Wątek: Slytherin
Wyświetl pojedyńczy post
Stary 05-31-2012, 00:01   #27
Nacia1234
Moderator
 
Nacia1234 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Lokalizacja: Trondheim
Posty: 4,354
Domyślnie

Witamy nowe Ślizgonki - Dagę Ford i Blancę Evans!


Dziewczyny weszly na posesję Malfoyów, ktora byłą olbrzymia i po prostu piękna. Ze wszystkich stron porośnięta żywopłotem, drzewami i krzewami, calość dawałą nieco mroczny efekt. Za długą ścieżką wznosil się dworek, do którego prowadzila ich Narcyza. Kiedy stanęły przy drzwiach, machnęła różdżką, a następnie zaprosiląa je gestem do środka. Kącik jej ust trgnął tajemniczo.
- Proszę, proszę, wchodźcie, dziewczęta. To co, herbatki? Zapytała i zniknęła w innym pomieszczeniu.
Na szklanej błyszczącej posadzce korytarza stało mało mebli. Własciwie jedyną rzeczą, którą możnaby zaliczyć do umeblowania był wieszak na płaszcze. Dziewczyny ich nie miały, właściwie nie posiadały niczego oprocz różdżek i drobniaków w kieszeniach. I mokrych ubrań. Narcyza była bardzo miła, postanowiły więc się rozgościć i pozwoliły sobie zagłębić się w korytarzu. Oczywiście znały go już bardzo dobrze. Każda z nich ośmieliłaby się rzec, że jak własną kieszeń, gdyby nie fakt, że w końcu był to dom MALFOYÓW. I jeszcze jeden fakt byl oczywisty - Nacia znała ten dom lepiej niż one. Przynamniej to wynikalo z jej opowieści. Bo czy nei opowiadała im czasem o... Ach! Tak! To pod tym wieszakiem to robili!
- Ugh - mruknęła Angelina, a Kaajn i Christi przytaknęły. Najwyraźniej pomyślały o tym samym.
Na końcu korytarza był wielki salon, a w nim wielki kominek z wężowym obramowaniem. Palił się w nim ogień, a oprócz tego na stoliku i meblach położonych było kilka świec. To właśnie w ich świetle trzy Ślizgonki zobaczyły wysoką czarnowłosą postać.
- Bella. Witaj - powiedziala Kaajn i lekko dygnęła, a jej śladem poszły siostry Johnson.
- Och. Można się było tego spodziewać - Bellatrix Lestrange w ręce trzymałą puchar niewątpliwie z jakimś ognistym napojem, lekko się kołysała na boki. W drugiej ręce znajdowała się różdżka, jak zwykle w gotowości.
- Przyszłyśmy... po kilka rzeczy - tłumaczyła Angelina. Na szczęscie w porę przyszła matka Dracona i wybawiła je z opresji.
- Herbatki, siadajcie, siadajcie - powiedziała i zaczęła się krzątać po salonie. Nie rozumiały, dlaczego nie zrobiłą tego zaklęciem. Dla takiej czarownicy jak ona nie powinien to być żaden problem...

Tymczasem w szkole w dormitorium Kaylin Ross i Naci shirley-Sharp stała ta druga lokatorka wraz z rudowłosym czarodziejem - Georgem Weasleyem. Ludzie, u których właśnie gościły ich przyjaciółki, nazwaliby go zdrajcą krwi, ale Ślizgonki pałały do neigo co raz to większą sympatią. Szczególnei w takiej sytuacji jak teraz. Naciasta spojrzała na neigo pytająco.
- Czytać? - zapytała na głos. Nie otrzymała jednak odpowiedzi. - No czytać czy nie? - potrząsnęla listem przed twarzą rudzielca. W końcu rozwinęła zwitek papieru.

Droga Kaajn!

Nie, drogie to są rzeczy, które Ci kupuję. Ale ty zawsze bylaś najdrorzsza mojemu sercu... Chyba tak to się pisze, prawda? W każdym razie chcę ci podziękować dla wszystkie chwile spędzone razem... Ślizgońskie chwile, które na zawsze pozostaną w moim sercu, jeżeli w ogóle takowe posiadam. Jaranie na chwałę Voldemorta, pieprzenie się w schowku na miotły, kiedy Filch znajduje się dwa metry od niego i myśli, że te jęki to orgazm pani Norris spowodowany działalnością miotły trzymanej w jego zwinnych rękach... Tak, to... Ale teraz...


...
__________________
Life is wasted on the living

Ostatnio edytowane przez Nacia1234 : 06-04-2012 o 23:17.
Nacia1234 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem