|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Grimmauld Place 12
Posty: 4,556
|
Panny Johnson miały "swoje" fotele we Wspólnym tak długo, że już nawet nikt, poza nimi, ich nie zajmował. Nauczyli się, że jest to dużo zdrowsze dla ich życia i bytowania w gronie Ślizgonów. Oczywiście zawsze znalazł się jakiś odstęp od reguły, ale takimi wyjątkami byli albo ludzie, których lubiły, albo po prostu szukające wrażeń.
- Widać z kim przebywacie. - Malfoy zdecydowanie przypisywał sobie tą zasługę.
Zajął miejsce na kanapie, wraz z dwojgiem Davisów, ale ciężko było określić czy byli z tego zadowoleni. Angie siedziała pośrodku, spojrzała kątem oka na Malfoy'a i odsunęła się trochę w stronę drugiego z facetów. W końcu stwierdziła, że na blondyna działa jednak ciągle ta sama taktyka, więc nie będzie zwracać na niego uwagi. Już i tak wie, jak to z nią jest, w stosunku do niego. Pora na inny sposób.
- Coś ty jej w ogóle zrobił, stary?
Davis odetchnął, zważając na to, że Angelina jednak nie wyszła z dormitorium, a blondyn wzruszył ramionami. No przecież nie miał pojęcia! Gdzie jego osoba mogłaby coś zrobić.
- Jak zwykle nic. Wręcz dziwne, że tak często ktoś ma do ciebie problem, skoro nic nie robisz. - Mimo, że Angie dopiero co skończyła papierosa, to już odpaliła drugiego.
Przez chwilę panowała cisza, wszystkich zdziwił, ten swego rodzaju najazd na Dracona. On też się tego się nie spodziewał.
- Nie powiedziałem, że nie. Może po prostu nie wiem?
Z ust Davis dało się słyszeć ciche prychnięcie. Johnson uśmiechnęła się ironicznie. Mrrau, wreszcie przestała się podlizywać, jakież to było żałosne i jak nie działające.
- Wiecie, co? Może po prostu znowu zaczął mówić jaki to on nie jest.
- Jakbyś nie zauważyła, to ja tu jestem, Johnson.
- A to coś zmienia? Wolimy mówić do kogoś w twarz, niż za plecami... w przeciwieństwie do co niektórych.
- A ty co, Davis, zły dzień czy jak? Normalnie się tak nie zachowujesz.
Chłopak Kyinry się nie odzywał. Po prostu lustrował spojrzeniem po kolei każdą z osób, z którymi obecnie przebywał. Żałował, że w pobliżu nie ma żadnych chipsów, bo miałby swego rodzaju seans.
- Zachowuję się tak, jak mi się podoba. Co nie Christ? Chcesz?
Angie Ruszyła ręką oznajmiając, że chodzi o papierosa, ale on sam został dalej w jej dłoni. Nie to nie. Więcej dla niej.
Głos Angeliny, z dormitorium w pobliżu, stawał się coraz głośniejszy, ale słychać go było w krótkich odstępach czasu. Widocznie wtedy ktoś odpowiadał.
- Ciekawe co tam się dzieje.
Christina nieświadomie zmieniła temat, a wszyscy wlepili wzrok w ścianę, jakby to miało im od razu odpowiedzieć na pytanie.
__________________
Jestem Angie Davis - The last one of Slytherin heiress !
~
Kto jest Śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?
~
Od cnót Gryfonów, kretynizmu Puchonów i wiedzy o własnej wszechwiedzy Krukonów, chroń nas Slytherinie!
~
Do You want to get to know me? I'm sorry... You can't... I'm available only for "friends" and popular persons...
Cały mój profil
|