- Flint, ty się weź zdecyduj po której stronie jesteś. Przegranych - wskazała na Ślizgonkę o twarzy mopsa - czy naszą?
Chłopak spojrzał najpierw na blondynkę, potem na szatynkę. W końcu usiadł ciężko na ławie i westchnął tak głośno, że chyba słyszeli go przy stole Gryfonów.
- Nie jestem po żadnej stronie. Właściwie to mam was wszystkich dosyć. Malfoy nas jakoś zawsze zlepiał w całość.
To była prawda. Może i Draco nie miał oficjalnie funkcji przywódcy, ale spajał wszystkich. Ale teraz go nie było.
- Ona nigdy nie była z nami. - zauważyła trzeźwo Angela, która chyba najbardziej nienawidziła Pansy. No cóż, trudno się jej dziwić. Wieczna rywalka w wyścigu do względów Dracona.
- Ale Draco zawsze mnie chciał...
- Dobra, skończ. A zresztą... i tak nigdy tego nie zrozumiesz.
Christina wlała sobie soku dyniowego i pochłonęła go jednym haustem.
|