"Życie jest piękne",czyli jak najlepiej mówić o Holocauście.
Film "Życie jest piękne" opowiada historię włoskiego Żyda,Guido.Na wskutek wielu dziwnych zbiegów okoliczności poślubia on Dorę-piękną Włoszkę zaręczoną wcześniej z wysoko postawionym faszystowskim urzędnikiem. Kiedy ich pierwsze dziecko,Josue, ma kilka lat wybucha II wojna światowa. Guido i Josue zostają więźniami obozu koncentracyjnego.Dora dobrowolnie także udaje się w tą,być może ostatnią drogę. Guido aby uchronić swoje dziecko od wojennego koszmaru przedstawia mu rzeczywistość obozową jako grę-aby zdobyć główną nagrodę ,trzeba podporządkować się obozowym zasadom.
Muszę przyznać,że takie przedstawienie wydarzeń z II wojny wydało mi się conajmniej dziwne,zwłaszcza ,że w niegdyś faszystkowskich Włoszech do dziś istnieje "syndrom winnego", a o tamtych czasach opowiadało się zwykle z powagą,a nawet patosem.Benigni,jakby na przekór temu stworzył coś na wzór familijnej komedii-momentami śmiesznej,ale jak dla mnie również dogłębnie poruszającej.
Mimo,że niektórzy czują sie zniesmaczeni konwencją ,w której utrzymuje się film,a sam obóz nie jest przedstawiony zupełnie realistycznie-polecam.Naprawdę warto.
A dla tych,którzy być może widzieli: czy uważacie ,że taki sposób mówienia o holocauście bardziej do nas,ludzi żyjących kilkadziesiąt lat po tych wydarzenia,przemawia?
|