Kto popełnił błąd to popełnił – wtrącił oschle Pikuś- Ja tylko miałem się podobno przyglądać.-Usiadł w fotelu zakładając ręce. Voldemort patrzył badawczo w oczy Pikusia. Wydawało się że Czarny Pan szuka czegoś w umyśle śmierciożercy.
- Tak. Ta…. – Ciągnął Voldemort. – Ty się Fly nie unoś tak. Pikuś ma trochę racji. Podałeś mu jakies serum prawdy? Słowa to nie wszystko. Każdy głupi mógłby ci wcisnąć kit ze tam jest kwatera?
Trzeba było przyprowadzić go do mnie skoro już go pojmaliście. Uważasz ze oparł by się mistrzowi oklumencji?
-Nie panie. Nigdy… nigdy nie wątpiłem w twoja moc…
-Na następny raz-Przerwał mu Voldemort- Zastanówcie się głębiej nad rozwiązaniem danej wam przeze mnie misji. Takie błędy nie mogą się powtórzyć.
-Oczywiście Panie-trójka śmierciożerców spuściła wzrok.
Po krótkiej chwili, ciszę przerwał dźwięk wydobywający się ze starego zegara stojącego przy ścianie.
-Jest już trochę późno, a ja nawet nie mam swojego pokoju. Lenne czy mogła byś mi pokazać moje lokum i oprowadzic mnie po domu? – popatrzył uśmiechając się w stronę dziewczyny.
-Chętnie… -dodała znudzona tą całą sytuacją.
-Zatem chodźmy..- Dwójka jadków opuściła główny pokój.
|