Wróć   HPN.pl > Pozostałe > Kosz

Zamknięty temat
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 11-03-2007, 17:24   #1
Bubi
Senior Member
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 109
Wyślij wiadomość przez MSN do Bubi
Domyślnie [NZ]Przesilenie

Zdecydowałem napisać ff korzystający z konwencji czarodziei i magii JK Rowling jednak wrzucających je w świat po katastrofie, gdzie magia słabnie, ludzie dowiadują się że czarodzieje naprawdę istnieją i że w pewnym sensie są winni katastrofie. Powstaje wtedy organizacja nie zgadzająca się na istnienie magów. W opowiadaniu pojawią się zarówno wulgaryzmy, erotyka, jak i inne niestosowne dla młodszych zabiegi. W prologu nie będzie zbyt dużo powiązań ze światem znanym z "Harry'ego Pottera" więc możecie być trochę zawiedzeni.



PROLOG

Było już ciemno gdy wyszedł z klatki. Na drzewach pozostały już tylko co bardziej uparte złote liście. Drobniutka mżawka zraszała czoło i wciskała się za kołnierz. Na osiedlu działała tylko jedna latarnia, która dawała pomarańczowe światło. Czarny płaszcz, mimo że niewygodny, wydawał się właściwy na spotkania z pracodawcą. Jedną rękę trzymał na spuście kuszy, drugą szukał w kieszeni papierosa. Wyjął tego całego chociaż mógłby za niego dostać całkiem niezły obiad w jednej z knajp w centrum. W końcu trzeba rzucić ten nałóg bo kondycja już nie ta - pomyślał odpalając papierosa zapalniczką Zippo zabraną któremuś ze zleceń. Wszedł w jedną z tych rozwalonych po przesileniu uliczek, w których promieniowanie nie stopiło wszystkiego. Szlag by wziął tych Majów, przeklął bezgłośnie patrząc na w połowie stopioną ścianę niegdyś jednej z melin do których miał zwyczaj chodzić po przerzuceniu tony akt i znalezieniu wreszcie kruczka. Nie chodził tam na dziwki, chociaż znał właściciela i wiedział że zapewnienia o comiesięcznych badaniach są prawdziwe. Nie chodził tam również na piwo, rzadko pił, bo alkohol wyostrzał jego zmysły do granic możliwości. Jego koledzy śmiali się nieraz, że umiałby podać datę wybicia spadającej monety. Chodził tam by walczyć. Bez reguł, bez zbędnych pytań. Zawsze uwielbiał zapach krwi po draśnięciu kataną. Teraz mieścił się tam urząd pracy dla takich jak on, którzy przeżyli kilka lat walk w klatce i nie zginęli podczas przesilenia. Po wystukaniu umówionej kombinacji na resztkach pianina usłyszał znajomy zgrzyt zamków i po chwili uchyliła się klapa w podłodze. Zawsze dziwił się tym wszystkim środkom ostrożności jakie podejmowała gildia. Nikt normalny nie zszedłby na dół o ile nie znał kogoś z wewnątrz. Zszedł po nadpróchniałych schodach odruchowo omijając ten przegniły. Pociągnął za klapę zatrzaskując ją za sobą i odetchnął głęboko. Mimo że minęło już siedem lat odkąd odbyła się tu ostatnia walka, mimo że przez ostatnie 5 lat pomieszczenie było ciągle zadymione, czuł zapach krwi. Przynajmniej tak mu się zdawało. Rozejrzał się po sali. Kilka głów kiwnęło na powitanie, na co odpowiedział uniesieniem ręki. Większość jednak dalej zajmowała się swoimi sprawami, ukradkiem i strasznie nieumiejętnie przyglądając się kto wszedł. Denerwowali go młodzi uczniowie, stojący z reguły przy stole bilardowym, którzy myśleli, że szybko wzbogacą się wstępując do gildii. Stary Pacza nigdy nikomu nie odmawiał zlecenia. Z tych co przyszli podczas okresu biedy, gdy wyczerpały się wszystkie zapasy, zostało dwóch. Obaj niepozorni i może dzięki temu przetrwali. Większość jednak porywała się na zadania dobrze płatne, jednak w związku z tym niebezpieczne. Magowie mają dobre zabezpieczenia, tę frazę powtarzał zawsze gdy przynosił komuś nieśmiertelnik z herbem gildii. Po jakimś czasie zaczęli mówić na niego na niego Posłaniec Śmierci. Zawsze gdy pojawiał się koło domu któregoś ze zrzeszonych wypatrywano czarnej szkatuły w której zwykł nosić nieśmiertelniki. Przeszedł przez duża salę dość szybkim krokiem. Nie miał ochoty na głupie pytania i niczego nie wnoszące pogawędki o "gównie i herbacie". Gdy przeszedł przez zasłonę zrobioną z koralików (Pacza lubił się popisywać swoimi indiańskimi korzeniami) obrzucił okiem siedzących. Pacza jak zwykle siedział na tronie przyniesionym z jednego z