Wątek: Gryffindor
Wyświetl pojedyńczy post
Stary 04-14-2008, 23:24   #11
Klaudia@Harry Potter
Senior Member
 
Zarejestrowany: Feb 2008
Posty: 617
Domyślnie RE: Gryffindor

*Usłyszeli słowo: Prosze. Weszli i zobaczyli profesor McGonagall w toważystwie Dyrektora.*
*Obaj byli przestraszeni, że profesor zaprosiła Dumbledora aby im zrobił krótki wykład i napisze do rodziców. Ale ku ich uciesze McGonagall powiedziała, że mają usiąść i poczekać bo odprowadzi Dumbledora.*
*Weszła do gabinetu i powiedziała:
-W tamten wieczór nie krzyczałam na was strasznie bo nie chciałam pobudzić całej szkoły. Jestem bardzo zaskoczona waszym zachowaniem. No przynajmniej nie twoim Weasley bo ty robisz takie wyskoki.- spojrzała na Freda z pogardą.
I ciągnęła dalej:
-Zszokowało mnie zachowanie pani, panno Vance. Pierwszy raz od 3 lat zachowuje się pani w zły sposób. Nie wiem czy to było zaplonowane wyjście z panem Weasleyem, jakieś spotkanie czy inny młodzieńczy wypad. Czy może panna Flora miała z wami do czynienia. Nie wnikam w to. Was szlaban będzie polegał na tym, że wyczyścicie wszystkie szkolne kociołki w lochach profesora Snape'a.*
*Victoria i Fred popatrzyli na siebie takim wzrokiem jakby mieli za chwile umrzeć. Nikt nie lubił szlabanów u Snape'a, a szczególnie Gryfoni. Nauczycielka transmutacji usiadła na fotelu i powiedziała:
-Umówiłam się z profesorem Snape'm, że za tydzień w weekend odrobicie szlaban. Po przecież w ten ma być mecz Quidditcha. A tak przy okazji panno Vance wie pani kiedy Potter wróci do drużyny?
-Tak pani profesor. W następnym meczu ma zagrać.
-Dziękuje i możecie udać się do PW. I nie zapomnijcie o szlabanie bo umówiłam się z Severusem.*
*Wyszli z gabinetu i Fred powiedział:
-Wstąpimy do skrzatów jeszcze bo ominęła nas kolacja.
-Dobra.
I ruszyli razem do WS.*
*Gdy weszli do PWG byli tam sami starsi uczniowie. Miała iść do dormitorium bo nie czuła się dobrze w tym towarzystwie gdy nagle Fred zawołał:
-Victorio nie zjesz z nami?
-Och, nie wiem. Jest już późno i w ogóle...
-Nie jest późno dziewczyno choć jesteśmy po treningu i nie jedliśmy kolacji.
Podeszła do nich i wzięła kawałek tosta. Siedzieli tam Fred, George, Lee Jordan (kolega bliźniaków), Ron Weasley (brat bliźniaków) i Harry Potter.*
*Usiadła koło Freda i jadła spokojnie gdy Harry Potter zapytał się jaki dostali szlaban:
-Czyszczenie kociołków u Snape.
-Już wam współczuje. A macie razem szlaban, tak?
- Tak. Chyba lepiej razem. Ja nie nawidze Snape'a i Malfoya. Biedak umrze bo ptak mu ręke pociął- i uśmiechnęła się ironicznie.
-To łączy nas coś wspólnego- powiedział Ron i pokazał na niego i Harry'ego- Też ich nienawidzimy.
-Zaraz, zaraz- powiedział George- były jakieś pogłoski, że Malfoy ma dziewczyne z Gryfindoru. Parvati myślała, że to ty bo gapił się kiedyś na ciebie na eliksirach.
-Nie to napewno nie ja, ja nigdy chłopaka nie miałam i raczej nie będe miała. A co do Malfoya to on chodzi z tą sztywniarą Parkinson.
-Oby dwaj do siebie pasują.- powiedział Harry i wszyscy się z nim zgodzili.*
*Nagle do PW weszła Mary, jej koleżanka:
-Sory chłopaki ale musze lecieć bo moja przyjaciółka idzie. A tak nawiasem gdzie jest ta Granger po musze z nią porozmawiać. Myślałam, że jest fajna ale to co nam ostatnio zrobiła to jest okropne.
-Siedzi tam w rogu ale radze jej nie przeszkadzaj bo się uczy.- powiedział Lee- Ja ją dzisiaj zapytałem czy nie ma zamiaru oderwać wzroku od książek a ona zaczęła się wydzierać na cały PW, że ją wyrwałem z toku i nie wie co ma teraz napisać- powiedział i parsnął śmiechem.
-A co to znaczyło to NAM jak mówiłaś na Hermione- zapytał Ron.
-Mi i Fredowi.
Wszyscy chłopcy popatrzyli się na Freda.
- Dobra ja lece- powiedziała.
-Hej, do jutra Victoria- powiedział Fred, a reszta chłopców pomachała jej.*
*Umyła się i leżała w dormitorium w swoim łóżku myśląc o chłopakach. W końcu popatrzyła na zegarek. Jak późno, ide spać- pomyślała.*
*Po dniu pełnym wrażeń położyła się spać.*
Klaudia@Harry Potter jest off-line