Mnie ogólnie wkurza Harry, który zamiast posłuchać się starszych i wziąć się do roboty z oklumencją, to wolał oglądać departament w snach. I to że myślał, że on zabija mimo racjonalnych argumentów Hermiony. Ogólnie w tej części za bardzo myślał o tym jaki to on jest wyjątkowy...
I to, że Lunę uważają za wariatkę, według mnie jest całkiem normalna