muzeów, za nim stała trójka ochroniarzy w zielonych garniturach. Wszystko to było normalne i już miał siadać kiedy zauważył jeszcze kogoś. Żadnych świadków, Pacza trzymał się tej świętej reguły. Przynajmniej do teraz. Zrezygnował z tkwienia w pozycji "na lotnika" i klapnął głośno na krzesło. Kurwa, to była pierwsza myśl jaka przyszła mu do głowy.Szlag, ta była druga. Odruchowo wycelował pod płaszczem kuszę w niespodziewanego przybysza. Witaj Riddle, powiedział Pacza z uśmiechem. Każdy inny śmiertelnik za wspomnienie o jego pochodzeniu leżałby już w rynsztoku, podobnie zresztą jak wszyscy ci którzy mieli ten niefart być w pobliżu. Pacza o tym wiedział i z jeszcze większą lubością witał go nazwiskiem kiedy tylko byli sami, ale to był pierwszy raz kiedy zrobił to w obecności innych. Cóż zabiję ją później, przykazał sobie w myślach i uważnie przyjrzał się kobiecie stojącej obok regału z różdżkami. Młoda, na oko może z dwadzieścia pięć lat, ubrana w dziwaczne szaty noszone z reguły przez magów, i rozglądająca się ze zrozumieniem po sali łupów dziewczyna miała w sobie coś co budziło niepokój. Blizna, po uderzeniu mocy która niosła życzenie śmierci, pulsowała. Wcześniej nie zwrócił na to uwagi. Czasem pobolewała bez powodu. Przydatny acz nieprzyjemny prezent który dostali nieliczni zanim magowie zorientowali się że te ich czary-mary nie działają jak powinny po przesileniu. Jestem niewyspany i to dlatego, tłumaczył sobie Riddle pocierając bliznę na barku, to wszystko tylko mi się wydaje. Pacza zauważył ruch i tym razem już bez swojego przyklejonego uśmiechu kiwnął głową. Codziennie polerowana i woskowana łysina rzuciła zajączka na rękę nieznajomej. Bełt ze świstem przeciął powietrze i przybił różdżkę do ściany. Nowy już siedział na kuszy wyciągniętej spod płaszcza. Ochroniarze nawet się nie poruszyli, Pacza wstał i rozłożył ręce jakby chciał odsunąć walczących, odruch z okresu sędziowania walk. Czarodziejka pozornie wyglądała na zaskoczoną jednak Riddlowi wydawało się że jej oczy mówią "Hahaha. I co mi teraz zrobisz Posłańcze?". Usiedli wszyscy razem w jednej chwili jak na jakąś niewypowiedzianą komendę. Cóż, powinienem był napisać w zaproszeniu, to jest Angelika i tak masz rację, jest czarodziejką... Słowa Paczy wydały się tak śmieszne przez wzgląd na miejsce w którym przebywali, że nie wytrzymał. Riddle roześmiał się w głos. Gildia zabójców od chwili założenia tropiła i wybijała magów, jeszcze chwila i powie mi, żebym mu poczytał na dobranoc. Riddle, Pacza zmienił ton głosu z poważnego na rozbawiony, dopiero teraz się uśmiejesz. Będziecie razem pracować. Spadł z krzesła. Tego było za wiele. Rzucił krzesłem przez zasłonki i wyszedł z wyrazem twarzy samotnego wojownika okrążonego przez wrogą armię. W tym przypadku miało się wrażenie, że armia powinna wycofać się do Rowu mariańskiego. Jakiś młokos który dostał krzesłem obracał się właśnie w stronę z której jak mniemał przyleciało wykrzykując co ma zamiar zrobić rzucającemu. Gdy zobaczył kroczącego Riddla zabrał się za sklejanie. Posłaniec już miał wychodzić, kiedy odwrócił się do jednego z ochroniarzy pilnujących klapy. Masz fajki?, wychrypiał. Po chwili wziął paczkę z trzęsącej się ręki, Dzięki, bardziej zaskrzypiał niż powiedział. Wyszedł nim ochroniarz zdążył cokolwiek odpowiedzieć. Wyjął papierosa, wyciągnął filtr, odpalił i zaciągnął się całymi płucami. Jeszcze raz. myśli kotłowały się w umyśle aż wreszcie skrystalizowały się w jedno słowo wypowiadane przez całe roztrzęsione ze wściekłości ciało. Kurwa.
Bubi jest off-line  
Stary 07-12-2008, 16:31   #2
Limonka
Urodzony, by rządzić światem
 
Limonka na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,744
Domyślnie RE: [NZ]Przesilenie

Brak aktualizacji -> kosz.
A tak fajnie się zapowiadało.
Z dobrą betą mogłoby być genialne.
Także wywalam do kosza, z wielkim fochem.
Liczę na reaktywację, czekam na PW z prośbą o przywrócenie tematu.
Limonka jest off-line  
Zamknięty temat


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
Uśmieszki są Wł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 19:07.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.