- Kurczę, ale nie było cię chyba z pół roku! - zawołałą Ginny
- Cii... - lenne przestraszyła się że Czarny Pan się obudzi - Włąśnie, a co w ogóle robiłaś?
- Oj, długa historia... Ale mówię wam, za łatwo to nie było. Najpierw Hogwart. Severus świetnie sie spisuje, nie wiem po co w ogóle miałam go szpiegować. Ale dziwię się, że jeszcze nie wykończył tego gówniarza, Pottera. No a potem... to długa historia. Myślę, że Czarny Pan wam opowie.
Pikus tylko przysłuchiwał się jej paplaninie i popijał sokiem. Nagle rozległo się głosne chrząknięcie.
- Czyżby Pani Sharp nie przyszła się ze mną przywitać?
- Panna - wtrąciła Nacia ze spuszczoną głową, ale uśmiechem na twarzy - Ależ to nie moja wina. Myślałam, że jesteś zmęczony, Panie.
- Mniemam, że ty nie bardziej - Voldemort znikąd pojawił się na środku pomeiszczenia, w którym się znajdowali - Lenne, poczęstuj mnie tym pysznym sokiem.
- Przepraszam, Panie. Miło cię znów widzieć. Cudownie wręcz!
- Tych słów oczekiwałem. 7 miesięcy. Jedna wiadomość. Ani jednego spotkania. Jak śmiałaś! Mam nadzieję, że przynajmniej udało ci się coś załatwić..
- Taaak. Myślę, że taak.
- Świetnie! Opowiesz mi to. A teraz... zawołajcie Fly'a. Zabawimy się!
__________________
Life is wasted on the living
|