Wróć   HPN.pl > Fan Zone > Fan Fiction > Kącik Twórczy

 
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 07-22-2009, 23:04   #23
Jolsey Siria Black
Fan "Strefy 11" i tarota
 
Jolsey Siria Black na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Posty: 67
Wyślij wiadomość przez ICQ do Jolsey Siria Black Wyślij wiadomość przez Skype&trade do Jolsey Siria Black
Domyślnie 12. (Tylko ja) widzę problemy. c.d.

- To rusz swój tyłek i pomóż mi trochę, co?
Wstałam i poszłam za nim do kuchni. Przygotowanie posiłku zajęło nam nieco ponad piętnaście minut. Usmażyłam na patelni wszystko, co było w lodówce, a George rozlał kremowe piwo do szklanek.
- Zawsze jecie takie byle co?
Uśmiechnął się pod nosem.
– Generalnie idziemy do mugolskiego marketu i kupujemy żarcie do mikrofalówki…wiesz, no, nie mamy czasu na robienie obiadów.
Kiedy skończyliśmy jeść, a George wrzucił naczynia do zlewu, zaoferował, że pokaże mi resztę mieszkania. Pokój Freda był cały zaklejony plakatami: zdjęciami drużyn quidditcha, najnowszych modeli mioteł, a także przeróżnych gadżetów. Poza tym, to pomieszczenie było bardzo brudne. Prototypy nowych gadżetów ( znajdowały się dosłownie wszędzie), niekoniecznie czyste ubrania i bielizna. Nie pościelone łóżko, wokół którego piętrzyły się opakowania po pizzy i szybkich daniach.
- Jeszcze kilka miesięcy i nie będziesz mógł przecisnąć się przez drzwi, wiesz? – pomacałam go po fałdce na brzuchu.
Zaśmiał się cierpko i zamknął drzwi. ”Pokój Angeliny”,pusty, poza kilkoma pudełkami, stojącymi na biurku. Ściany miały bardzo słodki kolor (beż, lekko wchodzący w róż),
na ciemnej wykładzinie leżał mały dywanik, a w rogu pokoju stała stara szafa.
- Cukierkowo – skomentowałam, wchodząc do pokoju – osobiście ściany pomalowałabym na śliwkowo, zamontowała ściemniacze w lampce, nastawiała mnóstwo świeczników i zaprosiła jakiegoś wampira – mruczałam, kręcąc się wokół własnej osi, by w końcu opaść na łóżko.
George położył się koło mnie i lekko ugryzł mnie w szyję. Już po chwili leżał na mnie, całując po ciele. Zdałam sobie z czegoś sprawę, odepchnęłam go i wstałam z łóżka.
– Wiesz, co? To nie był jednak zmarnowany dzień. Teraz przynajmniej wiem, na czym stoję.
- Jolsey…przestań.
Chciał mnie przytulić, ale odsunęłam się.
– Nie dotykaj mnie. To koniec, tak jak chciałeś.
Wybiegłam z pokoju Angeliny i z kominka w salonie przeniosłam się do Nory. Z nerwów chciało mi się rzygać. Kurwa, jaka ja jestem naiwna, pomyślałam.
Kiedy włączyłam MTv, w salonie zmaterializował się George.
- Zostawiłaś gitarę i…torebkę.
- Trzeba było spalić w piecu – warknęłam.
Usiadł koło mnie.
– Jolsey…pogadajmy, przecież…
- Nie mamy już o czym rozmawiać. Odwal się ode mnie.
Pan Weasley wychylił się zza kuchennych drzwi. Wykorzystałam moment, w którym się zagadali i wyszłam do ogrodu.

- Jolsey, a nie przesadzasz trochę? – Usiadł koło mnie, na starej, ogrodowej huśtawce. – Nie zrobiłbym nic, na co byś się nie zgodziła.
Parsknęłam ironicznym śmiechem
– Ty nie rozumiesz, albo nie chcesz się przyznać sam przed sobą, tak? Durna, młoda Irlandka.
Spojrzał na mnie z niedowierzaniem
– Jolsey…czy ty czasem nie masz…gorszych dni?
- Nie.
- Nie zamierzałem cię skrzywdzić. Dalej nie zamierzam. Ja po prostu…
Wpatrzyłam się w horyzont
– George, idź już, spiepszyłeś sprawę.

