Moimi ulubionymi postaciami są Huncwoci... a żeby nie było, że to ślepa miłość, wyjaśnię trochę niżej.
Syriusz jest dla mnie ideałem bohatera. Gdyby książka była o nim, pochłonęłabym ją w kilka godzin. Pomijam to, że był przystojny, wbrew pozorom w książkach nie jest to tak ważne. Bohaterów i tak wyobrażamy sobie, jak chcemy. Powodem mojego bezgranicznego uwielbienia dla tej postaci jest chyba jego osobowość. Black od samego początku do końca wydawał mi się niebezpieczny. Miał niby serce po dobrej stronie, ale wiele jego zachowań kipiało wręcz złośliwością, nienawiścią, agresją. Cenię z resztą facetów, którzy są zaradni, silni zwłaszcza pod względem psychicznym. Syriusz popełniał masę błędów i to chyba również mi się podobało.
Remus miał w sobie po prostu to 'coś'. Może moja sympatia wynika z jego tragicznych losów? Bo przecież Lupin nie mógł być szczęśliwy będąc samotnym, bez pracy ani przyjaciół. Miał też w sobie osobliwą powagę, inną niż na przykład Artur Weasley czy Albus Dumbledore.
James to inna historia, nie wiem czy w książce wykreowano go na postać 'do lubienia'. Ja sama sobie tę wizję stworzyłam. Dla mnie James miał po prostu dobre serce, był oddany przyjaciołom i rodzinie. Potrafił stanąć po dobrej stronie. Dla mnie to bardzo ważne.
__________________
"- To miejsce wygląda jak cela więzienna - wykrztusił w końcu. - Nie mam pojęcia, jak możesz żyć w czymś takim.
- Za moją pensję ledwo, ledwo
- Jeśli trzeba, gotów jestem dopłacić, abyś mieszkał w miejscu, które nie będzie cuchnąć ani siarką, ani moczem.
- Mowy nie ma.
- Zmarł z dumy i smrodu. Masz epitafium w prezencie' "
|