Wątek: Slytherin
Wyświetl pojedyńczy post
Stary 01-15-2012, 12:46   #1088
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie

Ignorując zupełnie głupkowaty uśmiech dziedzica rodu Malfoy'ów wstała z fotela i przeciągnęła się.
- W takim razie, zbieraj swój zgrabny tyłeczek i lecimy do kuchni. Też bym coś zjadła. - dodała po namyśle.
Angela spojrzała na nią zdziwiona. Chciała raczej, żeby ktoś poszedł po deser, albo chociaż zawołać skrzata domowego. Jednak Christina stała nad nią szczerząc zęby i wyciągając wyczekująco dłoń. Niechętnie, ale ujęła ją i wstała z kanapy.
- Idziecie z nami? - zapytała Johnson przez ramię, chociaż wcale nie musiała tego robić.
- No jasne - odparł Javier
- A co tu będę sam robił. Może napatoczy się Potter. - dodał Dracon.
Przewróciła oczami i ruszyła wciąż ściskając dłoń przyjaciółki. Wysunęły się trochę na przód i plotkowały, jak to dziewczyny.
Wychodząc z Pokoju Wspólnego poczuli lodowate powietrze. Kominek w ich salonie jednak dawał zbawienne ciepło. Nagą skórę ramion od razu pokryła gęsia skórka. Przyspieszyli kroku, żeby jak najszybciej znaleźć się w cieplejszych partiach zamku.
W sali wejściowej paliły się setki pochodni i było zdecydowanie przyjemniej. Pomimo wieczorowej pory kręciło się sporo osób z różnych domów. Zielone, niebieskie, czerwone i żółte lamówki mieszały się ze sobą tworząc różnokolorowy korowód.
- Eee, mamy dziś jakieś święta? - zapytał Javier.
- Wydaje mi się, że nie. Ale czekajcie, tam jest jakieś zbiegowisko.
Dłonią wskazała przeciwległą ścianę. Rzeczywiście, stało tam najwięcej osób i wyraźnie byli podekscytowani. Podeszli i swoim zwyczajem przepchali na przód.
Na podłodze, pod ścianą leżał skulony Ślizgon z pierwszej klasy. Jego brwi pokryte były zielonkawym futerkiem. Nad nim stał Ron Weasley. Przenosił wzrok z leżącego ucznia, na swoją różdżkę trzymaną w dłoni. Chyba trochę nie dowierzał, temu co zrobił. Rozległy się pojedyncze, sarkastyczne brawa.
- Gratulacje, Weasley. Znęcasz się nad młodszymi.
Głos Dracona słychać było wyraźnie.
- A gdzie twój przyjaciel? Obrońca wszystkiego, o co nie warto walczyć? Wydaje mi się, że Potter nie byłby zadowolony. - zauważyła Johnson, podczas gdy Angela pomagała wstać poszkodowanemu. Odczarowała brwi i spostrzegła, że młody ma przyrośnięty język do podniebienia. Gdzie jest Angelina ze swoimi mądrymi zaklęciami, kiedy jej potrzebują?
- Ja to zrobię.
Javier uklęknął przy chłopaku, wymruczał zaklęcie i 'uwolnił'.
- Skoro już potrafisz mówić, to możesz mi wytłumaczyć czemu Ślizgon płaszczy się przed Gryfonem? To wstyd i hańba dla naszego domu. Jak mogłeś do tego dopuścić?
Oczy chłopaka zaszkliły się, gdy Angela robiła mu wykład. Tymczasem Christina i Draco kłócili się z rudzielcem.
- Możemy założyć, że to był wypadek i wszyscy się rozejść? - zapytał wreszcie
- Owszem. Z miłą chęcią, mamy lepsze rzeczy do roboty niż użeranie się z twoją osobą.
- Ale pamiętaj, że Ślizgoni nie wybaczają wypadków. - Draco zaakcentował ostatnie słowo, po czym odwrócił się i razem z blondynką zniknęli w tłumie.
- Za przeproszeniem, co ty pieprzysz? Ślizgoni to egoiści, dbamy tylko o siebie.
- Ale przyznaj, że zabrzmiało strasznie.
Oboje zaśmiali się cicho i czekali na resztę kwartetu. Po chwili i oni wyłonili się zza zbiegowiska.
- Dobra, idziemy. - zadecydowała Angela, chociaż nikt jej o to nie prosił.
Wspinali się po niepewnych schodach. W końcu dotarli na właściwy korytarz.
- Stójcie -szepnęła Christina i położyła dłoń na klatce piersiowej Javiera, zatrzymując tym samym cały pochód.
- Co? - zapytał zniecierpliwiony Dracon.
- Tam ktoś jest. A przypominam ci, że nie wolno włazić do kuchni.
Przewrócił oczami, ale grzecznie zaczekał. Blondynka wychyliła się zza roku i uśmiechnęła się.
- Droga wolna, idziemy.
Pod obrazem martwej natury stali bliźniacy Weasley i zawzięcie o czymś dyskutowali.
- Może wy już wejdziecie, co? Dołączę do was. - Johnson skierowała swoje kroki ku Gryfonom. Z ust Malfoya usłyszała jeszcze 'zdrajca', ale Angela wepchnęła go do dziury za płótnem.
Blondynka tymczasem już wspinała się na palce by pocałować Georga. Gdy skończyli wymieniać DNA, przywitała się z Fredem. Za sobą usłyszała głuche trzaśnięcie obrazem.
- Wiecie, że wasz kretyński brat właśnie walczył ze Ślizgonem?
- Super - wykrzyknęli oboje.
- Chociaż wygrał? - chciał wiedzieć Fred.
- Tak. Ale nie ma się z czego cieszyć. Jego przeciwnik chodzi do pierwszej klasy.
Miny braci trochę zrzedły. George złapał dziewczynę za biodro i przysunął do siebie.
- Mniejsza. Czemu się tu szwendasz? Z nimi?
Christina doskonale wiedziała, że chłopak jest po prostu zazdrosny. W szkole panowało powszechne stwierdzenie, że Elita jest ze sobą bardzo, BARDZO blisko. A zdaje się, że rodziny Malfoy'ów i Johnson'ów spędzają ze sobą wakacje. KAŻDE.
- Idziemy do kuchni. Mam ochotę na coś słodkiego.
- Ej, a ja to co? - zapytał młodszy z bliźniaków i pocałował ją. Faktycznie, czuła toffi.
- Chcę coś zjeść, a ciebie muszę mieć na później.
Przyznał jej rację.
- Dobra, gołąbeczki. Czas się rozejść. Pójdziemy pogratulować Ronowi, a potem podpatrzeć nową taktykę Krukonów. Cześć mała.
George skradł jej jeszcze jednego całusa i poszedł za bratem. Ona wspięła się do dziury. Zastała przyjaciół siedzących na poduszkach w otoczeniu skrzatów domowych i przepysznych deserów lodowych.
__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#
Christina jest off-line