|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,744
|
RE: Perełki wśród artykułów
I następne arcydzieło xD. Długie, ale zapewniam, że warto przeczytać. Szczególnie końcówkę ;D.
Autor: Sweet Luna_xD
Temat: Zakończenie Harrego Pottera
Treść: Harry obudził się wcześnie.Był podekscytowany, bo właśnie dzisiaj miał zdawać teleportacje.Zerknął na zegarek. Dochodziła szósta. Nie zwracał uwagi na tak wczesną porę i i podbiegł do łóżka Hermiony, a następnie Rona i obudził ich. Ron nie był zadowolony, bo jak wszyscy wiecie on lubi sobie czasem pospać. 
Wszyscy troje zeszli na dół na śniadanie.Po drrodze natknęli się na Ginny, którą Harry powitał ciepłym buziakiem w policzek. W kuchni czekała na nich Molly.Wszyscy razem zjedli, trochę porozmawiali i Harry poszedł sam na zaliczenie teleportacji. Wszystko poszło mu znakomicie. Zdał. Szybko wrócił do domu podzielić się ową cudowną wiadomością. Kilka dni później otrzymali listy od dyrektora Hogwartu. wtedy Harremu zrobiło się przykro, że juz nigdy nie będzie mógł poozmawiać, poradzić się Dumbledora... Otworzył kopertę...Zobaczył spis wszystkich książek potrzebnych do nauki.Nie chciał tego czytać. Po co? On i tak tam nie wróci! Nagle Hermiona podbiegła do niego ze łzami w oczach i pokazała mu list,ktory dostała. Harry rzucił na nią dziwne spojrzenie, ale następnie zerknął na pergamin i zobaczyl podbis jego mkochana dyrektora Albusa Dumbeora. Od razu podbiegł do stołu, gdzie rzucił swój list. W jego liście również był podpis Albusa. Harry niemalże podskoczyl do góry. Teraz już wiedział, wróci do Hogwartu.Wróci, zeby zobaczy dyrektora.Wróci, zeby dalej sluchac jego wskazowke. Wróci dalej sluchac jego rad.
Następnie wszyscy Weasleyowie, ron , Hermiona i Harry pojechali na peron 9 i 3/4.
Ron Herma Harry i Ginny weszli do pociągu rozmawiając o Albusie. Po kilku godzinach express dojechał do Hogwartu. Wysiedli. Weszli do Wielkiej Sali i zobaczyli Dumbledora siedzącego na swoim, starym miejscu. Harry nie zważając na innych uczniów przedostał się i teraz już szedł w stronę dyrektora. Stanął mu prosto w twarz. już teraz był prawie równy wzrostem. Harry patrzył na niego przez chwilkę i nagle powiedział;
-Niech mi pan to wytlumaczy!
- Och spokojnie Harry. Nie musisz się martwić, no ale wszystko w swoim czasie, a teraz wróć na swoje miejsce. Przyjdź tuż po rozpoczęciu do mojego gabinetu.
Harry kiwnął głowa i obrocil sie na pięcie.
Wszystko szybko minęło i Harry zmierzał już do gabinetu dyrektora, ale zapomnial ze nie zna hasla. Szedl dalej. Przed gabinetem stal Albus i zaprosil Harrego do środka.
-Niech mi pan to wytłumaczy!! Snape on pana zabił!
-Profesor Snape, Harry. On wcale mnie nie zabił, nie przysłuchałeś się jak wymówił te słowa? Brzmiały bardzo podobnie do zaklecia usmiercającego, lecz ta niemała różnica zrobiła z tego zaklęcia inne, zupełnie inne. Myślisz, ze nieunieruchomilbym cie gdyby to wszystko nie byłoby ukartowane?Myślisz, że Severus wszedł by w akurat odpowiednim momencie? Wiedzieliśmy, że Draco nie zrobi tego co rozkazał mu Voldemort dlatego wtedy wszedł profesor Snape i rzucil na mnie zaklecie powodujące śmierć na jeden tydzień...
-Ale pana ciało...biały grobowiec...po co to wszystko?
-Tak rozumiem, ale chyba wiesz, ze jestem silnym magiem i bez trudu mogłem wyjść.
- W to nie wątpie panie profesorze, ale zastanawia mnie jedna rzecz... po co to wszystko?
-Harry, dowiesz się wszystkiego w swoim czasie. Jak narazie to na tyle. wiesz, że nie umarłem, a teraz zmykaj do swoich przyjaciół.
-Jeszcze jedno panie profesorze.
-Tak slucham.
-Co z Malfoyem?
-Spodziewałem się tego, ze o to zapytasz. Draco jest w szkole. Przeszedł na naszą stronę.Cała rodzina Malfoyow tez. Nie ma sie czego martwic.
Harry nic nie odpowiedział tylko opuścił gabinet Dumbledora zmierzając do pokoju wspolnego Gryffindoru. Gdy dotarł opowiedział wszystko Hermionie i Ronowi, po chwili dołączyła się Ginny.
Po dłuższym czasie Harry wstał. Wyszedł z pokoju. Niespodziewanie ujrzaj Dumbledora. Dyrektor uśmiechnął się i zawołał Harrego. Harry poslusznie przyszedl.
