Ja mam wszystkie części i miło mi, budząc się rano w pośpiechu spojrzeć na nie i pomyśleć, że ten dzień będzie wspaniały. Czasami, jak mi się nudzi, też zaglądam do tych książek, żeby przeczytać jakieś fragmenty. na tej stronie też często przydaja mi się książki, aby napisać jakiś sensowny post.
Teraz, poleciłam tą książkę przyjaciółce. Oglądała filmy, ale jakoś nigdy nie mogła się zebrać, żeby przeczytać, więc ja wcisnęłam jej dzisiaj w szkole dwie pierwsze książki i palnęłam tekst: Masz, na święta. Tylko nie zniszcz! Bo mam do nich sentyment. I do zwrotu! No to ona, wzięła i połowe Kamienia przeczytała na lekcjach, bo dzisiaj był luz, przed feriami. Trochę się bałam, że pierwsza się jej nie będzie podobać, bo za dziecinna. "Nie rozumiem, dlaczego ja tego wcześniej nie przeczytałam?" - powiedziała. I potem poszła jeszcze specjalnie do mojego domu, żeby wziąść jeszcze 3,4,5,6,7 część i przeczytać w święta. I teraz tak sobie siedzę i jej zazdrozczę, że ma te siedem książek przed sobą. A mi trochę smutno, jak spoglądam na moją pustą półkę, czuję się jak bez ręki. Dlatego, naprawdę uważam, że lepiej mieć te wszystkie "dzieci" w domu

Z sentymentu...