Wróć   HPN.pl > Harry Potter > Hogwart

 
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 07-24-2011, 23:23   #11
Blanca-Evans
Fan "Strefy 11" i tarota
 
Blanca-Evans na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: myslovitz (;
Posty: 91
Domyślnie

Kiedy Voldemort pozwolił im się rozejść, Blanca udała się do swojego pokoju. Nadal był nieurządzony, w końcu kiedy mogła się tym zająć, skoro większość jej czasu spędzonego w Kwaterze Głównej zajęło jej 'integrowanie' się z resztą śmierciożerców.
Usiadła na łóżku i rozglądała się po ciemnym pokoju. Gdyby nie mała lampka na stoliku nocnym w pokoju nie byłoby widać kompletnie nic. Zaczęła rozpakowywać swoje walizki. W zasadzie wzięła tylko ubrania i kosmetyki. Żadnych rzeczy, które mogłyby jakoś urozmaicić ten ciemny pokój. Muszę wrócić do domu. Cholera.
Stanęła na progu drzwi swojego pokoju i krzyknęła -Ginny!
-Co jest? -dziewczyna wychyliła się z salonu.
-Masz ochotę mi pomóc? -Blanca uśmiechnęła się zachęcająco.
-Nie. -Weasley pokazała jej język i wróciła do salonu.
-Ginny, naprawdę potrzebuje Twojej pomocy! -tym razem w głosie Evans słychać było wyraźną prośbę.
-Przecież wiesz, że żartowałam. Uwielbiam wyprawy w ciemno, a znając Ciebie.. pokażesz mi coś ciekawego, co?
-Lazurowe Wybrzeże. Musze wybrać się do domu moich rodziców, a nie chce iść tam sama. Mogę na Ciebie liczyć?
-Zaraz będę gotowa. Muszę ubrać się w coś bardziej mugolskiego.
Blanca wróciła do pokoju, zabrała różdżkę, zgasiła lampkę i wyszła.

