Co tu dużo mówić, tak miłego obrotu spraw, Javier się nie spodziewał, i pewnie wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby nie nagłe pojawienie się świec za sprawą jednej ze Ślizgonek. Po tym incydencie Deniver poczuł się jakoś nieswojo. Tu wcale nie chodziło o to, że nie bywał romantyczny, ale nie dość, że to nie był jego pomysł, to jeszcze w każdej chwili mogli wrócić ich koledzy, i oczywiście dziwne było wprowadzanie takiego nastroju, wiedząc, że Christina się z kimś spotyka. Deniver z pewnością miał być swego rodzaju odskocznią od zwyczajności, to było normalne w domu, do którego trafił. Wzrok chłopaka zlustrował wysoką, niebieskooką dziewczynę, która to była prowodyrką tej romantycznej atmosfery i mimo, że miał ochotę uraczyć ją kilkoma słowami, to nie mógł nic z siebie wydusić i z przykrością musiał przyznać, że nie z radości. Jedynym określeniem, które przynajmniej w drobnym stopniu mogło być uznane za pozytywne, było zaskoczenie. Zobaczył jak Lucy mruga do nich uroczo, i uczucie złości, które przez chwilę go przepełniało zniknęło. Uśmiechnął się nawet. Ford naprawdę była w dużym stopniu zabawna.
- Ładnie to rozegrałaś
Brwi chłopaka uniosły się delikatnie ku górze, by z powrotem opaść tuż nad powieki jego brązowych oczu, w którym można było ujrzeć jaki był zadowolony z tego, że zostali sami.
- Nie wiem o czym mówisz.
Znaczenie tego zdania ulegało całkowitemu zaprzeczeniu, gdy dołączyło się do niego barwę jej głosu, tak przepełnioną udawanym zaskoczeniem. Jakie to było urocze. Poza tym jej oczy zdradzały co naprawdę myśli, albo przynajmniej jemu się tak wydawało. Gdyby nie sprawdził czy ma rację, czy mógłby nazywać się Ślizgonem? Co prawda, w tym momencie to określenie zbytnio nie pasowało, ale nie zawsze wszystko musi być tak jak powinno. Zrobił kilka pewnych kroków w stronę Christiny, odgarnął z jej policzka włosy, które dotykały jej delikatnej skóry, i po prostu ją pocałował. Odruchowo chciał położyć drugą rękę na jej plecach, ale zdążył ją powstrzymać. W końcu gdyby chciała zaprzestać to powinna mieć szansę. Jej ciepłe usta dotykały tych jego, muskając je delikatnie, jakby próbowały go sprowokować do bardziej namiętnego posunięcia, ale może po prostu sobie to wmówił? Jedyne co musiał przyznać, to, to, że Johnson zdecydowanie działała na niego pociągająco.
|