Jasne, na pewno jest kilka takich spraw, chociaż na razie tylko jedna przychodzi mi do głowy. Nie powiem, bo nie, bo to głupie, a wszystkiego nie muszą wiedzieć : P chociaż nic szczególnego by się nie stało jakby wiedzieli, nie jest tak, że staram się to ukryć czy coś, po prostu o tym nie mówiłam nikomu. Co do takich upokarzających wypadków, to nie przypominam sobie żebym przeżyła coś takiego, a nawet jeśli to pewnie bym im powiedziała po czasie, przynajmniej najbliższemu gronu przyjaciół. Hmm, najwyżej głupie myśli czy coś, ale akurat to co siedzi w mojej głowie to moja sprawa. Pomijając wypadki, w których tak mi się jebie, że po prostu muszę się wygadać żeby dana osoba mnie opierdzielila i wszystko wróciło do normy.
Masz taką bliską osobę, której możesz powiedzieć wszystko, ufasz jej w sto procent i wiesz, że pomimo kłótni wszystko wróci po jakimś czasie do normy?
|