|
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
Zarejestrowany: Jun 2009
Posty: 145
|
Lucas, Mimid i Christi, była to druga grupa.
- Kurde gdzie jest Angela i Ginny?? - zapytał Lucas z lekkim zdenerwowaniem, a może nawet przerażeniem w głosie.
- Nie przejmuj się o nie, już nie raz tu bywałyśmy - powiedziała Mimid.
- Ale...Ale przecież, dobra nieważne - powiedział uspokojony już Lucas.
- No mów jak chcesz - Powiedziały chórkiem Mimid i Christina.
- Nie tam...No dobra, przecież to jak zakazana miejscówka, kurcze czy ja nie zrobiłem się zbyt miłujący prawa??
- Troszeczkę - Znów chórkiem odpowiedziały Mimid i Christina
- No to cóż trzeba się zmienić - rzekł Lucas
- Bądź taki jak byłeś kiedyś - powiedziała Christina - Najlepiej kojarzę Cię właśnie z tamtych czasów.
- Jak kiedyś...Tak...Dobrze by było ale ludzie się zmieniają :/ - Powiedział Lucas z posępną miną - Na lepsze czasem na gorsze, mnie dopadł ten drugi przypadek...
- Nie smuć się, jesteś mężczyzną, czy wydaje ci się, że dziewczyny w Slythu nie są bardziej odważne niż ty?? - Powiedziała Mimid.
- Ta możemy należeć do Gryffu - Powiedziała Christina głośno się śmiejąc.
Po wypowiedzi Christi, Lucas i Mimd wybuchli śmiechem.
- Taaa masz stuprocentową rację - powiedział ponownie wybuchając śmiechem Lucas - A tak w ogóle to co my tu robimy??
- Szukamy Hektora z tego co wiem...Starszego brata Christi i Angeliny
- Aha, to może spróbujemy mojego zaklęcia znajdowania, wymyśliłem je w wakacje??
- Jasne - powiedziała Christi.
- Ale potrzebuje czegoś związanego z nim...Macie coś? - Zapytał Lucas.
- Hmmm... - Powiedziała Christina szukając po ubraniu, mam, jego włos, może być?
- No jasne - powiedział Lucas i wyjął różdżkę, położył włos na jej końcu, szepnął cicho jakieś zaklęcie. Różdżka wyrwała się z rąk Lucasa i wskazała kierunek.
- Ok idziemy tędy - powiedział Lucas wskazując na zaczarowany kawałek drewna.
Szli cały czas, mijali pająki, jakieś niezidentyfikowane owady itp.
- Zawsze chciałem zobaczyć centaura - powiedział Lucas.
- Twoje marzenie się spełni - usłyszeli głos zza drzewa.
Ślizgoni wyjęli różdżki.
- Kim jesteś - zapytała Mimid.
- Tym kogo chciał zobaczyć wasz przyjaciel - znów usłyszeli głos.
Tymczasem Lucas podszedł do drzewa.
- To centaur - powiedział Lucas.
Mimid&Christi + Centaur przewrócili się.
- Taaak - powiedział ironicznie Centaur.
- Wow moje marzenie się spełniło. - powiedział Lucas.
- Taak, dopiero co mówiłem o tym - powiedział ironicznie centaur. - Czego tu chcecie i kim jesteście?
- Jesteśmy ślizgonami szukamy takiego zwierzątka do naszego projektu. - Powiedziała sprytnie mimid.
- Tak oczywiście - powiedział Centaur - Eh gdzie moje maniery jestem Gorion.
- Witaj Gorionie, centaurze, mam prośbę - Powiedział Lucas.
- Tak ? - Powiedział Gorion.
- Możesz nas podwieźć tam gdzie zatrzyma się ródżka? - Rzekł Lucas.
- Podwieźć? - zapytał centaur.
- To znaczy, że przewiózłbyś nas na swoim grzbiecie - Wtrąciła się Mimid.
- Ale 3 nie udźwignę - rzekł Gorion i gwizdnął.
Nagle z zarośli wyskoczyły 2 centaury.
- No teraz możemy wam pomóc - rzekł z uśmiechem Gorion.
- Ok, dziękujemy - Wtrąciła się Christina.
Centaury podwiozły ich na polanę, gdzie byli już wszyscy.
- Dzięki - powiedział Lucas do Goriona.
- Nie ma sprawy - Powiedział centaur i szepnął coś w języku centaurów.
Centaury szybko uciekły, dalej patrolować teren.
- Co wy zrobiliście? - Powiedział głos z końca polany.
- Kim jesteś ? - zapytał Lucas.
- Hektor - rzekł głos - O mały włos by mnie złapały, nikt wam nie powiedział że jestem przez nich poszukiwany.
Spojrzał z instynktem zabójcy na Angelinę.
- Eeee, przepraszam Hektor - Powiedziała Angelina.
- Ok w każdym razie, chodźcie tu- Powiedział i elita ślizgońska podeszła do niego - Oto mój plan.
Całkiem długo rozmawiali. Wczesnym wieczorem dopiero wyszli z lasu.
- Jak my to zrobimy? - zapytał Lucas - To się nie uda.
- Nie odzywaj się, to nie jest odpowiednie miejsce do takich rozmów. - warknęła Mimid.
Wszyscy skierowali się do drzwi frontowych gdy nagle otworzyły się z hukiem.
- To oni pani profesor - rzekł bliznowaty.
- Dobrze, dziękuję Harry, dodatkowe 100 punktów dla Gryffindoru. - Powiedziała McGonagal.
- Lizus - syknęła Christina.
Konfident odchodząc pokazał język Christinie, ta gdyby nie została złapana przez Lucasa i Mimid rzuciła by się w pogoń. Gdy zwana przez ślizgonów McSronkagałgan miała zacząć wykład, drzwi ponownie otworzyły się z hukiem i wyszedł z nich Snape.
- Czy macie to o co was prosiłem? - zapytał.
- Oczywiście profesorze - rzekła ekipa chórkiem.
- Dziękuję, tak pani McGonagal czy ma pani jakieś zastrzeżenia do moich uczniów? - zapytał Severus.
Gdy profesorka miała coś powiedzieć przerwał jej Snape:
- Skoro nie to do widzenia
- Tak do widzenia - powiedziała McGonagal.
- Dziękujemy - powiedziała Mimid.
- Uważajcie następnym razem bo nie zawsze będę mógł wam pomóc. - Powiedział Severus
- Dobrze - znów odezwała się Mimid.
I wszyscy wraz z profesorem Snape'm skierowali się do lochów.
//Pierwszy mój naprawdę długi post//
__________________
Cytaty w niezmienionej formie pochodzą z książki Wrota Baldura
Cytat:
|
Spojrzał na Jaheirę, prosto w oczy, po raz pierwszy odkąd opuścili gospodę. Przy tej silnej, ślicznej kobiecie Abdel tracił całą pewność siebie, krępował się tym bardziej, że podróżowała wraz z mężem.
|
Cytat:
– Ludzie walczą – powiedział, ignorując jej protest. – Amn z Wrotami Baldura, Amn z
Tethyrem, Tethyr z samym sobą... tak to już jest, a ja z tego żyję.
|
Ostatnio edytowane przez Lucas_1995 : 08-04-2009 o 16:03.
|