Salon był oświetlony słonecznym blaskiem. Christina otworzyła oczy i od razu poczuła ból w skroniach. Wsparła się na łokciach i rozejrzała po pomieszczeniu. Na kanapie obok leżeli, wtuleni w siebie Ginny i Dominc. Coś ścisnęło ją za gardło. Nie chciała na nich patrzeć. Wstała i szybko wymknęła się z pokoju. Chłód korytarza trochę ją otrzeźwił. Ból przestał już tak dokuczać, mogła swobodnie myśleć. Chociaż wolała nie.
George, zabiłaś go. Zabiłaś.
Wbiegła do swojego pokoju i rzuciła na łóżko. Oddychała spazmatycznie, szybko i nierówno. Przed chwilą przypomniała sobie, co miało miejsce zaledwie kilka godzin wcześniej. Nie mogła uwierzyć w to co zrobiła. Jak mogła, jak? Wrzasnęła, a poduszka stłumiła jej krzyk. Usiadła na łóżku i pomacała kieszeń. Pod fałdami płaszcza nie znalazła jednak różanej różdżki z piórem feniksa. Wściekła jak osa wybiegła z pokoju, a odgłos zatrzaskiwanych drzwi jeszcze długo roznosił się po pustym korytarzu. Wpadła do salonu jak burza i od razu stanęła nad śpiącymi. Szturchnęła chłopaka, i gdy tylko ten otworzył oczy, naskoczyła na niego.
- Gdzie jest moja różdżka?
W jej oczach czaiło się szaleństwo. Nie mógł jej teraz oddać magicznego patyka. Przecież ich tu wszystkich pozabija.
- Nie.. nie wiem.
- Nie kłam. Pytam się po raz ostatni. GDZIE JEST MOJA RÓŻDŻKA.
- Nie wrzeszcz, obudzisz ją.
Wskazał na śpiącą Ginny.
- Pieprzy mnie czy obudzę Śpiącą Królewnę, czy nie. Oddaj mi kurwa różdżkę.
Tym razem w jej oczach nie było już szaleństwa. W zielonych tęczówkach szalała burza z błyskawicami. A w czarnej dziurze, zwanej źrenicami, mieszkała śmierć, która tylko czekała na jeden niewłaściwy ruch. A wtedy, jej zaostrzona kosa zabierze kolejnego idiotę.
- Ona też go straciła. - odważył się powiedzieć.
Przez chwilę myślał, ze skoczy na niego z pazurami, ale niespodziewanie odwróciła się i przysiadła w swoim fotelu.
Ostatnio edytowane przez Christina : 07-25-2011 o 20:49.
|