Nie mam podstawy, ale, wiadomo, zanim się przedstawi, powie cześć, czy wymieni inne uprzejmości: patrzy się.
Dobrego wrażenia na mnie na pewno nie zrobi osoba z kolczykami do ramion (mimo to, że jest w szkole, a nawet [o, zgrozo!] na w-fie), z całą wytuszowaną twarzą (dobrze, powszechnie zwaną- tapetą) i odrazą do jakichkolwiek prac (naprawdę, myślałam, że śmiechem zabiję osobę, która mi powiedziała, tu cytat: W życiu nie pozmywam, odrażające jest to, jak te resztki do zlewu spływają, łee po czym nastąpił wykład jak to psuje tipsy).
Więc jednak idzie wygląd, jakby człowiek nie potrafił założyć zwykłej koszulki i dżinsów.
Rozmowa też jest ważna. Kiedy już spotkam kogoś, kto ma na sobie coś, co można nazwać ubraniem, a nie strojem, raczej nie będę miała dobrego zdania o dziewczynie/chłopaku, mówiącym mi co chwile kto mu co powiedział, kto z kim chodzi, etc., lub uznającym, że nie wie ile waży kilogramowy śledź, ponieważ takich rzeczy na matematyce jeszcze nie przerabiał.
Ponawiam
__________________
You know, Sheriff, they say that dreams, dreams are memories of another life.
OUaT
|