|
Senior Member
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 148
|
[NZ] Szkolne przygody syna Harry'ego Pottera
Młody Potter szedł szybko korytarzem. Miał 11 lat i właśnie zaczął pierwszy rok nauki. To jego drugi dzień w szkole. Godzinę temu skończyły mu się zajęcia. Była wczesna pora, więc postanowił poznać szkołę. Chodził już po szkole od 15 minut, a znał już kilka tajnych przejść. Miał przy sobie nie zastąpiony przewodnik- Mapę Huncwotów. Mapę, którą stworzył jego dziadek z przyjaciółmi.
Syriusz Albus Potter został przyjęty do Gryffindoru. Gdy tylko Tiara dotknęła jego głowy, od razu krzyknęła " Gryffindor!". Do jego nowego domu zostało przyjętych jeszcze 14 chłopców i 9 dziewczyn. Wszyscy starali się z nim zaprzyjaźnić, ale jak podejrzewał Syriusz, tylko ze względu na sławnego ojca i nazwisko. W końcu jego ojciec Harry Potter jest obecnie jednym z najsłynniejszych żyjących czarodziejów na świecie. Pokonał Czarnego Pana, a obecnie ściga pozostałych zwolenników Voldemorta, którzy ukrywają się gdzie popadnie.
Zbliżała się pora, gdy uczniom nie wolno chodzić po korytarzach, więc Syriusz udał się na skróty do pokoju wspólnego. Znalazł odpowiednie tajemne przejście i szybko dotarł do portretu Grubej Damy. Zatrzymał się przed nim i zamyślił. Pewnie tak jak wczoraj i dzisiaj po zajęciach znowu zostanie otoczony przez Gryfonów, którzy będą chcieli się z nim zaprzyjaźnić. Odetchnął głęboko i wypowiedział hasło. Gruba Dama przepuściła go i spełniły się jego obawy. Od razu otoczył go tłum ludzi. Starał się jak mógł, ale dali mu spokój dopiero po godzinie. Zmęczony usiadł w fotelu. Zamykały mu się oczy. Przysnął. Obudziło go szarpanie za rękaw. Z trudem otworzył oczy i gdy zobaczył nad sobą jakąś dziewczynę cicho stęknął. "Czy oni nigdy nie dadzą mi spokoju?" Pomyślał.
- Ty nazywasz się Syriusz, prawda?- Zapytała. Zauważył, że była nawet ładna. Miała wspaniałe czarne włosy i piękne jasno pomarańczowe oczy. Miała też piękny uśmiech, choć teraz był on trochę nerwowy.
- Tak, a co?
- Nic, zauważyłam, że śpisz, więc postanowiłam cię obudzić i powiedzieć ci, żebyś poszedł spać do dormitorium.- Uśmiechnęła się do niego.- Tu nie śpi się wygodnie. Mam na imię Spinett. Spinett Longbottom.
- Longbottom? Czy twój ojciec to nie przypadkiem...
- Tak, nazywa się Neville. A moja matka ma na imię Luna.- Uśmiechnęła się.
- Tata mi opowiadał o nich.- Syriusz nareszcie znalazł kogoś, z kim może porozmawiać. Kogoś, komu nie zależy na sławnym przyjacielu. Spinett sama ma znanych rodziców.
- Z pewnością. Chciałam już wcześniej podejść, ale ciągle ktoś z tobą był.
- Szkoda, że tego nie zrobiłaś, miałbym jakiś pretekst żeby się od nich uwolnić.- Syriusz uśmiechnął się gorzko.- Nie dają mi żyć. Lecą tylko na sławę. Mój ojciec też tak miał.
- Wiem.- Zaśmiała się dziewczyna.- Zwłaszcza podczas Turnieju Trójmagicznego.
Syriusz zaśmiał się na to wspomnienie. Ojciec opowiadał mu swoje szkolne przygody, ze wszystkimi szczegółami.
- Tata mi opowiadał, że nie mógł się opędzić od dziewczyn. A moja mama myła na Balu z twoim ojcem.
- Zgadza się.- Fajnie, że jesteśmy razem w Gryffindorze.
- Też się cieszę.- Syriusz wreszcie był zadowolony.- Poczekaj chwilę, pokażę ci coś.
Zostawił dziewczynę w pokoju wspólnym i pobiegł do dormitorium. Wziął Mapę Huncwotów i popędził na dół.
