|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,744
|
RE: Perełki wśród artykułów
Khem, khem, khem. Przedstawiam Wam historię o Hermionie, której ktoś najwyraźniej zrobił pranie mózgu i Draconie, należącym do Slytcherina.
Autor: Hermiona_111
Temat: Hermiona cz.1
Fragment: W tej historyjce z Hermioną dzieje się coś dziwnego...
Treść: Harry, Ron i Hermiona szli korytarzem na transmutację rozprawiając o ostatnim meczu Quidditcha. Hermiona nic nie mówiąc skręciła w nie ten korytarz co trzeba.
- A ty dokąd?- spytał Ron
- Idźcie beze mnie. Zajrzę do biblioteki i zaraz do was przyjdę.
- Jak chcesz...ale dziś już byłaś w bibliotece!
- Ee...zapomniałam o czymś. To na razie!
I zniknęła za rogiem.
Harry i Ron stali jeszcze przez chwilę patrząc za nią a potem poszli na lekcję do profesor McGonagall.
Hermiona stanęła przed drzwiami biblioteki rozglądając się. Po chwili nadeszła osoba, na którą czekała. Postać rozejrzała się, i zaciągnęła Hermionę do pustej klasy. Zamknęła drzwi od środka na kłódkę.
- No i co, skarbie, masz dla mnie jakieś cenne informacje?
- Nic specjalnego. Ale Harry'emu wypadło to z kieszeni, gdy się gdzieś bardzo spieszył.- to mówiąc podała towarzyszowi pognieciony kawałek pergaminu.
- Hmm...interesujące. To list do tego śmiecia, Wesleya, tak?
- Tak.
- No, złotko, świetnie się spisałaś.- pogłaskal dziewczynę po włosach- chyba należy ci się nagroda, co?
Hermiona zachichotała i skinęła głową.
- No dobrze- wyją z kieszeni złoty zegarek- do końca przerwy jeszcze pięć minut...
Pchną dziewczynę na ławkę i zaczą ją całować.
Minęło pięć minut i zadzwonił dzwonek.
Wyszli z klasy, Hermiona pobiegła na transmutację, a Draco Malfoy na eliksiry.
- Co tak długo?- powitał ją Ron
- Była kolejka, a bo co?
W tej chwili weszła McGonagall.
- Moi drodzy, mam złe wieści. Kilka osób z Gryffindoru poskarżyło mi się, że kiedy wrócili do swoich sypialni, czegoś im brakowało. Jeśli ktoś ma informacje, kto mógł to zrobić, lub znalazł zaginione przedmioty, proszę mnie powiadomić.
Hermiona zaczęła bawić się rózką. Wiedziała, że prędzej czy później ktoś to odkryje.
Po obiedzie znów gdzieś zniknęła, Ron zaczął się już martwić
- Wiesz, gdzie poszła Hermiona? Miała mi pomóc w wypracowaniu dla Snape'a.
- Nie nie wiem. O, cześć Ginny!- nadeszła rudowłosa siostra Rona.
- Cześć. Czy wam też coś zaginęło? Bo ja zgubiłam notes, a Parvati Patil-pamiętnik.
- Nie, nic.
- To na razie!
W tej chwili nadbiegła Hermiona.
- Wszędzie was szukałam!- wysapała.
- A my ciebie! Gdzie byłaś?
- W dormitorium. I wszystkim dziewczynom coś się pogubiło...
- A tobie coś zginęło?
- Ee... nie sprawdzałam...być może.
- Czy to nie dziwne?
Rozległ się głos profesor McGonagall:
- WSZYSCY UCZNIWIE MAJĄ NATYCHMIAST WRÓCIĆ DO SWOICH DORMITORIÓW. OPIEKUNOWIE POWIEDZĄ CO DALEJ MACIE ROBIĆ.
Kiedy byli już w salonie Gryfonów weszła ich opiekunka.
- Doszło do dziwnej napaści. W okolicach łazienki Jęczącej Marty znaleziono wszystkie zagubione przedmioty. Ale obok leżało ciało dziewczynki. Spetryfikowana. Taka sama napasć jak pięć lat temu.
Zaatakowano Ślizgonkę. Czyli nie zrobił tego dziedzic Slytcherina.
C.D.N.
To jeszcze nie koniec!
