RE: Czy boicie się śmierci?
another, nie, nie jestes tym pierwszym. I nie czuj sie z tego powodu dumny, bo E-V szybko to zmieni^^ A co do Miss Bagwell....no coz. Widac nie tylko dzieci sobie tak zycie po smierci wyobrazaja, bo ja znam kilku ludzi doroslych, ktorzy w pieklo wierza. Choc u mnie katechetka mowila, ze pieklo trzeba rozumiec w sensie metaforycznym, a ty jak wnioskuje rozumiesz to wlasnie tak jak 5 latki. "Co prawda jest tam ponoć ciekawe towarzycho". Chodzi Ci o ludzi, ktorzy sa powrzechnie uwazani za zlych, tacy, ktorzy dopuscili sie najgorszych zbrodni? Bo jezeli pieklo istnieje to tylko tacy ludzie ta trafiaja. Masz tez tzw. "modne poglady" na temat wiary, katolicyzmu i Kosciola. Co drugi nastolatek uslyszy od kolegow, znajmych, albo ludzi wyzszych w hierarchi i mysli dokladnie tak samo. Ze ksiadz gada bzdury, zakonnice Nas oklamuja, Bog nie jest dobry, Jezus to pic na wode, niebo---> bajka dla dzieci, wszystko to bujda, nic nie warte klamstwo. Po co udajesz dorosla, skoro sama zachowujesz sie jak dziecko? I wiekszosc nie podoba Nam sie w wierze to, co jest dla Nas nie wygodne, badz niewiarygodne. Jak dla mnie myslenie takie nie ma wiekszego sensu. Jak ktos chce byc taki "dorosly" i "fajny" to niech bedzie soba i ma wlasne poglady.
Co do pytania, czy boje sie smierci. Moim zdaniem ludzie nie tyle boja sie smierci, tylko tego czy bedzie ona bolesna, jaka ona bedzie.....slowem tego nieznanego. Ponoc kazdy z Nas umrze w odpowiednim momencie. I ja w to wierze. Widzieliscie kiedys jak umiera czlowiek smiercia dosc powolna? Wcale nie musi to go bolec. Poprostu zaczyna mniej oddychac, ale nie boi sie, bo wie ze juz czas. Dla mnie to smutne, ale i piekne, ze wiesz, ze juz zrobilas/zrobiles wszystko co mialas/miales i mozesz w koncu odejsc. Nie umiem jednoznacznie odpowiedziec na pytanie, czy sie jej boje. Tym co sadza, ze nie, bo to nic strasznego ( o ile naprawde tak jest) to im wspolczuje. Bo mi sie podoba, ze jak mysle o tym, ze kiedys "odejde" to czuje ciarki. Jestem ciekawa co bedzie po smierci, jak wyglada niebo ( o ktorym tez mowi sie metaforycznie) i czy spotkam tam tych co juz odeszli. A jednoczesnie nie chce umierac, zostawic innych ludzi itd., bo mam zamiar jeszcze wiele rzeczy w zyciu zrobic ( czujecie teraz, jakie JA moge miec pomysly?:lol: Juz mozna sie bac)
I jeszcze jedno. Nie czuje, ze jestem tylko czlowiekiem. Jakos nie mam ochoty zastanwiac sie nad sensem zycia i smierci. Bo moim zdaniem, dla kazdego sens jest inny i inaczej go odbiera. Tyle^^
|