Blanca wpatrywała się w drzwi prowadzące na korytarz. Kroki stawały się coraz głośniejsze.
-Nie zastałem Cię w pokoju wiec pomyślałem, że tu Cię znajdę. – w pokoju pojawił się Dominic.
-A ja nie spodziewałam się ciebie. – patrzyła na mężczyznę ze zdziwieniem.
- Czemu siedzisz tutaj sama?
-Nie mogę spać. – odpowiedziała krótko rudowłosa.
Stark usiadł obok dziewczyny patrząc w ogień. Płomienie sprawiały wrażenie jakby chciały wyskoczyć poza kominek.
-Niesamowite co? Mogłoby się wydawać, że ogień może wszystko, a tak nie wiele trzeba by i jego kontrolować, noooo i niepielęgnowany czy też niepodniecany – Stark uśmiechnął się wypowiadając to słowo – w końcu zgaśnie.
Śmierciożerca popatrzył na pannę Evans, ta odwzajemniła spojrzenie.
-Słuchaj chciałem ci podziękować za to co dziś mówiłaś. Kosztowało cię to wiele odwagi. Ale było mi bardzo miło, że wstawiłaś się za mnie.
Na twarzy kobiety pojawiły się rumieńce, na szczęście w pokoju było ciemno i Dominic tego nie zauważył.
-Nie ma za co. – odpowiedziała po chwili zmieszana.
-No dla mnie to ważne więc jest za co – zbliżył się i pocałował dziewczynę w policzek.
Dziewczyna uśmiechnęła się, a w jej szklistych oczach odbijały się szalejące w kominku ognie.
-Nie znamy się długo, ale zdążyłam cie polubić.
Po jej słowach w pokoju pojawił się skrzat. Czyścił „w locie” swoje nowe ubranko.
-Panicz nie śpi? Podać coś? Potrzebuje Pan Rubina? – zapytał z nadzieją, że dostanie jakieś polecenie.
-Nie nic nie potrzebuję… a Ty Blanco?
Blanca pokiwała przecząco głową w stronę Rubina, ten ukłonił się nisko i ruszył w stronę drzwi.
-Rubin jeszcze jedno… Pod moją nieobecność wykonuj ich polecenia rozumiemy się? – skrzat ukłonił się jeszcze raz i wyszedł bez słowa.
-Poczciwy ten twój skrzat. – zauważyła dziewczyna.
-Zgadza się.
Evans złapała mężczyznę za rękę i delikatnie ścisnęła.
-Uważaj na siebie. Nie daj się masakrować bo ciężko będzie patrzyć nam na to z boku, a dobrze wiesz, że będziemy bezradni.
-Nic mi nie będzie. Słyszałaś Czarnego Pana. Mówił że doceni to co robię więc mam nadzieje, że wyciągniecie mnie szybko z Azkabanu. O ile tam w ogóle trafię.
Patrzyli sobie w oczy przez chwilę.
-Mogę zostać tu z Tobą? – zapytał Dom. – Nie chcę spędzać ostatniej nocy w tej kwaterze samotnie.
-Jasne…- Dziewczyna położyła głowę na ramieniu śmierciożercy.
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...
Ostatnio edytowane przez Pikus : 08-07-2011 o 21:00.
|