Rozdział II
Wampirza miłość
Czy jest coś gorszego od odrzucenia? Nie. Tak sądziła Kasia. Kuba, raczej nie. W końcu wciąż to robił. Kasia usiadła na płycie nagrobnej i rozpłakała się. Widziała go dzisiaj. Szedł ulicą i nawet nie uraczył jej spojrzeniem.
- Nic Ci nie jest?
Kasia podniosła głowę.
- Nie nic. Tylko... taki głupi problem.
Nad nią pochylała się dziewczyna. Była niewiele młodsza. Miała długie, ciemne i proste włosy, duże czarne oczy i szerokie usta. Ubrana była w długą elegancką sukienkę, która wyglądała jak sprzed stu lat.
-Jaki? - spytała dziewczyna.
- Żaden. To głupie.
- To nie problemy są głupie, tylko ludzie, którzy je ignorują. Powiedz.
- To tylko taki jeden chłopak.
- Jaki?
- Nie znasz go.
- Skąd wiesz? Może znam?
- Zanim Ci powiem musimy się poznać. Ja jestem Kasia. A ty?
- Anna. Jaki masz problem Katarzyno?
- Kasiu, nieważne jaki. Ja już pójdę.
- Czemu?
- Bo... muszę i tyle. Cześć, Anna.
- Cześć – powiedziała dziewczyna i dosłownie rozpłynęła się w powietrzu.
Po jakichś dwudziestu minutach do ogłupiałej Kasi podbiegła Patrycja, Spojrzała na jej minę i natychmiast zrozumiała o co chodzi.
- Czy ona...?
- Aha.
- I to...?
- Aha.
- I zniknęła?
- Aha.
- Była prawdziwym duchem?
- Aha. Skąd ją znasz?
- Z płyty nagrobnej. Nazywa się Anna Marie Scott. Ma czternaście lat albo, jak wolisz, sto sześćdziesiąt trzy – urwała, a po chwili dodała bardzo poważnym głosem – Ją coś gryzie. Dlatego nie może odejść... no ,wiesz... tam. Chyba została zamordowana.
- Skąd ta pewność?
- To tylko przeczucie.
- Może to prawda. Trzeba sprawdzić.
- No.
Kasia zobaczyła znajomą postać zmierzającą ku nim. Zbyt znajomą... Kuba był coraz bliżej. Patrycja wyczuła o co chodzi i szybko usunęła się z pola widzenia. Kuba stanął naprzeciw Kasi.
- Cześć – powiedział uśmiechając się.
- Hej – mruknęła niepewnie Kasia.
- Co ty tu robisz?
Grom z jasnego nieba. Pewnie Basia odpowiedziałaby wymijająco i sprawnie zmieniła temat, a Pati powiedziała coś zabawnego i rozładowała atmosferę, ale Kasia, jak to ona, stała wpatrując się w swoje buty i milcząc. W końcu mruknęła coś o spacerze.
- O, fajnie – ucieszył się on – może przejdźmy się razem?
- Dobra – powiedziała Kasia. Głos drżał jej z przerażenia.
Poszli prosto przed siebie. Kuba pierwszy podjął próbę rozmowy.
- Kim jest ta twoja koleżanka?
- Która?– spytała zdezorientowana Kasia.
- No, ta z która gadałaś kiedy podszedłem.
- A, ona. Słyszałeś o czym ? - spytała lekko przerażona.
- Nie.
Nastąpiła chwila milczenia. Kuba zerknął na zegarek.
- Dochodzi dziesiąta. Odprowadzić Cię?
- Eeee... – jąkała się Kasia. Gdyby miała powiedzieć to co myśli wrzasnęłaby ,,Marzyłam o tym od zawsze!”, ale jednak nie miała odwagi. Mruknęła tylko – Jak chcesz. Mi to obojętne.
Kuba zrobił dziwną minę, ale nic nie powiedział.Wyszli z cmentarza, a Kasia kątem oka uchwyciła smukłą sylwetkę Pati. Opierał się o marmurowego anioła i obserwowała ich kocim okiem z lekko nikczemnym uśmieszkiem na ustach. Oj, chyba miała coś z tym wspólnego. Jeśli tak to może zostać aktorką. Wyglądała wcześniej na naprawdę zdziwioną.
- Gdzie mieszkasz? - spytał nagle Kuba.
- Co? Och. Na Nocnej*.
- O! To blisko mnie!
- Naprawdę? - zapytała nieśmiało Kasia.
- Aha. Odprowadzę Cię, nie ma sprawy. Mieszkasz w końcu po drodze.
Szli w ciszy az do domu Kasi. Tam Kuba złapał ją za rękaw i spojrzał prosto w jej czerwone oczy. Milczeli przez chwilę. Kuba otworzył usta i widocznie chciał coś powiedzieć, ale w tym momencie drzwi do domu otworzyły się gwałtownie. Piotrek, brat Kasi, wypadł na werandę i zaczął się drzeć:
- Mamo, Kasia jest z narzeczonym! Dlatego nie wróciła na czas!
Kasia poczerwieniała, Kuba puścił szybko jej rękaw , pożegnał się i odszedł. Kasia wściekła minęła rozwrzeszczanego brata, zaciekawioną mamę i nicnierozumiejącego tatę. Wciąż wkurzona rzuciła się na łóżko. Czy ten smarkacz nie mógł się powstrzymać choć minutę?! Ona już nigdy może się nie dowiedzieć co on chciał jej powiedzieć! Z taką rodziną nawet nie ma możliwości na choćby przyjaźń z Kubą!
***
*Wytwór mojej wyobraźni. Odradzam szukanie na jakichkolwiek mapach

.