Wyświetl pojedyńczy post
Stary 11-21-2007, 17:57   #107
Veela
Omijać szerokim łukiem
 
Veela na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 1,115
Wyślij wiadomość przez MSN do Veela
Domyślnie RE: Czy boicie się śmierci?

Cytat:
WDlatego lepiej będzie, jeżeli się nie wypowiem na temat twojego posta
Pewnie. Jak się nie ma co powiedzieć, to się pisze, że się nie wypowie. Logiczne.

Cytat:
Zupełnie jak pięciolatek Bez obrazy, ale tak życie po śmierci wyobrażają sobie małe dzieci, którym wmawia się na lekcjach religii ,że za dobre uczynki i przestrzeganie 10 przykazań pójdą do nieba i będą żyły wiecznie...
Weźmy pod uwagę, że Albus ma tylko 12 lat. W tym wieku niewiele osób ma swoje poglądy, co dopiero na tak głęboki i trudny temat, jak śmierć. Miss, a ty jak miałaś 12 lat nie wierzyłaś w to, co mamusia i tatuś? Albo koledzy, nauczyciele, społeczeństwo? Poza tym, Albus pisze "codziennie zadaję sobie pytanie: "Czy boję się śmierci?" Albus, troszeczke chyba nagiałeś fakty. Rozumiem, chciałeś "zabłysnąć yntelygencyą'', założyć mądry temat, ale już ździebko przesadziłeś. Dalej... "gdy leże przed snem zastanawiam się nad moimi grzechami, nad tym, czy pozwolą mi pójść do nieba". Dobra, miałam to skomentować, ale doszłam do wniosku, że w końcu każdey kreuje sobie swój własny wizerunek w necie, więc jasne jest, że chciałeś być postrzegany jako filozoficzny romantyk, z rewolucyjnymi poglądami. Moim zdaniem popisałeś się skrajną infantylnością, ale nie będę tego dalej rozwijać.

Cytat:
E-Vaire, lubię Cię. (Chyba jestem pierwszym, który to mówi, ale to szczegół)
Za prawde powiadam Ci, pierwszy nie jesteś. xD Ja pierdziele, uważasz, że E-Vaire odejdzie od zamysłu skomentowania Twojego posta, bo napisałeś, że ją lubisz? Ciekawe rozumowanie...

Co do tematu.... już się wypowiadałam i nie, nie boję się śmierci. I tutaj upszedzę od razu Angelinę: Cieszę się, że mi współczujesz. Każdy ma inne poglądy i ma do tego prawo. Ja osobiście nie wierze w Boga, chociaż teoretcznie jestem chrześcijanką i chodzę na religię. W końcu wiara nie zależy od papierka, tylko od poglądów. Nie będę pisać powodów mojego nie chodzenia do kościoła, bo są dosyć, przyznaję, kontrowersyjne i katolicy mogli by poczuć się urażeni. Ale zostawmy religię, to jest temat o śmierci. Już pisałam, że jej perspektywa jest dla mnie mobilizująca, ale jednocześnie pozwala nie odbierać życia aż tak "na poważnie''. Umożliwia ograniczenie żalu za tym, co straciliśmy, czy spier**liliśmy. Bo i tak jest coś PONAD tym, co nas kontroluje, ma nad nami władzę. Aż można uwierzyć, że tak naprawde wcale nie jesteśmy samotni, któś się nami opiekuję, komuś na nas zależy, ktoś się o nas troszczy. Stąd właśnie wywodzą się moje poglądy na katolicyzm, wogle na wiarę. Wierzymy, bo jesteśmy samotni. Potrzebujemy zapewnienia, że to życie, w którym tak chole**ie nam się nie wiedzie, które jest takie okrutne, jest tylko przejściem, wstępem do jakiegoś mistycznego raju, niesamowiej krainy wiecznego szczęścia, pomyślności, zdrowia. (jak życznie urodzinowe, no nie?) Moim zdaniem stąd właśnie biorą się wszystkie religie na świecie, ludzie potrzebują jakiś wskazówek, jak przeżyć swój czas, jak nie zmarnować życie i znajdują je właśnie w Bogu.
Veela jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem