O tak... Pratchett'a poznałam przez zupełny przypadek i w dosyć dziwny sposób, jak miałam 12 lat. I wtedy się zaczęło. Od tego momentu książki ze "Świata Dysku" nie schodzą z listy moich ukochanych książek. Szczególnie chodzi mi tu o: "Morta" , "Muzykę Duszy" , "Maskaradę", "Kosiarza", "Na glinianych nogach" i "Równoumagicznienie". Na poczatku myślałam, że wolę te książki, których głównym bohaterem jest Śmierć, ale po przeczytaniu "Maskarady" to przestało być takie oczywiste

. Ogólnie Pratchett ma najwspanialsze poczucie humoru, z jakim kiedykolwiek się spotkałam. Szczególnie kocham jego porównania :smilewinkgrin: