|
11-12-2008, 19:14
|
#101
|
|
Mięso armatnie
Zarejestrowany: Nov 2008
Lokalizacja: Mysłowice
Posty: 9
|
Najbardziej rozpaczałam nad śmiercią Freda. Naprawdę. Pamiętam, że na początku IŚ jest taki fragment, gdy Fred mówi, że na jego wesele nie będzie trzeba się stroić itd. A tymczasem bliźniak nawet swojego ślubu nie dożył.
Kolejna sprawa to Zgredek i Hedwiga. Nie spodziewałam się ich śmierci. Nienienie. Wg mnie i tak to nic nie zmieniło.
W V tomie przeżywałam strasznie zgon Syriusza. Był on jedną z moich ulubionych postaci. Tak samo jak w VI tomie Dumbledore. To było dla mnie bardzo przygnębiające.
|
|
|
11-16-2008, 21:44
|
#102
|
|
Member
Zarejestrowany: Nov 2008
Posty: 46
|
Jak dla mnie najbardziej przygnębiająca była śmierć Snape'a, jak dla wielu osób. Nie powiem, że go lubiłam, był barwną postacią, ale miałam uraz do niego, że tak gnębił Harry;ego, jednocześnie ciesząc się, ze jest, bo wiele wnosił do ksiązki. Ale podsumowując nie wiedziałam, co o nim myśleć. Dopiero pod koniec, kiedy umierał i kiedy poznaliśmy jego wspomnienia, tak jak Harry, poznałam jego prawdziwą twarz. I nawet go polubiłam... Generalnie jego śmierć była straszna. Straszny sposób umierania, błahy, głupi powód... Następnie wymienię Hedwigę, która zawsze lubiłam  Zgredka, Lupina i Tonks. Szkoda, że obydwoje musieli umrzeć://. No i jeszcze bardzo przeżyłam smierć Freda, zawsze myślałam, że oni z Georgem zawsze wychodzą z tarapatów, a tu się nie udało:/
|
|
|
12-19-2008, 14:50
|
#103
|
|
Niepoprawny marzyciel
Zarejestrowany: Jun 2008
Posty: 121
|
Dla mnie wielu osób. Oczywiście Lupina i Tonks, którzy właśnie odnaleźli swoje 'szczęście'.
Następnie Severus. Długo by tu pisać.
Ponadto: Albus, Fred, Zgredek. No i Syriusz.
|
|
|
12-21-2008, 12:38
|
#104
|
|
Praktykant Voodoo
Zarejestrowany: Apr 2008
Posty: 804
|
Każdą śmierć w jakiś tam sposób przeżyłam, ale chyba największym szokiem była śmierć Freda. To stało się tak nagle że musiałam przeczytać ten moment kilka razy żeby w to uwierzyć. Śmierć Lupina, Tonks, Zgredka i nawet Snape'a mnie zasmuciła. Ogólnie cały czas ryczałam  ((
|
|
|
12-21-2008, 21:43
|
#105
|
|
Junior Member
Zarejestrowany: Dec 2008
Posty: 2
|
Hmm...chyba Moody'ego. Nie spodziewałam się, że umrze, był przecież jednym z najlepszych aurorów a tu nagle koniec. A śmierć Zgredka mnie wzruszyła, szlachetnie zginął.
|
|
|
12-22-2008, 23:04
|
#106
|
|
Junior Member
Zarejestrowany: Nov 2008
Posty: 9
|
Ogólnie największym szokiem pod względem zaskoczenia była dla mnie śmierć Alastora Moody'ego - tak doświadczony auror, po za tym śmierć nastąpiła tak szybko, niemalże na początku 7. książki.
A najbardziej wzruszająca? Jak dla mnie śmierć Zgredka. Był to wierny Harry'emu skrzat, postać niesamowita - już w 2. tomie go bardzo polubiłem, a z każdym kolejnym tomem lubiłem tą postać jeszcze bardziej. Pamiętam jak fajnie było, gdy w 6. tomie Harry kazał śledzić mu i Stworkowi Draco Malfoya i jak Zgredek powiedział, że nie spał cały tydzień. To dopiero poświęcenie!  Szkoda, że zmarł. Wzruszające były też śmierć Dumbledore'a w 6. tomie, a w Insygniach podczas Bitwy o Hogwart Remusa Lupina i Tonks - dwie wspaniałe postacie zakochane w sobie połączyły się razem śmiercią w jednej, ostatniej bitwie walcząc po tej samej stronie.
Śmierć Snape'a? To nie jego śmierć, lecz historia była straszna...
|
|
|
01-03-2009, 23:02
|
#107
|
|
Junior Member
Zarejestrowany: Jan 2009
Lokalizacja: Żabno
Posty: 22
|
Hmm...
Nie podobało mi się jak zmarli Lupin i Tonks...
Nie było to jakoś rozpisane...
Tak jakby to nie było takie ważne...
Największym szokiem była śmierć Freda!Poprostu umarł!
Nie dociera to do mnie!
Szkoda że umarł....
|
|
|
01-05-2009, 14:45
|
#108
|
|
Niepoprawny marzyciel
Zarejestrowany: Jan 2009
Posty: 39
|
Mnie najbrdziej zaszokowała śmierć Lupina i Tonks. Dopiero co się zeszli, Lupin nie zostawił Tonks i teddy'iego, a tu mały Teddy został sam.  Bardzo było mi też okropnie smutno z powodu śmierci Ferda. On i Georg wydawali się mi tacy zawsze nierozłączni...
Śmierć Severusa Snape'a byłą dla mnie szokiem. Może nie sama śmierć, ale sposób w jaki zginął. To było strasznie okrótne. Takie Voldemortowsikie
|
|
|
01-05-2009, 17:57
|
#109
|
|
Member
Zarejestrowany: Nov 2008
Posty: 46
|
Cytat:
Napisał pgierula
a mnie jeszcze zszkowala smierc glizdogona przez wspolczucie musial zginac, gdyby nie on nie wiadomo jakby sie potoczyly losy harryego w posesji malfoyow
|
jego to mi tam nie żal xD, choć he he, faktycznie, zginął za to, ze okazał trochę współczucia i dobra...
|
|
|
01-05-2009, 22:06
|
#110
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Nov 2008
Posty: 21
|
CZyja śmierć była dla was największym szokiem?
Taa gdy osoby ktore wymieniliscie zgineły było mi smutno ale wyłam bez opamiętania gdy umierał Dumbledore  No i jeszcze jak Cedrik ale to chyba dlatego, że umarł jako pierwszy i musiałam sie oswoić z faktem, że te postacie zaczną kiedyś umierać i wogóle...
|
|
|
Zasady postowania
|
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts
kod HTML jest Wył.
|
|
|
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:43.
|
|