Najbardziej rozpaczałam nad śmiercią Freda. Naprawdę. Pamiętam, że na początku IŚ jest taki fragment, gdy Fred mówi, że na jego wesele nie będzie trzeba się stroić itd. A tymczasem bliźniak nawet swojego ślubu nie dożył.
Kolejna sprawa to Zgredek i Hedwiga. Nie spodziewałam się ich śmierci. Nienienie. Wg mnie i tak to nic nie zmieniło.
W V tomie przeżywałam strasznie zgon Syriusza. Był on jedną z moich ulubionych postaci. Tak samo jak w VI tomie Dumbledore. To było dla mnie bardzo przygnębiające.
|