HPN.pl

HPN.pl (http://hpn.pl/index.php)
-   Opowiadania - miniaturki (http://hpn.pl/forumdisplay.php?f=39)
-   -   Ślub Harry'ego i Ginny (http://hpn.pl/showthread.php?t=8288)

Ana_Black 10-17-2010 20:41

Ślub Harry'ego i Ginny
 
Starałam się nie robić błędów, ale jeśli jakieś się znajdą to z góry przepraszam. Krytyka mile widziana.

*
Przygotowania do ślubu Harry'ego i Ginny szły pełną parą. W ogrodzie, przed Norą, stał już wielki, biały namiot. Był znacznie większy od tego, w którym ślub brali Bill i Fleur. Pani Weasley robiła wszystko, by ślub Harry'ego i Ginny były lepsze od zaślubin Billa i Fleur. Harry, Ron, Hermiona i Ginny wybrali się po garnitur i suknię. Aportowali się przed salonem sukien ślubnych. Ginny i Hermiona weszły do środka, natomiast Harry i Ron weszli do sklepu obok - z szatami ślubnymi. Ginny kupiła śnieżnobiałą suknię na ramiączkach, do pasa prostą, a od pasa w dół rozszerzającą się i pofałdowaną. Natomiast Harry kupił czarną, błyszczącą szatę i do tego śnieżnobiałą koszulę. Zapłacili za zakup i deportowali się do Nory. Późnym wieczorem Harry położył się do łóżka czując, że jutro czeka go najwspanialszy dzień w jego życiu. Uśmiechnął się do siebie i już po chwili odpłynął w objęcia Morfeusza.
*
Ginny siedziała na krześle w salonie. Molly właśnie układała jej fryzurę.
-Gotowe, kochanie!-powiedziała Molly
Ginny wyszła z Nory. Podeszła do namiotu, gdzie czekała na nią jej świadkowa, Hermiona. Pozostali goście, Harry ze swoim świadkiem Ronem oraz Mistrz Ceremonii - Minister Magii Kingsley Shacklebolt byli już w środku. Hermiona wręczyła pannie młodej bukiet czerwonych róż. Ginny wkroczyła do środka, a za nią Hermiona. Ginny prezentowała się naprawdę pięknie w śnieżnobiałej sukni. Szły przy akompaniamencie muzyki wydobywającej się ze ścian namiotu. Muzyka ucichła, gdy Ginny stanęła obok Harry'ego, a Hermiona obok Rona. Kingsley odchrząknął, chcąc zwrócić na siebie uwagę zebranych.
-Zebraliśmy się tu po to by połączyć Węzłęm Małżeńskim obecnych tu Harry'ego Pottera i Ginevrę Weasley. Kto jest przeciwny temu związkowi niech powstanie teraz lub zamilknie na wieki.-Kingsley zmierzył wzrokiem gości
Nikt się nawet nie poruszył.
-Czy ty, Harry Potterze, bierzesz sobie za żonę tą o to Ginevrę Weasley?-zapytał Minister
-Tak!-odpowiedział Harry patrząc Ginny w oczy
-Czy ty, Ginevro Weasley, bierzesz sobie za męża tego o to Harry'ego Pottera?-zapytał Mistrz Ceremonii
-Tak!-odpowiedziała Ginny patrząc Harry'emu w oczy
-Teraz nałóżcie sobie obrączki.
Harry wziął złotą obrączkę z czerwono-złotej poduszeczki trzymanej przez rona i wsunął ją na serdeczny palec prawej ręki Ginny. Ginny wzięła taką samą obraczkę, tyle że większą, z takiej samej czerwono-złotej poduszeczki trzymanej przez Hermionę. Wsunęła ją Harry'emu na palec.
-Ogłaszam was mężem i żoną!-oznajmił Kingsley
Z obrączek "wypłynęły" maleńkie czerwone różyczki i "zamknęły" parę młodą w sercu.
-Możesz pocałować pannę młodą!-powiedział Kingsley
Harry objął Ginny delikatnie w talii, a ona zarzuciła mu ręce na szyję. Pocałował ją. Różyczki przemieniły się w gołębie, które poleciału ku sklepieniu namiotu i zniknęły, jakby poleciały do niebia zanieść radosną nowinę. Rozległy się oklaski. Molly nie była w stanie powstrzymać łez szczęścia. Długie ławki zmieniły się w jeden długi stół. Do pary młodej ustawiła się kolejka. Pierwsi podeszli Ron i Hermiona.
-No, to wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia.-powiedziała Hermiona -Harry, chciałem kupić ci Nervosol, na wypadek gdyby moja siostrzyczka za bardzo grała ci na nerwach, ale Hermiona mi nie pozwoliła.-powiedział Ron
