Czytałam walke na Błoniach. Musze powiedzieć, ze jedyna z Was osoba, która można nazwac prawdziwym zakonnikiem to Domcia. Moim, że zobaczyła, że na Bloniach jest sama i sama zmierzy sie z dziewczynami z Jadkow to nie wycofala sie i nie zaproponowala np. rozejmu ( co i tak pewnie by nie przeszlo) ani przelozenia walki, bo jest sama, tylko wlaczyla do konca. Co prawda przegrała, ale nie ma sie co dziwic. Tam byly osoby, które są na tej storonie od dawna i miale mozliwosc trenowac w najlepszym do tego zrobionym dawno temu temacie przy oku najlepszych ( np. Czarny^^). Wiec wiedza jak sie walczy aby wygrac. A Wy nie do konca. Więc sadze, ze jezeli bedziemy umawiali sie z nimi na jakas nastepna bitwe ( o ile to nastapi) to tak, aby
kazdy z Nas mogl przybyc. Bo jest Nas za malo abym mogla wybrac sobie tych co sie tam udadza. Co do samej techniki walczenia...Myśle, ze powinnismy sobie robic treningi i zobaczyc jak kazdego najlatwiej pokonac. Co Wy na to? Nie bedziemy sie chyba umawiac na konkretne godziny, bo ja zawsze sie umawiam a potem nie mam jak wejsc, albo sie spozniam^^ Chyba, ze chcecie to zobacze co sie da zrobic. A jesli nie to np. widzimy sie na sb i mowimy " Choc potrenowac" i idziemy. Ale jesli sie na to zgodzicie nie ma olewania, albo gadania "Nie chce mi sie". Jak juz sie na cos piszecie to robicie to na 101%. Bekeczna dostanie ode mnie na gg baty jak bede miala na to sile

Przygotuj sie. Na reszcie lekko sie zawiodlam, ale mniej wiecej tego sie spodziewalam. Kiedys jak sie umawiano na walki to kazdy zwalnial sie z tego co mial robic w rl i przychodzil. Bylo w ogole wielkie poruszenie i super napieta atmosfera. Teraz kazdy walczy jak ma czas i mu sie chce. No coz ludzi nie zmienie, ale zachecic moge^^ Domi jeszcze raz dziekuje i zaslugujesz na nagrode. Dlatego tez jezeli bedzie nastepna bitwa to zwolnie Cie z niej o ile oczywscie bedziesz tego chciala. To wszystko. Mam nadzieje, ze dokladnie rozpatrzycie moja propozycje.
*wchodzi*
*przechodzi zmeczona i spiaca kolo obrazu*
*nagle sobie cos przypomina i zapomiajac o tym, ze powinna byc cicho mowi dosc glosno*
- Cholera!!
*I rozpetala nastepna wojne z obrazem. Pani Black zaczela wrzeszczec i wyzywac zezloszczona Angeline. A w ta wstapilo nagle jakies zlo i zmruzyla niebezpiecznie oczy. Ty razem blysk w zielonych teczowkach nie wrozyl nic dobrego*
- Zamknij sie stara, gruba i zalosna babo!!
*Wrzasnela na całe KGZF. Wszystko momentalnie ucichło...Nawet co najdziwniejsze obraz. Wpatrywal sie w Angeline zdzwionymi, wielkimi oczami i po chwili obrazony zasunal sam sobie zaslony i wiecej sie nie odezwal. Zza dzwi wyjrzala czupryna Mimid. Dziewczyna probujac powstrzymac smiech*
- Juz skonczylas?
*Zapytala. Panna Johnson spojrzala sie na nia z mina ktora malo kto potrafi zniesc. Lecz Mielona za duzo czasu przebywala w towarzystwie Angeliny, aby sie tego przestraszyc. Natalia wypuscila ze swistem powietrze i odpowiedziala z gorycza*
- Juz. Masz cos?
- Choc
*Usmiechnela sie Mimidk'a i zaprowadzila przyjaciolke do jednego z licznych pokoji. Po drodze Angelina zobaczyla karteczke z porsba od JuLLLieTTy i bez zbednych zastanowien postanowila ja przyjac. Po chwili byla juz w malym, dusznym pokoiku bez okien*
- Nawet schowek na miotly jest w porownaniu z tym willa
*Powiedziala ponuro*
- Twoja przesada kiedys wtraci kogos do grobu
*Odpyskowala zadowolona Mimid i z tajemniczej skrytki wyjela zwitek papieru. Na moment obie patrzyly na to rownie przestraszone. Panna Johnson zapomniala juz o swoich problemach. O to miala w rece TO...*
- Niesamowite...
*Wyszeptala. Pewnie dlugo jeszcze delektowalyby sie ta cudowna chwila, lecz pod soba usylszaly glos Syriusza*
- Obiad panienki a potem lot na hipogryfie!!
*Dziewczyny pisnely z uciechy. Od dawna blagaly Blacka o to. I w koncu sie udalo.*
- Moze zostawisz to tutaj?
*Zaproponowala cicho Mimid. Angelina pokrecila przeczaco glowa*
- Niedlugo zadna z tych rzeczy nie bedzie tu potrzebna
*I chowajac zwitek do kieszeni, dotykajac rozdzki zeszly na sniadanie. Dzien zapowiadal sie wspaniale...*