Wątek: Śmierciożercy
Wyświetl pojedyńczy post
Stary 08-08-2011, 19:06   #145
Pikus
Świr wymagający opieki
 
Pikus na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
Domyślnie

Dominic poderwał się i udał się do swojego pokoju. Wyglądał blado, oczy miał przekrwione i sprawiał wrażenie jakby był nieobecny. Skrzat podążał cały czas za nim, nie odstępował go na krok. W swoim małym laboratorium Dom rozlał umiejętnie eliksiry do fiolek oddychając cieżko. Zamknął za sobą drzwi i jak na ścięcie wracał z powrotem do salonu głównego. Na dole robiło się coraz głośniej. Wszystkich ogarniało podniecenie przed zbliżająca się akcją. Christina wyglądała jakby nie mogła się już doczekać, wręcz grunt palił się jej pod nogami. Smierciożercy rozmawiali ze sobą, a w zasadzie jeden krzyczał przez drugiego, w końcu nie na co dzień Voldemort szykował tak ryzykowne akcje.
Po wejściu Dominika do salonu wszyscy zamilkli. Zaraz po nim pojawił się Voldemort odciągając na bok Gunnara.
-Ze względu na to, że jesteś wilkołakiem dzisiaj nie idziesz z nimi. Mam dla ciebie inne zadanie, w którym odegrasz kluczową rolę. Nie możemy ryzykować by zakon dowiedział się teraz, że jesteś wilkołakiem. Może to co mówię nie jest dla ciebie jasne – syknął Voldemort – ale jak reszta wróci z misji to wyjaśnię o co chodzi. Jak wiesz… nienawidzę się powtarzać – Warknął Voldemort po czym zwrócił się do wszystkich trzymając różdżkę w ręce.
-Jak wiecie to nastąpi dziś a w zasadzie za kilka chwil. Dom podejdź…
Dominic posłusznie podszedł w stronę Czarnego Pana.
-Daj mi twój Felix felicis. Przecież tobie nie będzie on na nic potrzebny prawda?
Dominic zbladł jeszcze bardziej. Ale nie zastanawiając się ani chwili oddał swoją fiolkę Czarnemu Panu.
-A teraz rozdaj eliksiry reszcie.
Stark ze spuszczoną głową podchodził do każdego podając mu po dwie fiolki.
-Felixa możecie pić nawet teraz. Przynajmniej humor będzie wam dopisywać – wymusił uśmiech „skazaniec”.
Wszyscy wypili eliksir . Już po paru sekundach biła od nich zupełnie inna aura.
-No to na co czekacie? Zaczynamy. Tylko pamiętać by wyeliminować swoje kopie. Nie chcielibyśmy aby w Ministerstwie pojawiły się dwie takie same osoby prawda?
Każdy z osobna wrzucił swój zdobyty włos do eliksiru.
-Panie ale mamy tylko godzinę… nie lepiej najpierw zabić tamtych i dopiero potem wejść do ministerstwa?
-A czy ty chciałaś zrobić to inaczej? – Ginny nie odezwała się powtórnie. Poprawiła swoją szatę, mimo riposty Voldemorta była i tak szczęśliwa. Wiedziała dokładnie co ma robić i może to właśnie tak irytowało Voldemorta.
-Więc chodźmy zabijać…
-Tak!! Wyrzkykneła Christina. To spotkamy się przed Ministerstwem Magii. Pasuje się jeszcze pożegnać – Puściła oko do Dominica.
-Koniecznie… to wy idźcie.. a ja golnę sobie jeszcze whisky, niewiadomo kiedy moje usta znów skosztują tego cuda. – uśmiechnął się szyderczo Dominic.
Lucy złapała Blancę za rękę i pociągła w stronę drzwi. Christina z Ginn ruszyły za nimi.
W pokoju został zrezygnowany Gunnar i spragniony Dominic. Voldemort niewiadomo kiedy znikł śmierciożercom z oczu.
-Coś taki ponury? – zapytał Gunnara Stark.
-Zabronił mi iśc…
-Oj stary. Przecież jesteś wilkołakiem. A mówił dlaczego?
-No coś wspomniał. Ma jakiś grubszy plan. Czuje, że to nie skończy się tylko na ministerstwie.
Stark odkręcił butelkę i napił się z „gwinta”.

//sorrki, że tak długo. Napad rodziny ze ślaska nieplanowany;p Musiałem się goścmi zająć. Chciałem napisać więcej ale to by troche trwało;p Ale nie bede przynajmniej już hamować pisania ^^
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...

Ostatnio edytowane przez Pikus : 08-08-2011 o 22:49.
Pikus jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem