Wróć   HPN.pl > Fan Zone > Fan Fiction > Kącik Twórczy

 
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 01-12-2010, 00:39   #34
Gumochlon
Niepoprawny marzyciel
 
Gumochlon na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2008
Lokalizacja: tu
Posty: 47
Domyślnie Rozdział dziewiąty. Propozycja 1/4

Nie dane jej jednak było pójść prosto do dormitorium. Na półpiętrze natknęła się na Dumbledore'a, który najwyraźniej ucieszył się na jej widok. Odniosła nawet wrażenie, że nie znalazł się na jej drodze przypadkiem. To nie wróżyło niczego dobrego.
- Panno Van Tassen, chciałem z panią porozmawiać – zagadnął dyrektor. - Może pani przyjść do mojego gabinetu?
- Oczywiście – odburknęła niezbyt grzecznie.
Dumbledore nie skomentował jej przemoczonego ubrania i zdawał się nie zauważać, że z włosów cieknie jej woda i że cała jest oblepiona zeschłymi liśćmi i rozmokłymi płatkami róż. A na dodatek ma bose stopy a buty trzyma w dłoni. Jednak gdy tylko weszli do gabinetu, dyrektor rzucił spojrzenie w kierunku kominka, na którym momentalnie zapłonął ogień. Lillian przysunęła sobie fotel bliżej kominka, tak że bijące od niego ciepło już po chwili rozkosznie rozgrzało jej ciało. Ubranie zaczęło na niej schnąć w zdumiewająco szybkim tempie.
Dumbledore zaproponował jej cytrynowego dropsa, ale stanowczo odmówiła. Dyrektor wzruszył ramionami. Był przyzwyczajony do odmownych odpowiedzi na poczęstunek dropsami. Sam wrzucił sobie jednego do ust. Przymknął oczy. Na jego twarzy pojawił się wyraz błogości.
- O czym chciał pan ze mną rozmawiać, panie dyrektorze - spytała znudzonym tonem. - Czy chodzi o moje dzisiejsze zachowanie? Bardzo przepraszam. To się więcej nie powtórzy.
Dumbledore machnął ręką lekceważąco, jakby po uczniach nie spodziewał się niczego innego, tylko demolki świątecznego stołu i głupawych odpowiedzi. Usiadł w swoim fotelu i oparł łokcie na biurku, długie palce splatając przed sobą. Lillian zauważyła leżąca obok jego łokcia grubą rolkę pergaminu z dobrze znaną sobie pieczęcią. Rzuciła na nią szybkie spojrzenie a potem przeniosła wzrok na dyrektora. Dumbledore odezwał się do niej łagodnym, ojcowskim tonem.
- Wszystko w porządku, panno Van Tassen? Czy jest może coś, o czym chciałaby mi pani powiedzieć?
Patrzył na nią uważnie, ale Lillian była pewna, że nie zagląda do jej głowy. To nie było w jego stylu.
- Nie. Nie ma niczego takiego - powiedziała zdecydowanym głosem, patrząc prosto w błękitne jak bławatki oczy.
Dumbledore milczał chwilę, a potem odezwał się przyjacielskim tonem.
- Gdy jesteśmy młodzi, często robimy głupie rzeczy, bez zastanowienia i bez rozmyślania o konsekwencjach. I czasami może się zdarzyć, że sami padamy ofiarą zamysłów, których ofiarą miał być ktoś inny. Rozumiesz mnie?
- Nie bardzo - skłamała, w jej głosie wciąż pobrzmiewało znudzenie, ale wewnątrz cała aż się naprężyła w napięciu.
- A ja myślę, że rozumiesz, jesteś inteligentną dziewczyną. Inteligentną i bardzo piękną. Ale o tym wiesz, prawda?
- Do czego pan zmierza, panie dyrektorze? - przerwała mu w końcu ostro. Miała dosyć tych podchodów. Dyrektor, nie dyrektor, nikt nie będzie z nią rozmawiał w ten sposób.
- W porządku - powiedział z dobrotliwym uśmiechem, jakby zupełnie nie zauważał jej aroganckiego tonu. - Oczywiście rozumiem twoją postawę.
Lillian milczała z zaciętą twarzą. Czy on naprawdę wiedział? Jak? Skąd? Lucjusz wspominał, że na Dumbledore'a należy uważać. Nie lubił go, wręcz nie znosił, ale nie był tak głupi, aby go nie doceniać. Dumbledore nie musiał używać legilimencji, aby wiedzieć o różnych osobach różne przydatne rzeczy.
- Jesteś jeszcze bardzo młoda – ciągnął dyrektor, nadal tym samym, dobrotliwym, ojcowskim tonem, który zaczynał ją poważnie drażnić - i to co teraz przeżywasz, wydaje ci się dramatem, ale kiedyś...
- Jakim dramatem? Ja niczego nie przeżywam! - powiedziała agresywnie. Zaraz skarciła się w myślach. Jedyne czego nigdy nie zdołał nauczyć jej Lucjusz, to opanowania i trzymania nerwów na wodzy. Gdy się postarała, wychodziło jej to całkiem nieźle, ale musiała się w tym celu niezwykle skupić. Najczęściej jednak nie potrafiła zapanować nad emocjami.
- Czytałaś może Historię Hogwartu? - spytał niespodziewanie Dumbledore.
Lillian pokręciła przecząco głową. Ta nagła zmiana tematu zaskoczyła ją i zbiła z tropu. Dumbledore był dobrym graczem. I to przeważnie on rozdawał karty.
- No cóż, to nie jest popularna lektura - przyznał profesor - ale jest przydatna, wiele może wyjaśnić. Na przykład to, dlaczego nauczyciele postępują tak, a nie inaczej.
- Postaram się ją w takim razie przeczytać, panie profesorze - odparła bez entuzjazmu, zastanawiając się, o co mu właściwie chodzi.
- Dobrze Lillian, widzę, że nie jesteś w nastroju do przyjacielskiej pogawędki, przejdę więc do sedna – zamilkł na moment po czym oznajmił. - Chciałbym zaproponować ci w przyszłym roku posadę nauczyciela obrony przed czarną magią.
Lillian gapiła się na niego przez chwilę z niezbyt mądrą miną, aż dotarł do niej sens słów.
- Mnie? - upewniła się, a jej usta wygięły się w krzywym uśmieszku. - Osobie, która nie potrafi usiąść na krześle?
- Tak. Profesor Crispin nie chce przedłużyć kontraktu na następny rok. Z tym stanowiskiem jest zawsze kłopot.
Lillian uśmiechnęła się z przekąsem.
- Słyszałam, że ciąży na nim klątwa, od czasu kiedy Voldemort nie dostał tej roboty. Nikt nie uczy dłużej niż rok, bo ta posada przynosi pecha.
- Bzdury - Dumbledore uśmiechnął się ciepło. - Jedna z tych głupich hogwarckich legend, którą się straszy pierwszoroczniaków. Jak ta, że podczas ceremonii przydziału trzeba walczyć z trollem i wypić butelkę Szkiele-Wzro na czas. Ale podoba mi się, że nazywasz Voldemorta jego nazwiskiem.
- A czemu nie? - wzruszyła ramionami z obojętną miną. - To nie jest wynik jakiejś odwagi. Wychowałam się w Holandii i Francji, a tam jego nazwisko nie budzi aż tak wielkiego lęku. To w końcu tylko nazwisko, prawda?
- Słuszna uwaga.
- A za nazwiskiem jest człowiek, a nie żaden demon. Lord Voldemort brzmi nieźle, ale już Tom Riddle kojarzy się z zupełnie przeciętnym typkiem. Wystarczy sobie to uświadomić, a staje się on trochę mniej straszny.
- Tak, Lillian – zgodził się chętnie Dumbledore. - Widzisz? Właśnie takiej osoby potrzebuję na stanowisko nauczyciela obrony przed czarną magią. Kogoś z racjonalnym podejściem.
Nagle Lillian stała się czujna. Coś jej tu nie grało. Czy taki wielki dyrektor jak Dumbledore, naprawdę może mieć tak ogromne trudności ze znalezieniem nauczyciela OPCM-u, jednego z najbardziej prestiżowych przedmiotów jakiego nauczano w szkole, że proponuje posadę uczennicy? I to jakiej uczennicy? Może i była zdolna i bogata a to nigdy nie zaszkodzi, ale uczyła się tylko tego co jej odpowiadało, nie uważała na lekcjach, często odnosiła się do nauczycieli bez należytego respektu. W ciągu półtora roku nauki w Hogwarcie nie wykazała się absolutnie niczym, co sugerowałoby, że mogłaby być dobrym nauczycielem. Wprost przeciwnie. Wielokrotnie udowodniła, że jest osobą nieodpowiedzialną, porywczą i skupioną na sobie.
Jej wzrok ponownie przyciągnęła rolka pergaminu spoczywająca na biurku. Miała ochotę wykonać szybki ruch, porwać ją do ręki, rozwinąć i zapoznać się z treścią dokumentu.
Postanowiła jednak na razie zachować rezerwę i spokój. Milczeć i wysłuchać tego, co dyrektor miał do powiedzenia. Tego, że za propozycją Dumbledore'a kryło się coś więcej, była teraz pewna. Lucjusz zawsze powtarzał, że dyrektor to wielki manipulator. Lillian była ciekawa, jaką grę prowadzi teraz. Z nią. Zauważyła, że od pewnego czasu próbował ją sobie zjednać. Stosował wobec niej zabiegi, które na pewno doskonale działały na innych uczniów. Ale nie na nią, bo z natury była nieufna i podejrzliwa. Wiedziała, że nie ma nic za darmo. Jaka jest więc cena przyjaźni z dyrektorem Hogwartu? Co stary spryciarz chciał osiągnąć? W pierwszym momencie pomyślała, że może ma na nią ochotę. Zawsze było to jej pierwsze, naturalne skojarzenie. Poparte było bowiem sporym doświadczeniem. Szybko jednak odrzuciła to podejrzenie. Przyszło jej nawet do głowy, że stary Dumbel po prostu w ogóle nie interesuje się kobietami.
Nie potrafiła go rozgryźć i zainteresowało ją to na tyle, że nawet zapomniała na moment o tym, jak bezceremonialnie została odrzucona przez Snape'a. A odrzucenie nie było czymś, do czego była przyzwyczajona i nad czym przechodziła do porządku dziennego. I co łatwo wybaczała.
Popatrzyła na dyrektora z uprzejmym, niewinnym zainteresowaniem.
- Pamiętaj - odezwał się Dumbledore, uważnie ją obserwując znad okularów połówek - że wszyscy nauczyciele w tej szkole, zrobią co tylko będą w stanie, aby ci pomóc. Zawsze możesz na nas liczyć.
- Pomóc? Mnie? Niby w czym?
- Młoda, początkująca nauczycielka może sobie nie radzić z niektórymi problemami. Więc jak? Zgadzasz się?
Lillian zastanowiła się. Zostać tu jeszcze jeden rok. Robić to co lubi. Nie być już uczennicą... Nie być już uczennicą! Miała ochotę zawołać „Tak, tak, biorę w ciemno”, ale problem leżał w tym, że propozycja nie budziła jej zaufania. Powiedziała więc ostrożnie.
- Zastanowię się.
- Oczywiście potrzebna jest jeszcze zgoda rady szkolnej, a po owutemach musisz przejść inne, znacznie trudniejsze egzaminy. Reszta nauczycieli też musi poprzeć wniosek dotyczący twojej kandydatury, gdyż do tej pory tylko raz się zdarzyło, aby nauczycielem została osoba tuż po ukończeniu szkoły.
Reszta nauczycieli. Świetnie. Lillian już widziała, jak Snape wyraża zgodę.
- Snape w życiu się nie zgodzi - podzieliła się swoją obawą z Dumbledorem.
- Profesor Snape - podkreślił Dumbledore stanowczo - będzie musiał się zgodzić, jeśli inni to uczynią. Poza tym wierzę, że wykaże się on rozsądkiem.
Owszem, wykaże się. Będzie chciał ją odesłać jak najdalej od siebie. To zdecydowanie byłby jedyny przejaw rozsądku, jakim mógłby się wykazać.
__________________
Pisanie powieści jest dla mnie przeniesionym w dojrzałość opowiadaniem sobie samemu bajek - Olga Tokarczuk
Gumochlon jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
 


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
Uśmieszki są Wł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Pan Potter Harry :) Vic Opowiadania - miniaturki 6 04-11-2010 14:43
Harry Potter czy Harry Snape Hermiona741 Kosz 6 03-13-2010 12:43
[NZ] Harry Potter i Moc Miłości Magnus Walter Kosz 16 06-21-2009 18:58
Harry Potter.... Vojtazzz Kosz 18 08-02-2007 15:45
[NZ] Harry Potter i Moc Miłości Magnus Walter Kosz 7 06-24-2007 15:31


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:45.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.