Szczerze mówiąc, jak zobaczyła tytuł to nastawiłam się na kompletne dno literackie. Na jakąś Marry Sue, która jest wilkołakiem i dzielnie zmaga się ze swoim "potwornym życiem". Ale pozytywnie się zaskoczyłam , bo wcale tak nie jest.
No skłamałabym gdybym powiedziała, że to opowiadanie jest perełką, bo do takowej formy mu baaardzo daleko, ale nędznym gumochłonem też nie jest i ma szansę wykiełkować.
Tylko spraw sobie betę, bo stylistycznie leży potwornie. Masa powtórzeń i nieciekawie złożone zdania. Poza tym styl za bardzo uproszczony. Jakby absolwent zerówki to pisał. Trzeba trochę życia tchnąć w opisy, bo są za płytkie i przydałoby się ich trochę więcej dla zachowań bohaterów.
Treściowo coś z tego może wyjść. Na razie trudno cokolwiek powiedzieć, bo początek jest o niczym, ale to się sprawdza w opowiadaniach, łatwo wpleść coś w taką sytuację, nie spaliłeś opowiadania od początku, to dobrze o Tobie świadczy, pytanie tylko co będzie dalej