Przemierzała korytarze tak pewnie, jakby chodziła po własnym domu. Nie ma się co dziwić, spędzała tu całkiem sporo czasu, zwłaszcza jako mała dziewczynka, która nie miała jeszcze pojęcia po której stronie przyjdzie jej stać. A stała po tej złej stronie, chociaż wcale nie gorszej. Weszła do pokoju Draco, bo to pierwsze miejsce, w którym mógłby schować list, gdyby go miał. Przywitało ją jak zwykle surowe, elegancje wnętrze w kolorach czerni i srebra. Draco zdecydowanie preferował minimalizm i prostotę. Pomieszczenie znała bardzo dobrze, dlatego od razu zauważyła dużą srebrną ramkę stojącą na biurku. Podeszła bliżej o rozpoznała zdjęcie. Cała ich ekipa, na wspólnym wyjeździe. Zrobiło jej się bardzo miło, ponieważ zazwyczaj młody Malfoy nie pokazywał pozytywnych uczuć. To takie urocze.
Odwróciła się od zdjęcia i wypowiedziała zaklęcie przywołujące. Nic, kolejne wielkie nic. Gdzie do cholery jest ten list?
Angelina tymczasem wkradła się do sypialni państwa Malfoy, jednak bez rezultatów. W tym ogromnym pokoju nie był listu. W kolejnym pomieszczeniu również. Zaczynało brakować im pomieszczeń. Spotkały się na środku korytarza. Już z daleka widziały, że nic nie znalazły. Tego świstka papieru po prostu tu nie było i już. Malfoy musiał go mieć ze sobą w szkole.
- Pokój Życzeń? - zaproponowała Christina, gdy schodziły po schodach.
- To tylko jedno z wielu miejsc, ale możemy spróbować i tam.
Weszły do salonu i od razu sp[ostrzegły, że ciasteczka zniknęły z talerzyka, za to w okół Kaajn pełno było okruszków. Zresztą nadal coś przeżuwała.
- My jesteśmy już gotowe. Kaylin?
- Mhmm.. - mruknęła
Wstała, pożegnały się wszystkie i wyszły na zewnątrz.
- Macie?
Pokręciły zrezygnowane głowami. Kaajn zaczynała tracić nadzieję i w sumie była już przygotowana na publiczne poniżenie. Zamknie się na tydzień w dormitorium. Do tego czasu ktoś zadba o kolejny skandal i będzie mogła wyjść z ukrycia. Tak, to był dobry pomysł. Jedyny jaki miała, w każdym bądź razie.
Trzy głośne trzaski poinformowały okolicę, że znalazły się przed bramą Hogwartu.
Deportowały się tuż przed bramą Hogwartu i od razu poczuły, że są w tarapatach.
- Natychmiast. Do mojego gabinetu.
W każdym innym wypadku na pewno ucieszyłyby się z widoku ulubionego profesora, ale miały tą świadomość, że złamały jedna z najważniejszych reguł szkoły.
- To było naprawdę pilne. I nic nam się nie stało. - próbowała ratować sytuację Christina.
- Johnson, siedź cicho.
Chcąc nie chcąc ruszyły przed siebie czując na plecach spojrzenia Snape. Nie musiały się komunikować, wszystkie trzy wymyślały wiarygodną wersję wydarzeń, gotowe jednak poprzeć przyjaciółki.
Gdy tylko usiadł za biurkiem spuściły zgodnie głowy.
- Co było aż tak ważnego, że opuściłyście szkołę, hmm?
Jego głos mógłby zamrozić ognie piekielne.
Ostatnio edytowane przez Christina : 06-04-2012 o 19:48.
|