich stronę. -No więc, ja i Hermiona chcielismy ogłosić, że...-zaczął czerwony na twarzy Ron -... Jesteśmy zaręczeni!-dokończyła radośnie Hermiona Wszyscy jak jeden mąż zaczęli się przepychać, by pogratulować narzeczonym. Kiedy wszyscy ucichli i usiedli przy stole, Artur wstał by wznieść toast: -Chciałbym wznieść toast za parę młodą, zebranych tu gości, ale przede wszystkich wznoszę ten toast za tych, którzy nie mogą być tu z nami. Za tych, którzy zginęli poświęcając się walce z Voldemortem. Mowa tu o Jamesie i Lily Potterach, Syriuszu Blacku, Remusie i Nimfadorze Lupin oraz o Tedzie Tonksie. Wypijmy za nich! Artur uniósł swój kieliszek i opróżnił go do dna. Pozostali uczynili to samo. Wesele trwało najlepsze. Jakiś czas po północy Andromeda Tonks zaniosła śpiącego wnuka, Teddy'ego, do łóżka. Wesele trwało do białego rana. |
Cytat:
Ale nie za bardzo. Tylko troszeczkę. Takie sobie. Bylejakie. Dla mnie to nawet odrażające przez swoją lekkość. Nie zaskakuje. A ja nie nawidzę tego paringu. |
Jak koleżanka wyżej - nie cierpię tego paringu.
Znalazłam parę błędów, np: Cytat:
Cytat:
|
| Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:45. |
Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.