Voldermort, autentycznie. Jest według mnie najciekawszą postacią, z najdziwniejszym tokiem rozumowania. Wartości, które przedstawiał były w jego wypadku tak bardzo wyraźne, że analiza jego psychiki sprawiała mi przyjemność.
Draco przez przedostatnią część. Jego postać była taka wyraźna i przestraszona, że aż go pokochałam. Poza tym za tok rozumowania/przedstawiane wartości i ogólnie książkowy charakter, tą szaleńczą miłość do czynienia zła, etc: Bellatrix.
Z pozytywnych to Fred i George. No, ich chyba nie da się nie lubić. I Severus. Kurczę, ja chyba wszystkich lubię

.