To dzieje się trochę wcześniej równocześnie z opowieścią reszty(o misji) oprócz Pikusa
Lucy czaiła sie u wejścia do ministerswa, lada chwila miała pojawić się jej ofiara. Chwilę potem na chodniku deportowała się młoda kobieta.
-Pszepraszam panią czy moglaby mi pani pomóc?-Ford uśmiechała się do pracowniczki ministerswa.
-No cóz nie wiem w czym i wie pani troszeczkę się spieszę.
-och to zajmie tylko chwilę, prowadzę ankietę dotyczącą bezpieczeństwa i chcialaby zadać kilka pytań.
- no niech będzie, ale doslownie tylko 5 minut mogę na to poświęcić...
- jasne, jasne- mruknęła do sibie śmierciożerczyni
- przejdżmy się w jakieś ustronniejsze miejsce gdzie nikt nie będzie nam przeszkadzał.
Gdy drzewa osłonily dwie kobiety, lucy przystapiła do działania.
- Imperio! A teraz wyrwij sobie trochę włosów i wrzuć tutaj Jenno! świetnie, a teraz powiedz mi coś o sobie, więcej niż gdy widziałyśmy się ostatnio kochana.
- jestem Jenna Bennet, pracuje w departamencie przestrzegania prawa jako doradca Dolores Umbridge, nie cierpię tej ropuchy i robię wszystko by wskoczyc na jej stanowisko.
- Cudnie!- wypila eliksir i w chwilę później stały naprzeciwko siebie dwie identyczne postaci.
- A teraz cię zabije... Avada Kedavra!
Machnęła różdżką i ciało zapłonęło ogniem, jeszcze jeden ruch i po śladach jej wystepku nie było śladu.
- No to czas na działanie.- I poszła do wejścia do ministerstwa...
są literówki i błędy ale pisze z takiego starego komputera u kuzynki i żle działa klawiatura jak wrócę do domu to poprawie
__________________
"Udało się dostali w kość, niech żyje Potter nam!
A Voldek gnije w piekle, za którym tęsknił sam."
Irytek
|