(...)
- A ja oczywiście nie pamiętam...
Ale ja pamiętam!
- Yhy, jasne.
Ja wszystko wiem, o wszystkich, więc pamiętam i wiem, bo znam całe życiorysy wszystkich, więc twój też i Kajn naprzykład też i w ogóle każdego i te...
- Wal się, za przeproszeniem.
A dlaczego za przeproszeniem? Nigdy wcześniej nie było za przeproszeniem, a teraz nagle jest za przeproszeniem, a ja nie wiem czemu, bo tego jeszcze nie było i nie powinno być za przeproszeniem, ale ty jestes głupia więc ten, tego...
- JA GŁUPIA?
Tak.
- A czemu nie mogłam napisać 'za przeproszeniem'?
Bo jesteś niewychowana.
- JA?!
Tak, ty.
- Skąd wiesz? xPP
Bo wiem wszystko o wszystkich...
- Tsa, słyszeliśmy to miliony razy. Spadaj.
Powtarzasz się.
- Ehe. Dzisiaj nie napisałam, ani nie powiedziałam jeszcze tego do ciebie! oO
Ale wcześniej tak.
- Wal się.
O, i znowu się powtarzasz.
- Trudno. Wróćmy do reszty, bo mój post to nie mogą być same dialogi, na dodatek z tobą.
Pff, ja jestem naj...
Tymczasem Kajn żaliła się, że narrator nie powiedział w końcu co robiła Mimidka.
- Ale to ciekaweee!
- Później się dowiemy, na pewno.
- Yhym.
- No dajże spokój.
- Naciuuu, ale my powiedziałysmy co robiłysmy, a ona nie!
- Bo nie pamiętam!
- Pff.
No i znowu sam dialog, eh... Co się tu dzieje. Czemu nie ma opisów? Bo nie wiem co napisać, noo! Kurde. Trudno. Próbuję iksde.
Pogoda na dworze była piękna.
Nie! O pogodzie chcesz opowidać? Pfee...
Narrator, zamknij dupę. Rozkręci się później, nooo.
Okej^^.
No więc, pogoda na dworze była piękna. A już szczególnie niebo. Taaak, te kolory... Morski. A trzeba dodać, że ślizgonki kochały morze. Liście powoli opadały z drzew, więc ziemia była bardzo barwna. Wszędzie leżało wiele kasztanów i żołędzi.
Przyynudzasz - zaczął zrzędzić narrator.
- No właśnie! - Krzyknęły chórem dziewczyny.
Do kuchni, czy gdzie tam siedziały te kobiety, weszła nasza para numer jeden. Zabini z Angeliną. Zapytacie czy byli przytuleni? Tyaa. A patrzyli na siebie tak, że zwymiotować można było. Ciekawe ile to potrwa... Wiem! Jeden dzień. Jutro zaczną się żarty, przekomarzanie itepe. Czyli normalka. Dzisiaj jest okropnie. Tak jak mówiłam, a może i nie pisałam za słodko.
Ginny zaczęła robić kanapki. Nikt się do siebie nie odzywał. Johnson'ówna, a może za parę lat Zabini'ówna iksde pudrowała sobie ten swój piękny, mały nosek, Nacia gapiła się w swoje paznokcie, Kajn pomagała Gin, a Mimid wkurzała się na narratora. Jednak znudziło jej się to i poszła pomóc w robieniu jedzonka. Mhmm... Kajn robiła sałatkę. Mniam xP. Więc Marcelina wzięła się za czekoladę, gorącą. Ginnka postawiła na stół jadło i wszyscy się na to rzucili...
Ostatnio edytowane przez mimid : 10-12-2008 o 18:38.
|