Siedzę u koleżanki, która ma psa. Siedzimy przy kompie i się brzechamy. Nagle do pokoju wkracza ten obrzydliwy york mojej koleżanki i staje na środku (ten pies.). Spada mi ołówek, bo coś pisałam, a ten pies na ten ołówek i gryzie go. Wszedł za łóżko i gryzie, gryzie, gryzie.
- Eeej, kundlu zniekształcony ! - dre tam się jak poparzona.
Koleżanka go zza łóżka wyciągą i kładzie sobie na kolanach. A pieseczek słitaśny dalej nie puszcza ołówka. No to koleżanka szarpie za ołówek i sie wydziera :
- 'No, dawaj, dawaj.' albo 'Żal mi cię, no weź puszczaaaj ! Yyyyy...'.
A ja tam leże na łózku i się ze śmiechu zwijam, bo ona tak śmiesznie to gadała xD.
Dobra. Pies się poddał, ołówek już mam. A tam z drugie pokoju głos babci tej koleżanki :
- No,co ci ona zrobiła, hmm, kochany ? Mój pieseczek ty.
Wzięła go na legalu podniosła i zaczęła głaskać i całować xD.
______________
Opisz swoją naśmieszniejszą rozmowę na gg.
__________________
Bierz co możesz i nie oddawaj.
|