Przez następny tydzień, każdego ranka budziła mnie sowa z listem i jakimś drobnym prezentem, którym chciał mnie przekupić. Pozostawałam nieugięta z nadzieją, że w końcu mu się znudzi. W poniedziałek, piątego maja za pomocą sieci Fiuu dostałam się do Hogwartu.
- Jolsey…bijesz jakąś dziwną aurą, wiesz? – powiedziała Hermiona tuż po tym, jak życzyła mi szczęścia.– może to stres. Wiesz, słyszałam, że te egzaminy są strasznie trudne i mało osób je zdaje…No, ale powodzenia.
Nie ma to, jak podnieść na duchu.

Pierwszy ( praktyczne egzaminy z instrumentów) i drugi ( rozpisywanie nut ze słuchu, śpiew) dzień egzaminów nie był tak stresujący. Trzeci dzień to egzaminy z języków obcych, natomiast, gdy w czwartek miałam dzień wolnego, umierałam z nerwów, przed egzaminem z transmutacji.
- Będzie dobrze, w końcu, jesteś zdolna…Po OJCU – dodał Syriusz dumnie, gdy siedziałam w jego gabinecie, popijając herbatę
- Wszyscy mi to powtarzają…ale boję się. I chce mi się rzygać z nerwów.
- Wymiotować – poprawił mnie, sięgając po ciastko. – Nie wiem, po kim ty masz takie słownictwo…Chyba po ojcu.
Oboje wybuchliśmy śmiechem.
- A tak nawiasem, ostatnio ładnie wyglądasz.

Praktyczny egzamin z transmutacji wyszedł mi dobrze ( zrobiłam jedynie dwa dopuszczalne błędy), natomiast w pisemnym pomyliłam kilka skomplikowanych formułek, co zrozumiałam dopiero, gdy oddałam test egzaminatorom.
Wychodząc z sali straciłam przytomność.
Kiedy się ocknęłam, zdałam sobie sprawę, że jestem w skrzydle szpitalnym, a koło mnie na łóżku siedzi Constantin.
- Cześć królewno.
Uśmiechnęłam się do niego słabo.
- Wiesz…ostatnio trochę przytyłaś, mówię to szczerze, jak brat. Twoje piersi…są nieco większe i wyglądasz tak zdrowo...może to głupie pytanie, ale jakie jest prawdopodobieństwo tego, że jesteś w ciąży?
Ironiczny uśmieszek spłynął mi z twarzy.

-„Dziurawy Kocioł, Londyn”.
Tak szybko, jak pozwalały mi na to wysokie obcasy wybiegłam z baru do pobliskiej mugolskie apteki. Od Consty’ego dostałam dwadzieścia funtów i polecenie, żebym spieszyła z Hogwartu zanim ojciec skończy lekcje.
Podeszłam do okienka apteki na drżących nogach. Przede mną stały tylko trzy osoby, ale jakiś mężczyzna puścił mnie przodem, twierdząc, że woli, żebym nie zemdlała.
- Poproszę…cztery testy – wyszeptałam.
- Ciążowe?! – wychrypiała głośno farmaceutka. – Proszę, ta dzisiejsza młodzież…Czternaście dziewięćdziesiąt sześć.
Zostało mi pięć funtów i zgodnie z dalszymi instrukcjami Constantina poszłam do baru szybkiej obsługi po dużą colę. Po chwili zachciało mi się siku i z duszą na ramieniu weszłam do toalety.Nasikałam do czystego kubeczka i usiadłam na podłodze, by zgodnie z instrukcją wykonać testy.
– Spokojnie.
Pierwszy, drugi, trzeci, czwarty.
Pozbierałam je do torebki, wyrzuciłam kubeczki i wyszłam z baru, by zmaterializować się w pobliskim parku.
- „Magiczne dowcipy Weasleyów” – przeczytałam, pomiędzy kolejnymi szlochami i weszłam do środka.
Przebijałam się przez tłum, gdy nagle ktoś mocno mnie przytulił i wprowadził na zaplecze.
- George…
- Nie zdałaś egzaminu?
- George…ja…
- Nic nie szkodzi, przecież można je poprawić…- pogłaskał mnie uspokajająco po plecach.
- George…ja…ja jestem w ciąży.
__________________
'Oh, won't you walk through?
And bust in the door and take me away?
Oh, no more mistakes
'Cause in your eyes I'd like to stay, stay'

Ostatnio edytowane przez Jolsey Siria Black : 01-03-2010 o 17:16.
Jolsey Siria Black jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
 

Narzędzia tematu
Wygląd

Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
Uśmieszki są Wł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:00.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.