***
Mocno mnie trzymaj. -powiedziała Blenci i już po chwili obie wirowały. Teleportacja trwała długo, a dziewczynom zaczęło kręcić się w głowie. Ginny co jakiś czas mocniej zaciskała palce na ramieniu towarzyszki, jakby chciała przez to powiedzieć 'niech ta droga się już skończy...'Nagle trzasnęło. Aportowały się na pięknej plaży.
-Właściwie... nigdy nie mówiłaś, że jesteś francuską! -krzyknęła Weasley z oburzeniem.
-Bo nie jestem. -uśmiechnęła się Blanca. -Moi rodzice i siostra zamieszkali tu, kiedy Hanna poszła do Hogwartu. Nie wiem, dlaczego nie mogła wychowywać się w Lonydnie, jak wszyscy -wywróciła oczami.
Szły brzegiem plaży, a robiło się coraz ciemniej. Jutro o tej porze pewnie będą już w drodze... Evans pospiesznie ogoniła od siebie te myśli, nie chciała martwić Ginny.
-Zbliżamy się do portu, a stamtąd już niedaleko. -powiedziała.
-W zasadzie czemu nie mogłyśmy się aportować prosto pod Twoim domem?
-Na naszej ulicy większość rodzin to mugole, a nie chcę wzbudzać sensacji i robić problemów rodzicom...
-Wiedzą, że przyjdziesz?
Blanca zawahała się. Nie wiedziała co odpowiedzieć.
-Nie. -odrzekła zgodnie z prawdą.
Weasley chciała chyba jeszcze o coś spytać, ale zobaczyła znaną minę rudowłosej i przemilczała to.
W końcu zobaczyły przed sobą duży, biały dom.
-Wow, macie basen?! -krzyknęła Ginny.
-Skorzystamy z niego kiedy indziej, obiecuję.
Nie chciała marnować czasu na kąpiele w basenie, kiedy jej rodzice byli w domu. Chciała się stąd jak najszybciej ulotnić. Ginny patrzała na nią taki wzrokiem, że serce Evans zaczęło mięknąć, ale szybko się opanowała i rzuciła tylko krótkie:
-Nie.
Dziewczyny podeszły do drzwi. Blanca z wahaniem zapukała trzy razy.
-Nie wchodzisz bez pukania do swojego domu? - syknęła Ginn. Ta tylko pokręciła głową i nakazała milczenie.
Drzwi otworzyła jej matka. Jak się Ginny wcześniej dowiedziała od Blanci, jej matka pracowała w Proroku Codziennym, była redaktorką. Cóż, akurat stojąc w drzwiach miała na sobie jakąś starą szatę, taką "do kuchni i do ogrodu", a w ręku różdżkę oczywiście. Gdy zobaczyła swoją córkę, szczęka jej opadła, a oczy zrobiły się okrągłe.
-Co... Co ty tu robisz? - powiedziała i zaraz spojrzała na osobę towarzyszącą swojej córce, nieznacznie do niej podobną.
-Przyszłam po kilka swoich rzeczy. - i nie mówiąc nic, weszła do domu, spychając jednocześnie swoją mamę z progu drzwi. - Ginny, chodź, mam pokój na piętrze.
I obie zaczęły wchodzić po schodach. Weasley rozglądała się ciekawie. Zauważyła, że dom był dość bogato wyposażony, w przeciwieństwie do Nory, w której się wychowywała, ale nie robiło to na niej wrażenia. Blenci nigdy nie sprawiała wrażenia 'zamożnej panienki z miasta', więc pewnie nie była zżyta z rodzinnym domem.
-Jesteś bardzo podobna do matki.
Evans nie odpowiedziała. Przed oczami wciąż miała zaskoczoną mamę, stojącą w progu drzwi domu. Była podobna, to fakt. Choć oczy Nelly Evans aż raziły niebieskim odcieniem, a włosy miała ciemniejsze niż córka, Blanca była młodszym klonem matki.
To, że ją dzisiaj spotkała, że znowu ją zobaczyła nie było dla niej łatwe. Chciała zapomnieć o wszystkich chwilach, kiedy była z Nelly tak blisko...
-To mój pokój. -rzuciła zachęcającym tonem w stronę swojej towarzyski.
Oczy Ginny powiększyły się, jakby chciała naraz objąć wzrokiem cały pokój. Po jasnoszarych ścianach spacerowały... koty! Były namalowane, ale magia pozwalała im na kocie brojenie. Wyraźnie ucieszyły się na widok Blenci, a ta podeszła do ściany i przejechała delikatnie po trzech kocich brzuszkach. Zwierzątka nie wydawały żadnych odgłosów.
-Słodkie są, prawda? -zagadnęła rudowłosą.
Ginny uśmiechnęła się promiennie.
-Podobasz im się! -w głosie Blanci słychać było zaskoczenie. -Zwykle źle reagują na gości, wolą swoje własne towarzystwo. Mnie tolerują, bo jestem ich stworzycielką, no i trochę się namęczyłam, żeby je wyczarować. Nie udało mi się tylko nadać im głosu, nie wiem dlaczego.
-Bo pewnie używałaś tego zaklęcia, które nadaje głos patronusom, prawda?
-No tak.
-Zabierasz je do Kwatery Głównej? Znam zaklęcie nadające głos przedmiotom martwym.
Blanca skinęła głową i zaczęła pakować swoje rzeczy. Pościągała ze ścian obrazki, spakowała kilka albumów z ruchomymi zdjęciami, zaczęła pakować całkiem przypadkowe rzeczy, ściągnęła nawet firanki z okien, gdy nagle... drzwi się uchyliły.
Stanęła w nich brązowowłosa dziewczyna i zszokowana patrzała na siostrę.
-Blanca? -zaczęła niepewnie. -Blenci, co Ty tu robisz?! -I podbiegła do rudowłosej szybko, rzuciła się na nią i mocno przytuliła...
Weasley nie wiedziała jak się zachować, przez chwilę patrzała na siostry. Po chwili.. poczuła się dziwnie. Zobaczyła, że na twarzy sióstr Evans lśnią łzy. Odwróciła głowę. W gardle miała wielką gulę. Przypomniała sobie o swoich braciach, na których śmierć będzie musiała jutro patrzeć. Zacisnęła dłonie w pięści.
-Hanno, dlaczego nie jesteś w Hogwarcie? Przecież rok szkolny trwa!
-Wiem Blenci, ale kiedy uciekłaś... kiedy zostawiłaś mnie samą... ja nie chciałam już tam wracać.
-Oszalałaś?! Wiesz czym się zajmuję, nie jestem Ci już potrzebna! W tym roku masz SUMY! -ruda krzyczała.
-Tak, ale ja Cię potrzebuję! Jak mogłaś tak po prostu uciec, nawet się ze mną nie pożegnałaś! -Hanna również straciła panowanie nad emocjami.
-Cicho, bo mama nas usłyszy. Wróciłam tylko po swoje rzeczy...
-I co, znowu odejdziesz? Znowu mnie tu zostawisz?!
-Odwiedzę Cię jeszcze, obiecuję.
Była to druga obietnica tego dnia, którą złożyła. Wiedziała jednak, że tej nie będzie tak łatwo spełnić.
-Wyślę do Ciebie sowę, kiedy rodziców nie będzie w domu. Jeżeli... jeżeli nie będziesz miała wtedy jakiś... 'obowiązków'... to.. zobaczymy się, prawda? -młodsza Evans z trudem wypowiadała co niektóre słowa.
-Prawda.
Siostry jeszcze raz mocno się przytuliły. Hanna spojrzała na Ginny.
-Zastąp mnie czasem, kiedy będzie kogoś potrzebować.
W oczach Weasley lśniły łzy. Ale była twarda, nie mogła się rozkleić. Skinęła głową w stronę Hanny i wymusiła uśmiech. Chciała, żeby był szczery, ale tyle emocji teraz chciało się z niej wydostać!
Blanca sprawnym ruchem spakowała resztę swoich rzeczy. Podeszła do siostry, pocałowała ją w czoło i pociągnęła Ginny za rękę.
-Wyskoczymy przez okno, dobrze? -dostrzegła niepewną minę Weasley. -Nie ma wysoko, poza tym jesteśmy CZAROWNICAMI!
Ginny wzniosła oczy ku sufitowi, ale trzymając za rękę śmierciożerczynię dała nura w dół. Wylądowały zgrabnie i lekko, jak na damy przystało.
-No to teraz.. kierunek dom. -powiedziała z uśmiechem Blanca i dziewczyny teleportowały się do Kwatery Głównej Śmierciożerców.
__________________
'And it feels
And it feels like
Heaven's so far away
And it feels
Yeah it feels like
The world has grown cold
Now that you've gone away'

Ostatnio edytowane przez Blanca-Evans : 07-25-2011 o 15:02.
Blanca-Evans jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
 

Narzędzia tematu
Wygląd

Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
Uśmieszki są Wł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Śmierciożercy Nacia1234 Kosz 375 06-14-2011 17:41
Śmierciożercy Angela Johnson Kosz 1064 09-29-2008 20:58
Śmierciożercy. Sherry Kosz 123 02-19-2008 14:42
*Śmierciożercy* Dziedzic Gryffindora Kosz 1355 01-29-2008 19:26
Śmierciożercy Draco Malfoy Kosz 1994 05-27-2007 20:43


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 13:31.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.