- Patrz.- Pokazał dziewczynie pergamin.
- Co to jest?- Wzięła mapę i zaczęła jej się przyglądać, ale nic nie zobaczyła, bo mapa wyła wyczyszczona.- Jakiś pergamin? Nie ma w nim nic ciekawego.
- Jesteś pewna?- Zaśmiał się.- To patrz teraz.
Syriusz położył mapę na kolanach, wyjął różdżkę, stuknął w mapę i powiedział: Przysięgam uroczyście, że knuję coś niedobrego.
Spinett patrzyła ze zdziwieniem, jak na jej oczach rysuję się mapa.
- Niesamowite. Skąd to masz?- Spojrzała z przejęciem na chłopaka.
- Mój dziadek ją kiedyś zrobił z przyjaciółmi. Teraz ja ją mam. Są na niej wszystkie tajemne przejścia. Dzisiaj chodziłem z nią po szkole. Jutro mam zamiar się wybrać do Pokoju Życzeń.
- Pokój Życzeń? Co to jest?
- Widzisz tu, na siódmym piętrze jest sala, która ujawnia się osobie która czegoś potrzebuje. A przynajmniej tak mówił mi tata. Urządzili tam...
- Miejsce gdzie spotykała się Gwardia Dumbledora. Teraz sobie przypominam. Moi rodzice też do niej należeli.- Zaśmiała się.- Podobno działali dopóki ktoś ich nie zdradził.
- Tak jakaś dziewczyna. Ale i tak mieli chyba fajnie. Chcesz zobaczyć ten pokój?
- Teraz?
- Nie, jutro po zajęciach.
- Chętnie. Pokażesz mi jakieś przejścia?
- Oczywiście. Śpiący jestem. Do jutra.- Pomachał jej i poszedł do dormitorium.
Syriusz przebrał się w piżamę i wszedł do łóżka. Chciał usnąć, ale nie mógł. Myślał o tym, jak ojciec mu opowiadał o swoich szkolnych przygodach. Syriusz zastanawiał się czy też będzie miał takie różne przygody. Po jakimś czasie Syriusz zamknął oczy i usnął.
- Syriusz wstawaj.- Powiedział Donald Kuter.- Przespałeś śniadanie, a za chwilę zaczynają się lekcje.
Syriusz zerwał się z łóżka i spojrzał na zegarek. Była 7.50. Za dziesięć minut zaczyna się transmutacja. Ubrał się w pośpiechu.
- Dzięki, że mnie obudziłeś, ale mogłeś to zrobić wcześniej.- Powiedział zgryźliwie.
- Miałeś zasunięte zasłony i myślałem, że już dawno zszedłeś na dół. Dobrze, że Spinett zauważyła, że się nie pojawiłeś na śniadaniu. Powiedziała mi o tym i poszedłem cię poszukać. Dobrze, że zacząłem od dormitorium. Spinett czeka w salonie wspólnym. Ma trochę jedzenia dla ciebie. Choć szybciej, bo Patil dostanie szału.
Patryk Patil był ich nauczycielem transmutacji i zarazem ich opiekunem domu. Już pierwszego dnia powiedział im, że jak ktoś się spóźni, to może liczyć na okropną pracę domową. Zagroził im, że jak ktoś się będzie cały czas spóźniał albo nie odrabiał prac domowych może liczyć na szlaban, którego nie zapomni przez całe życie. Starsze klasy powiedziały im, że Patil tylko chce ich nastraszyć żeby się nie spóźniali, ale według niektórych, groźby te, to szczera prawda. ( Jak nie którzy mówili, sami tego nie raz doświadczyli.)
Syriusz i Donald szybko zbiegli do pokoju wspólnego. Na skraju sofy siedziała Spinett.
Lekko się denerwowała.
- Jesteście.- Szybko wstała z fotela i podała Syriuszowi tosty.- Musimy się pośpieszyć, za kilka minut transmutacja, a nie wiem gdzie jest klasa. A wy wiecie?
Obydwaj zaprzeczyli. Przeszli przez dziurę i wybiegli na korytarz. Nagle Spinett, która biegła na przodzie, zatrzymała się. Było to tak nie spodziewane, że obaj chłopcy wpadli na nią i wszyscy troje się przewrócili.
- Kurcze, co ty robisz?- Wydyszał Syriusz.- Zaraz się spóź...
Urwał w pół zdania, bo właśnie rozległ się dzwonek.