Autor: motterpoter
Temat: Śmierć Czarnego Pana
Fragment: Kolejny FF o ostatnim pojedynku. Jest to mój pierwszy artykuł i chciałbym żebyście go przeczytali .Prosze nie oceniajcie zbyt surowo
Treść: Harry poszedł na cmentarz wraz z całym Zakonem Feniksa i przyjaciółmi .Wiedział co go czeka .-Profesorze Moddy ,Tonks ,profesorze Lupin ,zajmijcie się Bellatrix i innymi .Ginny ,Hermiona ,Ron ,Luna , Neville ,zabezpieczajcie mnie od tyłu .Ja zajmę się Voldemortem -powiedział chłopiec .I nagle pojawili sie śmierciożercy .Członkowie Zakonu !-Krzyknął Harry -Atakujcie!-Ponownie krzyknął .Pojawił się Voldemort .
-Ginny wy zostajecie -powiedział .-Nie możemy cię zostawić !-krzyknęła z rozpaczą -przecież musimy ci pomóc -i wybuchnęła płaczem -a jeśli ty zginiesz to co będzie? -mówiła zapłakana -puść...-Dobrze puszcze was
-przerwał jej Harry .Kroczył ku nie mu Lord Voldemort.
-Witaj Potter na moim cmentarzu -wycedził przez zęby Voldemort -jeśli chcesz sie ze mną zmierzyć to na osobności -i uśmiechnął się .-Proszę bardzo -powiedział wrednie Harry -Wszyscy musicie iść -zakończył .
-Powodzenia Harry -powiedziała Ginny która nagle się rozpłakała .-A jeśli on z-zginie ?wyjąkała. -Nie myśl tak Ginny - pocieszała ją Luna -Harry wygra z Voldemortem
-i uśmiechnęła się .
-Tak Harry z nim wygra ,bo jest lepszy -powiedział z podnieceniem Neville .-Neville przestań -powiedział Ron -On ma po prostu coś czego Voldemort nie ma.
-zakończył.
-Dobra skończmy te pogawędki i lepiej sprawdżmy gdzie poszedł Harry z Voldemortem -powiedziała szybko Hermiona.
Potter ty natrętny dzieciaku !-wrzasnął Voldemort-
-Crucio!-krzyknął .Harry zaczął wić się po ziemi. -Za chwilę opanuje twój umysł hahaha! -zaśmiał się Voldemort .
Hermiona musimy coś zrobić ,bo on go opęta !
-krzyknęła Luna. -Przecież Harry powiedział ,że nie możemy z mu pomagać -powiedziała Hermiona -to jego przeznaczenie -dodała .
-Aaaaaa! -Krzyknął Harry -Wygrałem -powiedział Voldemort ,który był w umyśle Harry'ego .-Puść mnie,wyjdź ze mnie -jęczał Harry .-Nie poczekamy aż będziesz błagał o śmierć -powiedział złowieszczym głosem Voldemort .-Pamiętasz gdy byłem w piątej klasie i ty mnie opętałeś ?-zapytał się Harry -Nie pamiętam -powiedział z lekkim przerażeniem . -Mówiłem wtedy ,że jesteś słaby ,że nigdy nie poznasz co to miłość ,co to przyjaźń !-krzyknął. Voldemort zaczął wychodzić z umysłu Harry'ego i ze strachem się wycofał .-Mam takie fajne nowe
zaklęcie ,które sam wymyśliłem -powiedział spokojnie Harry -Astronomus Horse !-Krzyknął .Voldemort zaczął zmieniać się w konia .Ale za chwilę znów był sobą .-Jakoś nie dopracowałeś tego zaklęcia Potter -powiedział ze wściekłością.
-Crucio! -Krzyknął Harry .Voldemort odbił z dziecinną łatwością to zaklęcie .-Chcesz zobaczyć zaklęcie Potter? -zapytał się Voldemort -Torturio !-krzyknął.
Harry odbił to zaklęcie -Avada Kedavra ! -Krzyknął Harry .Zaklęcie nie trafiło Voldemorta.
-Nie umiesz nawet mnie trafić -powiedział Voldemort-
-a co dopiero zabić hahahahaha!-zaśmiał się .-Avada Kedavra! -powiedział Harry .Tym razem zaklęcie ugodziło w brzuch Voldemorta.Do Harry'ego podleciała Ginny i pocałowała go .-Świetnie poradziłeś sobie z Voldemortem powiedział Ginny .
***
W sobotę pani Wesleay urządziła przyjęcie na cześć Harry'ego .Teraz w całym świecie magi zapanował spokój i dobro .
|