|
Mięso armatnie
Zarejestrowany: Nov 2009
Lokalizacja: Jarocin
Posty: 7
|
Obojętność
Tę miniaturkę publikowałam już na forum Mirriel, lecz publikuję i tu, by zobaczyć, jakie zbierze opinie.
W pełni świadomie dialogi zapisywałam źle.
Obojętność
Na dworze zuchwale szaleje czerwcowa burza. Ile to już godzin? Trzy? Cztery? Nie wiem. Siedzimy przy uchylonym oknie, wdychając powietrze przesycone wilgocią. W milczeniu przyglądamy się błyskawicom i wsłuchujemy w grzmoty.
Nagle pytasz, jaki właściwie był Lucjusz Malfoy. Twoje pytanie sprawia, iż zaczynam się nad tym zastanawiać. W końcu mówię, że tego nie da ująć się w kilku prostych słowach. „Mamy czas”, twierdzisz, i zachęcasz mnie, bym opowiedziała ci o Lucjuszu — tak, nazwałeś go „Malfoyem”, ale ja wciąż mówię o nim, jak kiedyś. Nie wiem, dlaczego tak bardzo chcesz wiedzieć, jak go postrzegam, lecz zgadzam się. Próbuję się dowiedzieć, co konkretnie pragniesz usłyszeć; wzruszasz ramionami, „Ciekaw jestem, czy przy tobie też był takim bydlakiem” — mówisz, z dozą sarkazmu. Przecząco kręcę głową. „W takim razie…?”. Nie kończ. Nie musisz.
Nie oczekuj, iż opowiem ci o Lucjuszu, który zmienił się w kochającego i opiekuńczego mężczyznę. Nie nastąpiła cudowna przemiana i nie okazał się cudownym facetem, który pod maską cynizmu i arogancji skrywał wrażliwe wnętrze.
Kiedyś przybiegłam na spotkanie z nim z płaczem. Wtedy, gdy się pokłóciliśmy, gdy wyrzucałeś mi, że spotykam się ze śmierciożercą, twoim wrogiem. Krzyczałeś, że wykorzysta mnie przeciwko tobie, użyje klątwy Veritas, zmusi do wyjawienia naszych planów i tajemnic. Pamiętasz? Lucjusz przyjął mój szloch z obojętnością, jak zwykle. Teraz myślę sobie — „Może po prostu nie potrafił inaczej?”. Nie, nie powiedziałam, dlaczego płaczę, nie bądź głupi. Lecz prosiłam go, by mnie objął. Nie zrobił tego.
Zmieniasz temat. Pytasz, kiedy pierwszy raz się całowaliśmy. Moim zdaniem to zbyt prywatne, by o tym opowiadać. Nawet tobie. Nie zgadzasz się z odmową, mówisz, że minęło już tyle lat, a poza tym Lucjusz… Przerywam ci. Nie chcę tego słuchać.
A potem ulegam.
Wspominam ten pierwszy pocałunek. Pod drzewem, nad jeziorem. Zimą. Nie dbałam, czy ktoś nas zobaczy, nawet, jeśli byłby to jego syn. Nie przeszkadzało mi dokuczliwe zimno i śnieg wszędzie dookoła, mimo, że nie miałam na sobie szat wyjściowych i normalnie drżałabym z powodu niskiej temperatury. Nie czułam szorstkiej kory pnia wbijającej mi się w plecy, kiedy oparłam się o drzewo, a on przycisnął mnie do niego swoim ciałem.
Bo całował mnie Lucjusz Malfoy.
Odpowiedziałam na jego pocałunek, włożyłam w to wszystkie swoje uczucia, jakie żywiłam względem niego. Te pozytywne i nie. Całowaliśmy się, stojąc w zaspach, zasłonięci zwisającymi gałęziami drzewa, sami na błoniach Hogwartu. Byłoby magicznie, gdyby nie obojętność, jaką dostrzegłam w jego spojrzeniu po tym, co się stało. Chwilę lustrował mnie wzrokiem — moje, jak podejrzewam, zarumienione policzki, rozczochrane włosy i niedowierzające spojrzenie. Pochylił się i szepnął mi do ucha: „Nikt się o tym nie dowie”, a ja posłusznie skinęłam głową. Zresztą, jego postawa w tej sytuacji była dla mnie zrozumiała. „Dobra dziewczynka” — odpowiedział, gdy przytaknęłam i szybkim krokiem ruszył do zamku, najwyraźniej mając jakąś sprawę do Dumbledore’a.
Długo siedziałam pośród śniegu, kompletnie przemarznięta, i płakałam.
„Znaleźliśmy cię tam…” — przypominasz sobie wstrząśnięty, a ja kiwam głową, pogrążając Lucjusza w twoich oczach.
Mimo to, kocham go.
Twierdzisz, że to dziwne kochać Lucjusza Malfoya. Zgadzam się. To dziwne.
Potem pytasz, czy chcę ci coś jeszcze opowiedzieć. Widzisz, że znów się rozklejam, jak zwykle, gdy mówię o Lucjuszu, choć minęło już tyle lat. Pocieszasz mnie, kiedy wybucham płaczem, krzycząc znane ci od dawna słowa — „nie powinien zginąć”.
„Był draniem, manipulatorem i tyranem, Hermiono. A ty zmieniłaś się przez niego” — szepczesz. Nie obchodzi mnie to.
Do pokoju wchodzi Emily.
„Mamo…?” — pyta. Nie patrzę na nią. Teraz nie potrafię. Każdego dnia przypomina mi o Lucjuszu.
„Nie teraz, mała. Wyjdź”, mówisz, a ona cię słucha. Wie, co się dzieje. Wie, jak cierpię, gdy ją widzę.
„Ma jego oczy i włosy…” — zaczynam starą śpiewkę, a jednak wciąż tak samo bolesną. Jednak dziś ty odpowiadasz mi coś innego.
„Naprawdę myślisz, że gdyby żył, kochałby ją?”.
Zamieram. Nigdy nie usłyszałam od ciebie takiego pytania. Do dziś byłam pewna, że odpowiedź na nie brzmi tak. A jednak wzbudziłeś we mnie wątpliwości.
„Nie, Harry” — odpowiadam w końcu. — „On nie potrafi kochać”.
Jeszcze tego dnia palę jedyną rzecz, która mi po nim pozostała. Jedyną rzecz, jaką kiedykolwiek mi dał.
Najpiękniejszą suknię na świecie.
__________________
"Każdy z nas wierzy, że to, co ma do powiedzenia, jest o wiele ważniejsze od tego, co mógłby powiedzieć drugi".
A. Dumbledore
_________________
— Milcz! Idźże do diabła!
(...)
— Już byłem. Nudno tam jak u Knota na przyjęciu.
"Tajemniczy ogrodnik"
_________________
Moje teksty: Obojętność
Ostatnio edytowane przez Zojowata : 11-26-2009 o 10:42.
|