moja przygoda była troszkę dizwna, może nudna...
moja koleżanka (wielka fanka, w dodadtku bardzo inteligentna dziewczyna) czytała te ksiażki już w 2, 3 klasie podstawówki... dziwilismy sie jej bo co dzień miała inną część. byłam też w kinie na 'komnacie tajemnic' i pamiętam, że strasznie się bałam, szczególnie momentu gdy Hermiona jest kotem (rodzice nadal sie ze mnie nabijają :P) no i tu jest wielka luka. w tym roku szkolnym, po całęj epidemii Zmierzchu (
byłam fanką) stwierdziłam, że można by było to przeczyać, przecież miliony osób to czyta, musi coś w tym być. i okazało się prawdą. chłonełam jedna za drugą, oglądałam filmy i tonełąm w uwielieniu do HArrego. może nie jestem weteranem, ale uważam, że to swietna ksiazka. morał? nie oceniaj ksiażki po okładce... i filmach