- No to jesteśmy ugotowani.- Szepnął Donald.- Pierwsza transmutacja i klapa. Wielka wpadka.
- Ale w jakim stylu.- Uśmiechnął się młody Potter.- I w doborowej kompani.
- Nie próbuj mnie przekupić.- Donald Kuter podniósł się z podłogi.- A ty Spinett powiedz łaskawie czemu się zatrzymałaś.
- My nie wiemy gdzie klasa transmutacji, ale ona wie.- Uśmiechnęła się dziewczyna.
- Jaka ONA?
- Gruba Dama.- Promienny uśmiech rozległ się na twarzy dziewczyny.
Zawrócili szybko pod Pokój Wspólny Gryfonów.
- Przepraszam, gdzie jest klasa transmutacji?- Dziewczyna zapytała portret.
Gruba Dama spojrzała na nią wzniośle i odpowiedziała:
- Musicie iść na trzecie piętro. Klasa jest na przeciwko takiego wielkiego portretu. NA pewno traficie.
Podziękowali i czym prędzej udali się na lekcję. Zdyszani stanęli przed salą. Jakoś żadnemu z nich nie kwapiło się aby wejść do środka. Stali tak minutę patrząc się na siebie, aż Syriusz postanowił wejść jako pierwszy.
" W końcu to moja wina, że się spóźnili. Gdyby mnie nie szukali, toby zdążyli".
Złapał za klamkę i nacisnął ją. Drzwi uchyliły się ze zgrzytem. Spinett zniecierpliwiona popchnęła Syriusza do środka. Chłopak zatoczył się na drzwi i o mało nie upadł. Zatrzymał się metr od drzwi. Potoczył przestraszonym wzrokiem po klasie i ujrzał profesora Patryka Patila, który tłumaczył coś klasie.
Drzwi walnęły o ścianę, co zwróciło uwagę zarówno uczniów jak i nauczyciela.
- No tak.- Odezwał się Patil zimnym głosem.- Syn Harry'ego Pottera uważa, że ma prawo spóźniać się na lekcje? Razem z przyjaciółmi?
Syriusz spojrzał wystraszony na nauczyciela.
- Ależ nie, proszę pana.- Wydukał cichym głosem.- Po prostu zaspałem, i gdyby nie Spinett i Donald spałbym zapewne do tej pory.
Nauczyciel zgromił ich wzrokiem tak, że aż trójka przyjaciół mimowolnie zbliżyła się do siebie.
- Siadać.- Patil powiedział cichym głosem, ale zabrzmiało to jakby krzyknął. Rzucili się czym prędzej do ostatniego rzędu ławek i zajęli swoje miejsca.
- Jak już mówiłem, w tym roku nauczycie się jak zmieniać zwierzęta w różne rzeczy. Nie jest to zbytnio skomplikowane, więc pod koniec lekcji, każdy powinien umieć to już zrobić poprawnie.
Przez następne pięć minut tłumaczył im na czym polega transmutacja i jak brzmi odpowiednie zaklęcie.
Po rozdaniu zwierzątek, każdy zaczął ćwiczyć. Niektórym wychodziło to dobrze, a nie którym wcale. Syriusz popatrzył na swojego królika i się skoncentrował.
- Raz, dwa, trzy. Feraverto.- Ku swojemu zdziwieniu, Syriusz dokonał pełnej transmutacji zwierzęcia w puchar za pierwszym razem. Donald spojrzał na niego zdziwiony. Reszta uczniów także to spostrzegła i po klasie rozległ się szmer zdumienia.
- Co się dzieje?- Spytał surowo Patil.- Czemu nie ćwiczycie?
- Proszę pana, Syriuszowi udała się transmutacja za pierwszym razem.- Powiedział podniecony Donald.
- Co takiego?- Nauczyciel był zdziwiony.- Odkąd pamiętam nikomu się to nie udało za pierwszym razem. Każdemu zostawało trochę futra, albo jakieś pióro. Niesamowite. Potter, powtórz to.
Syriusz postawił przed sobą papugę Donalda i chrząknął. Machnął trzy razy różdżką i...:
- Feraverto.- Papuga zmieniła się w idealny puchar z kryształu. Wszyscy wydali z siebie jęki zachwytu, a nauczyciel stał zdumiony.
- 20 pkt dla Gryffindoru.- Powiedział dobitnie.
C.D.N... ale jutro, bo dzisiaj śpiący jestem;p
|