Było dużo rozczarowujących faktów. To, że wszystkiego można się było domyślic przed skończeniem ksiażki. I to, że jakby odwalono tą ksiażkę, byleby seria była ukończona. I ta sprawa z Lupinem, jedyne co go w życiu dobre spotkało to prawdziwi przyjaciele. To drugie, Tonks i wogóle, się nawet nie zaczęło, gdy kopnął w kalendarz. To oburzające. Mieli jeszcze do tego syna, którego historia zaczyna się podobnie, co do Harry'ego- totalnie jakby nie wiedziała, co wymyślic. No i jeszcze to całe zmartwychwstanie Pottera- to nie tylko absurd, jest gorzej. I rozmowa z Dumbledorem?? To nie tyle, że nierealne, bo tu jest wiele takich rzeczy, ale po prostu głupie. I to, że był sobie Harry i był sobie Voldemort i wszyscy inni i nagle Harry stał się wszystkowiedzący i wygłosił referat, a nagle potem Avada Voldemorta, łup, tratatata i Voldemort nie żyje. To dosłownie widać czarno na białym, że jest pisane od niechcenia. I ten epilog, który wiele nie mówi. Podupadła J.K. Rowling stosując tak banalne zakończenie typu "A potem żyli długo i szczęśliwie":no:. No, chyba tyle.

A i jeszcze to, że te całe ukrywanie się, łażenie od lasu do łąki, od łąki spowrotem do lasu było ogólnie nudne.