-Harry mam złe wieści...bardzo złe wieści...Wiem gdzie są horkrusy.
-To chyba dobra wiadomość...
- Nie jestem pewnien. Myliłem się. Jednym horkrusem są kości twojej mati, Lilly. a drugim...ehh drugim jest Hermiona Granger. Voldemort wiedział że nie będziesz w stanie jej zabić ani zniszczyć kości twej matki.
- Niech się pan nie przeliczy!! Ja coś wymyśle.
I pobiegł spowrotem do pokoju wspolnego z oczami pelnych lez. Pobiegł na górę i położył się na łóżku. Rozmyślając szybko zasnął.
Śnił o rodzicach i dyrektorze o Hermionie...
i nagle obudził się. Krzyknął głośno
-Wiem!!!
Usiadł w kącie i zaczął coś pisać. Po kilku godzinach wstał i wybiegł z pokoju do gabinetu dyrektora.
Przejście było otwarte więc wszedł. Poprosił Dumbledora aby przynióśl mu jakiej male zwierzę. Albus przyniósł mu mała myszkę.Harry pociągnął różdzkę i powiedział
-Avada kedavra
Mysz padła. Była niezywa. Harry znów podniósł rozdzke ale tym razem powiedział;
-Amblede
Mysz ożyła... Dumbledore przetarł okulary... Nie mógł uwierzyć własnym oczom.
-Harry ty...jak ty to zrobiłes?
-Przypomniałem sobie jak profesor Snape wymyślał zaklęcia więc ja skupiłem się no i oto skutek.
-Brawo!
-A więc niech pan słucha. Zabije Hermione i zniszcze kosci mej matki. Po starciu z Voldemortem jeśli przeżyję przywrócę zycie Hermionie no i oczywiscie przywroce zycie rodzicom, ale jezeli Voldemort mnie zabije niech pan zrobi to za mnie.
I wyszedł.
Harry wyszedl poza tereny Hogwarty i teleportował się do doliny w ktorej lezaly szczątki jego rodzicow. Przywrocil im zycie, lecz trwalo to naprawde dlugo.Gdy tylko mu sie udalo od razu teleportowal sie znow przed Hogwart mowiac tylko rodzicom, ze niedlugo wroci. Pobiegl do pokoju wspolnego Griffindoru, zawolal Hermione, wzial ja na bok i zabil.Nastepnie wrocil na cmentarz gdzie zastal rodzicow. Kazał im wrocic na miejsce gdzie stal ich dom. Dom Potterow. Harry wiedzial ze Voldemort zjawi sie tam niebawem ale nie bedzie mogl juz zabic Lilly i Jamesa po raz drugi. I znow sie telportowal przed Hogwart.Pobiegl do Albusa Dubledora powiedzial mu co zrobil i ze zaraz wybiera sie tam gdzie stal kiedys jego dom, na co Dumbledore powiedzial mu ze idzie z nim. Teleportowali sie.Spotkali tam rodzicow Harrego a nad domem Mroczny Znak.
-Harry...tam za domem-Lilly powiedziała te słowa z przerażeniem
Harry wyciagnal rozdzke i poszedl za dom. Zobaczyl tam Voldemorta. Harry powiedzial
- a wiec znowu sie spotykamy... juz teraz jestemy rowni...wczesniej zniszczylem twoje horkrusy! Jestes martwy!
Lord Voldemort nie miał różdzki w ręku wiec Harry szybko wypowiedzial zaklecie usmiercajace.
Voldemort upadl na ziemie. Nie zyl. Harry zabil Voldemorta... Teraz musial zalatwic jeszcze jedno... Przywrocic zycie Hermionie. Pobiegł do rodzicow i dyrektora. Wszyscy razem teleportowali sie. Weszli do Hogwartu.Harry pobiegl do miejsca gdzie zostawil cialo Hermiony. Szybko wypowiedzial;
-Amblede
Hermiona ozyla!! Wszystko byla pieknie... Voldemort nie zyl. Wszystko sie udalo.
Zbliżala sie pora kolacji wiec Harry poszedl do wielkiej Sali. Tam Dumbledore powiedzial wszystkim co uczynil Harry i ze swiat czarodziejow nie jest juz zagrozony.
Harry mial wszystko co bylo mu potrzebne... rodzicow, przyjaciol, zyjacego dyrektora...niezyjacego Voldemorta...piekna dziewczyne...
Kilka lat pozniej Harry i Ginny ozenili sie i mieli 2 dzieci czystej krwi, ktorych poslali do Hogwartu.
Natomiast Ron i Hermiona rowniez sie ozenili, ale mieli jedno dziecko oczywiscie rude 
Ciagle rozmawialo sie o wielkim wyczynie Harrego Pottera...slynnego Harrego Pottera. Oczywiscie Harry przywrocil zycie rowzniez Cedrikowi. Do tej pory nikt nie zna tego zaklecia...zna je tylko Harry i Dumbledore...Wszystko się ułozylo...Wszystko bylo naprawde super...
Troszke sie rozpisalam xD mam nadzieje ze wam sie podoba
|