RE: WIELKA SALA
Wchodzę do Wielkiej Sali, rozglądam się i patrzę na stół nauczycielski. Na miejscu dyrektora siedzi poważna profesor McGonagall, obok niej profesor Sprout strzepuje grudki ziemi z kapelusza, profesor Flitwick zajada się ze smakiem kiełbaskami. Na jednym końcu stołu siedzi machający do mnie Hagrid. Nowy nauczyciel obrony przed czarną magią - Herbertus McFinn, rozmawia właśnie z Horacym Slughornem i co jakiś czas rozgląda się nerwowo po uczniach.
Przy stole Ślizgonów banda dzieciaków naśmiewa się z innych, tam gdzie siedzą Puchoni i Krukoni widać zadowolone twarze. Przy stole gryfonów (przy którym właśnie siadam) witają mnie z uśmiechem przyjaciele.
Do sali wpada rozhisteryzowana profesor Trelewney; krzyczy coś, że i tak prędzej czy później Czarny Pan powróci... McGonagall wstaje i próbuje ją uspokoić, gdy to nie działa wychodz razem z nią z Wielkiej Sali prawdopodobnie do skrzydła szpitalnego.
Uczniowie patrzą na siebie: jedni z przerażonymi minami, inni z wyraźnym rozbawieniem na twarzy (pewnie wiedzieli coś o trzecim oku Trelewney).
- Co ta stara naciągaczka nawija? - Słychać głosy - Przecież to niemożliwe...
|