Wątek: Śmierciożercy
Wyświetl pojedyńczy post
Stary 07-31-2011, 21:45   #130
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie

- Idziemy razem? - zapytała Ginny.
Christina zlustrowała ją wzrokiem. Wciąż czuła szkarłatne oczy, które przemieszczały się od jednego śmierciożercy, do drugiego.
- Chyba lepiej będzie, jak każdy załatwi to sam. Nie wiem co mu odbije. - dodała szeptem.
Rudowłosa wzruszyła ramionami. Wyszli przed dom i jeden po drugim, deportowali się pod drzwi Ministerstwa Magii.
- No to powodzenia - zawołała wesoło Lucy. Chwilę później flirtowała z jakimś podrzędnym urzędnikiem, który wprowadził ją wejściem dla personelu.
- Pamiętajcie tylko, żeby nie wchodzić dalej niż do sali głównej. Później zaczną węszyć. - przypomniała Blanca.
- Dobra. No to ja też już pójdę. - Gunnar wysunął się naprzód i wkrótce zniknął w budce telefonicznej. Zanim zrównał się z ziemią, rzucił dziewczynom groźne spojrzenie.
- Ginn, stój!
Christina złapała dziewczynę za nadgarstek.
- Co do cholery?
- Twój ojciec.
Wskazywała swoim smukłym palcem rudego mężczyznę. Ginny zasępiła się nieco. Jej rodziciel wyglądał tragicznie. Wychudzony, zmizerniały, wyraźnie w ponurym nastroju.
No cóż, w końcu nie każdego dnia traci się synów. I to aż dwóch.
George. Zabiłaś go, zabiłaś.
Ogarnij się dziewczyno, ogarnij do cholery!
Wstrząsnęła burzą blond włosów i wyszła zza zakrętu.
- Dzień dobry, panie Weasley.
Spojrzał na nią takim smutnym wzrokiem, że zapragnęła uciec.
- Witaj. Co u ciebie słychać?
- Moje najszczersze kondolencje, proszę pana. Bardzo współczuję.
- Dziękuję. - odrzekł bez najmniejszych emocji. Był z nich wyprany. Gdy ponownie na nią spojrzał, zobaczył, że ona też nie wygląda dobrze. Zazwyczaj wyszlifowane paznokcie były połamane, o różnej długości, z odpryskami czarnego lakieru. Włosy w nieładzie fruwały w okół jej zaniedbanej twarzyczki. Cień Christiny, którą niegdyś znał.
- Zapomniałem. Ty i George... no tak.
Tego już nie była w stanie znieść.
- Dowiedzenia.
Odbiegła zza ścianę i ukryła się w budce telefonicznej. Łamiącym się głosem odpowiadała czarownicy schowanej gdzieś w jakimś przytulnym gabineciku. W trakcie gdy budka zjeżdżała, Christina ogarnęła się. Otwierając szklane drzwiczki miała już na twarzy swoją maskę. Twarz bez najmniejszych uczuć, bez litości, bez skazy.
W oświetlonym dużym pomieszczeniu był tłum. Nie trudno będzie znaleźć jakąś ofiarę.
Znalazła ją szybciej niż myślała. Brunetka, wysoka, szczupła, wręcz anorektyczka. Z okularami i wysokimi kośćmi policzkowymi. Podążyła za nią, nie tracąc jej z oczu.
- Imperius. - mruknęła.
Kobieta zatrzymała się i potoczyła nieprzytomnymi oczami. Christina skierowała ją ku zagłębieniu w ścianie. Schowały się tam obie. Blondynka podeszła do niej i wyrwała długi włos. Schowała go do kieszeni i spojrzała w oczy swojej ofierze. Nadal nie zachowywała się normalnie, ciągle była oszołomiona zaklęciem. Dziewczyna odeszła kawałek i odczarowała kobietę. Ta zamrugała kilkakrotnie, zaskoczona miejscem, w którym się znalazła.

***

Christina deportowała się przed drzwiami kwatery. Weszła i zatrzymała się w progu. Na sofie siedziała już Ginny i Lucy.
- Myślałam, że będę pierwsza.
__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#

Ostatnio edytowane przez Christina : 07-31-2011 o 22:13.
Christina jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem