Gites, nie chcieli go zamieścić to go tutaj publikuje xD Wiem, że jest durny, ale to jest wersja podstawowa, bo tramtą drugą lepszą niestety skasowałam

:
Był to przepiękny, letni wieczór, w którym wypełnić się miała pewna czarodziejska przepowiednia.
-Zebraliśmy się tutaj, aby połączyć więzem małżeńskim Billa Wesleya i Fleur Delacour...
-Dzień dobry, niestety musimy przerwać tą przepiękną uroczystość.
-VOLDEMORT!
Tak, Lord Voldemort zawitał na skromnym i zaczarowanym ślubie tej że pary, na którym znajdował się też Harry Potter.
-Potter nie mam ochoty wysłuchiwać tych wyznań miłosnych więc przejdźmy do rzeczy!
Armia śmierciożerców rzuciła się na czarodziejów w ich zwyczaju nazywanych zdrajcami krwi, oraz na wszystkich zgromadzonych.
-Zakończmy to wreszcie! AVADA KEDAVRA!
Harry uchylił się i natychmiast odpowiedział.
-Expeliarmus!
Voldemort z łatwością odbił atak.
-Tylko na tyle cię stać, chłopcu-wybrańcu?
-Ja sie dopiero rozgrzewam!
-Morsmordre!
To Bella Lestrange rzuciła ten czar i nagle na niebie pojawiła się czaszka z językiem węża.
Więc jest tu też Bellatrix, w końcu mam szansę pomścić Syriusza... - myślał Harry
-Avada Kedavra!
Już było o cal, już prawie trafił i...
-A więc zabiłeś już belle? Sam fakt, ze umiesz rzucać zaklęcia niewybaczalne, nie czyni cię jeszcze silnym czarodziejem Potter!
-I ciebie też Tom...
Harry obrócił się i zobaczył Snape'a.
-Ty... ty... TY MORDERCO!
-Ucisz się Potter i spójrz na niebo!
Harry spojrzał w górę i zobaczył dziwny portal, z którego wyleciał feniks, ale nie był to Faweks tylko jakiś inny feniks, tak znajomy Harry'emu iż czuł on promieniującą fale ciepła od tego przepięknego ptaka. Podczas gdy feniks powoli lądował, portal zmienił się w lwa i ów lew zaczął walczyć z wężem utkwionym w mrocznym znaku.
-Co do licha... Jak... Jak...
Feniks usiadł na ramieniu Harry'ego i zaczął mu śpiewać do ucha. Była to tak niezwykła pieśń, jakiej Harry jeszcze nigdy nie słyszał i której z pewnością nie mógł znieść Voldemort, gdyż upadł na ziemię i nie mógł się podnieść. Gdy feniks skończył, Harry poczuł w sobie nowe siły i był gotów do ataku. Nagle, jakby z nikąd pojawiła się Nagini. Feniks rzucił się na węża i rozstrzygnąć się miała bardzo ważna bitwa. Nagle Harry doznał szoku.
-To Dumbledor, to Dumbledor... TEN FENIKS TO DUMBLEDOR!
-Ale to niemożliwe! Snape, przecież ty go zabiłeś!
-Czy ty myślałeś, że po tylu latach spędzonych w Hogwarcie jestem gotów wrócić do was?
Snape zaśmiał się.
-Zapłacisz za to!
Snape zaczął walczyć z Voldemortem, ale Harry już tego nie widział, patrzył tylko na feniksa. Wąż owiną się wokół gardła złocistego ptaka i to samo stało się z lwem i wężem na niebie. Po chwili jednak lew rozszarpał węża na drobny mak, a pomimo tego, że Nagini ciągle była na prowadzeniu, padła martwa. Voldemort czuł jakby stracił część duszy. Feniks uśmiechną się ostatni raz do Harry'ego poczym zniknął w portalu.
-Ostatni horkuks, jak to możliwe...
Harry mamrotał coś pod nosem.
-On wrócił, by mi pomóc, by go zniszczyć, co ja jej nie zauważyłem, byłem tak głupi, że nie zauważyłem...
-Harry, może i nie mam już cząstek mojej bezcennej duszy, ale nikt nie pokona mojego ciała!
Harry zastanowił się chwilkę, po czym zauważył, że Tom się odwraca.
-A z tobą zdrajco jeszcze nie skończyłem!
Harry juz nie myślał o tym, skupił się na jednym...
-AVADA KEDAVRA!
Trafił w sam środek pleców Voldemorta, po czym ten upadł martwy. Harry złapał się za bliznę i upadł na ziemię... Słyszał jeszcze głosy przyjaciół...
-Dokonałeś tego Harry!
Widział też Severusa Snape, mistrza eliksirów, który po raz pierwszy w życiu uśmiechną się... Nagle przestał już nic widzieć... Oraz słyszeć...
Koniec