Harry zachichotał, a Ginny obdarzyła brata spojrzeniem bazyliszka.
-Żartowałem! Życzę wam szczęścia i czego tylko dusza zapragnie.-rzekł Ron
Następni w kolejce byli państwo Weasley.
-Wszystkiego najlepszego, kochani.-powiedział Artur ściskając im ręce
Molly przycisnęła Harry'ego i Ginny do siebie.
-Tak się cieszę... wszystkiego najlepszego, szcześcia, gromadki dzieci.-powiedziała Molly
Harry i Ginny zdołali się wyswobodzić z uścisku Molly.
-Harry, będziesz musiał przenieść się z pokoju Rona do pokoju Ginny.-powiedziała Molly
-Pani Weasley, ja i Ginny zdecydowaliśmy się zamieszkać na Grimmauld Place 12. To w końcu mój dom. Stworek już od dawna pytał mnie kiedy tam się wprowadzę. Ten skrzat naprawdę się zmienił. Na lepsze. Nie ma nam pani tego za złe, prawda?-zapytał Harry
-Ależ oczywiście, że nie. I mów mi "mamo", kochanie.-odpowiedziała Molly
-Dobrze... "mamo".-powiedział niepewnie Harry
Teraz podeszli Fred i George
-To kiedy rozwód?-zapytali z powagą, ale oczy im się śmiały
-Za tydzień.-odparła tłumiąc chichot Ginny
Bliźniacy odeszli i podszedł Percy z poważną miną.
-Moje najszczersze kondolencje, kochani!-powiedział
Harry i Ginny parsknęli śmiechem.
-Nikt nie umarł, Percy!-powiedział Harry
-Wiem, i co?-zapytał Percy
-To, że kondolencje składa się jak ktoś umrze!-odpowiedział Harry
Percy zrobił się czerwony jak burak i odszedł. Następnie podeszli Bill i Fleur.
-Scięścia wam wam życę.-powiedziała Fleur ściskając rękę Ginny
-Wszystkiego najlepszego!-powiedział Bill, klepiąc Harry'ego po ramieniu
Bill i Fleur odeszli i podszedł Charlie.
-Wszystkiego najlepszego!-powiedział Charlie
Gdy w końcu wszyscy goście złożyli młodej parze życzenia, zaczęło się wesele. Ginny tradycyjnie rzucała bukietem, który złapała... Hermiona. Harry tradycyjnie rzucał krawatem, który złapał... Ron.
-Hermiono, chyba już czas.-szepnął Ron do Hermiony
Ron i Hermiona odchrząkneli. Wszystkie głowy zwróciły się w ich stronę.
-No więc, ja i Hermiona chcielismy ogłosić, że...-zaczął czerwony na twarzy Ron
-... Jesteśmy zaręczeni!-dokończyła radośnie Hermiona
Wszyscy jak jeden mąż zaczęli się przepychać, by pogratulować narzeczonym. Kiedy wszyscy ucichli i usiedli przy stole, Artur wstał by wznieść toast:
-Chciałbym wznieść toast za parę młodą, zebranych tu gości, ale przede wszystkich wznoszę ten toast za tych, którzy nie mogą być tu z nami. Za tych, którzy zginęli poświęcając się walce z Voldemortem. Mowa tu o Jamesie i Lily Potterach, Syriuszu Blacku, Remusie i Nimfadorze Lupin oraz o Tedzie Tonksie. Wypijmy za nich!
Artur uniósł swój kieliszek i opróżnił go do dna. Pozostali uczynili to samo. Wesele trwało najlepsze. Jakiś czas po północy Andromeda Tonks zaniosła śpiącego wnuka, Teddy'ego, do łóżka. Wesele trwało do białego rana.

Draco1297 10-22-2010 14:08

Cytat:

-No, to wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia.-powiedział Hermiona -Harry, chciałem kupić ci Nervosol, na wypadek gdyby moja siostrzyczka za bardzo grała ci na nerwach, ale Hermiona mi nie pozwoliła.-powiedział Ron
To mnie rozbawiło : D
Ale nie za bardzo.
Tylko troszeczkę.

Takie sobie. Bylejakie. Dla mnie to nawet odrażające przez swoją lekkość. Nie zaskakuje. A ja nie nawidzę tego paringu.

Hermiona26 10-27-2010 23:57

Jak koleżanka wyżej - nie cierpię tego paringu.
Znalazłam parę błędów, np:
Cytat:

Zapłacili za zakup i depertowali się do Nory
A co to depertacja? Ja słyszałam tylko o deportacji a to jest różnica, przynajmniej z mojego punktu widzenia.
Cytat:

Mowa tu o Jamesie i Lily Potterach,
Nie jestem pewna ale chyba pisze się Potter'ach.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:45.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.