Wyświetl pojedyńczy post
Stary 12-05-2007, 17:47   #712
Slayerka
Urodzony, by rządzić światem
 
Slayerka na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Mar 2007
Lokalizacja: Ełk
Posty: 4,467
Domyślnie RE: Perełki wśród artykułów

To jest po prostu świetne xD Ja sama od siebie proszę... Błagam o następne części xD

Autor: karolina10

Temat: Karen Len i Harry Potter cz.1

Fragment: Przeczytajcie o historii niezwykłej dziewczynki.

Treść: Treść: Było 6 lat po ataku na Harrego Pottera.Pewna dziewczynka nawet o tym nie wiedziała,chociaż była czarodziejką. Ale nawet o tym nie widziała. Miała rodziców mugoli. Ta historia opowiada o dzielnej dziewczynie, jej siostrze i o Harrym Potterze. Ale nie będę wam tego streszczać. Przeczytajcie.

ROZDIAŁ 1

Był wieczór. Mama Karen kładła ją i jej sostrę spać. Karen ma 7 lat a jej siostra 5. Nikt tym domu nie wiedział o tym co stanie się za kilka godzin. - Idziemy spać Karen! - mamo muszę? Jest tak wcześnie! - Mówi Karen. - Musisz Musisz. Jutro masz ważny dzień. - a miała jutro rozpoczęcie zerówki. Więc poszła spać. Siostrze Karen, Wioletce chciało się spać więc zasnęła szybciej niż Karen. A ta przeczuwała że stanie sie coś złego. Miała glupi sen. Była w szkole tańca i wywijała siostrą. Ale nagle sen przerwał się. Usłyszała jakiś krzyk i przebudziła się. I wreszcie zobaczyła kto krzyknął. Przeraziła się. to nie był sen. Krzyknęła jej mama. I w pokoju nie byli już we trojke. Była też ogromna zjawa. - Avada kedavra! - Powiedziała celując patykiem w Karen. Musicie wiedzieć że Karen jest wyjatkowo zwinna i szybka. Gdy z patyka poleciało zielone światło, Karen odskoczyła na siostre która dopiero się obudziła. Lecz za Karen stała mama która nie była już taka zwinna, i ni zdążyła uciec. Światło trafiło ją prosto w pierś. I znieruhomiała. Karen nie wiedziała co sę stało, ale po chwili zrozumała.Nie miała czasu na smutki, ponieważ zjawa odwróciła sie już w ich stronę. Karen doskonale wiedziała co zamierza uczynić. błyskawicznie chwyciła siostrę i wybiegła z domu. Biegła prawie przez 10 minut aż padła na ziemię i zasnęła.
ROZDZIAŁ 2

Karen otwiera oczy i widzi... miasto miasto którego zupełnie nie zna. Z mamą i siostrą mieszkają na jego skraju a w mieście bywają tak często jak chłopcy bawią się lalkami. Co ja mam teraz zrobić? Myśli. Nie znam miasta. - Karen? - Co? - mówi Karen - Chcesz iść do sierocinca? - co ty. Bo co? - patrz. - pokazała palcem na policjanta. - o kurcze - powiedziała Karen.- lepiej wiejmy! - nie i tak nas dogoni. - powiedziała Karen. Już
niezdążyłyby uciec. - Co wy tu robicie? - zapytał policjant. - Mmy...? Idziemy po zakupy! - powiedziała szybko Karen co jej wpadło do głowy. - Po zakupy? - tak, po zakupy! - no dobrze. A gdzie mieszkacie? - mm... o w tamtym bloku! - aha. Pójde do waszej mamy i zapytam czy rzeczywiście idziecie po zakupy. - nie! To znaczy, tak! Tak! A ale mamy nie ma w domu. Wróci... wieczorem. - Aha. Na wszelki wypadek zabiore was ze sobą. - dobrze. - powiedziała martwym glosem Karen. Już idziemy. - i poszły bo nie miały innego wyjścia. Miały wielkie kłopoty. - Karen? - co?! - zezłościła się Karen. - Ciągle coś odemnie chcesz! - ale... co teraz z nami będzie? - zapytała cicho. - nie wiem. Wszystko pewnie się już wydało. I to wszystko przez... właśnie nie wiadomo kogo. Przez tą zjawe. To ona nas na to skazała. Dowiem się kto to i się zemszcze! - ale w tej chwili wszedł policjant. - to juz po nas. - szepneła karen kącikiem ust. - wasza "mama" mówi że was nie zna. Wiecie jak nieładnie jest kłamać? - tak. I proszę się nas nie czepiać! - ale grzeczniej prosze! - dobrze. - tak więc przeniesiecie się do sierocinca - (wiedziałam - mruknęła Karen) - a tam będziecie solidnie pracować. Jasne? - Tak - odpowiedziały dziewczyny. Nazwe je tak ponieważ czuły się wtedy jak nastolatki. Nie wiedziały dlaczego, ale tak było.

ROZDZIAŁ 3

wkrótce przyjechały do sierocinca. Był on tak obskurny i mały jak tylko można! Na dodatek Sierociniec otaczał wielki mur przez który ciężko było się przedostać. Weszły i zobaczyły jak wogóle jest ciasno. Pokoje były każdy na 6 osób( każdy obskrobany). Było tak mało podawane do jedzenia, że wszyscy byli tutaj jak patyki. Łóżka były takie małe i cienkie, że każdy marzł pod nimi w nocy. I jeszce tak dużo wad że możnaby wymieniać przez całą strone. Najpierw zapoznały się z gospodyniami, a potem z kolegami. - wrzeszczały tak - nowe! nowe! Będzie co robić! - O tak! - Jak to? A to! - gdy wreszcie krzyki ucichły, gospodyni zaprowadziła je do pokoju. Powiedziała, że mają za 5 minut przyjść do kuchni. I tak sie zaczeło. Miesiące mijały, a Karen i Wioletka siedziały i były posłuszne. W końcu próbowały uciekać ale im to nie wychodziło. I dalej mijały i mijały i mijały. Mineło kilka lat. Karen ma już 11 lat a jej siostra 9. Wreszcie planowały porządną ucieczkę. Zamknęły sie w pokoju i obmyślały. - Tendy? Niee złapią nas. - A tendy? - Tak! Ale w nocy. - dobra! - postanowiły że zrobią to o 12 w nocy. Na wszelki wypadek. Czekały do wieczora. Jak zwykle obowiązki No tak. Ale wreszcie miały iść spać. Czekały i czekały. Wioletka o mało nie zasnęła. Aż wreszcie... wstawaj Wioletka! Już dwunasta! - Jestem zmęczona! - A chcesz wreszcie z tąd uciec? - Tak! Już idę! - nie drzyj się! - powiedzała zezłoszczona Karen. - idziemy. - Szły ostrożnie i powoli a cicho jak lisy. Ale ktoś nie umył naczyń i były tam brudne garnki. Niestety. Wioletka potrąciła jeden, spadł na ziemie, i narobił okropnego hałasu. - Co ty robisz! - szepnęła Karen. - wszystko popsujesz. - kto to? - usłyszały głos gospodyni. - A to wy! Łapać je! - w nogi! - i pobiegły ile sił do ustalonego wyjścia. - Przebiegły i... - udało się! Uf...

ciąg dalszy niedługo. No początek krótki, ale potem będzie (myślę) dłuższe.
Slayerka jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem