Christina wsparła głowę na dłoniach leżących na stole. Była zła na siedzące obok dziewczyny.
Wygadywały jakieś totalne bzdury, tylko po to, żeby ją zranić. Michael wyraźnie powiedział, że już nigdy jej nie zrani. Obiecał!
- Christina, jedz do cholery te płatki! - wrzasnęła Angelina.
Dziewczyna podniosła lekko głowę zaskoczona tonem siostry. No i nigdy nie mówi do niej "Christina", chyba że jest naprawdę wkurzona.
- Przestań się zachowywać jak nadąsana krukonka. Zjedz śniadanie.
- Nie chce - mruknęła, ale posłusznie wzięła łyżkę. Zanurzyła ją w zimnym już mleku i bez jakichkolwiek emocji zaczęła w niej mieszać.
Angelina westchnęła głośno i wstała od stołu. Złapała za kołnierz szaty Chriss i brutalnie wyciągnęła.
- Przestań się tak zachowywać! Doskonale wiesz jaka jest prawda. Oni nie cofną się przed niczym, byleby tylko zdobyć moc. Jak myślisz, nie okłamie cię, alby zdobyć to czego chce? Starsza siostra była widocznie wnerwiona. Nienawidziła gdy Christina była taka... pusta. Wtedy nie dało się z nią racjonalnie pogadać. Co to za przyjemność, gdy nie ma innego zdania i nie wrzeszczy go na całe gardło. Bez najmniejszego sensu po prostu.
Christina zamknęła oczy, a gdy je otworzyła miała w nich ogniki buntu.
- To co według ciebie mam zrobić?
- Nie ufaj mu! To parszywy gnojek, który ma manię zdobycia władzy. Zresztą tak samo jak jego brat. - zamilkła na chwilę. - To nie jest chłopak z którym możesz być.
Christi wyrwała się spod jej spojrzenia i ze łzami cisnącymi się pod powiekami, pobiegła do dormitorium. Trzasnęła drzwiami i rzuciła na łóżko zanosząc się szlochem.
Angelina stała oniemiała w Wielkiej Sali.
Wiem, że krótkie, ale naprawdę nie ma czasu....
|