- Niby jak mam mu pomóc? - zapytała Nacia, cicho łkając - Wiesz, że to niemożliwe.
- Wszystko jest możliwe. Tylko ty możesz to zrobić.
- Raczej mój ojciec. Wiesz, że on nie utrzymuje kontaktów z rodziną.
- Chcesz jeszcze zobaczyć Draco czy nie?
Odpowiedzią na te słowa była chwila ciszy. Blaise wzruszyl ramionami. Mial naprawdę smutną minę.
- Tak mi głupio... Kocham Draco.. Zawsze kochałam... Ale po tym, co ostatnio się wydarzyło... Myślę, że nie możemy być razem.
- I nie powinniście - Blaise objął przyjaciółkę ramieniem, a ona przytuliła się do niego. Bylo to cudowne uczucie. Nigdy nie czuła nic do Zabiniego, wiedziała, że jest chłopakiem przyjaciółki, który zawsze potrafił jej pomóc, przy którym mogła czuć się bezpiecznie...
- Zero facetów - uśmiechnęła się przez łzy i wytarła nos rękawem. Wstała.
W sowiarni było ciemno i zimno. Spojrzała na chłopaka, przytuliła go ostatni raz i załapała za rękę, aby pociągnąć za sobą i wrócić do lochów. Było już późno.
- Ja muszę coś jeszcze załatwić. Odpisz mu jak najszybciej. On cię potrzebuje. nacia kiwnęła głową. Razem z Blaisem zeszli po dużych kamiennych schodach. On poszedł z jedną stronę, a ona w drugą.
***
- Nie mogę ci powiedzieć - odpowiedziała Nacia, zakładajac ręce. Udawała, że wszystko jest w porządku. Jakby przed chwila znowu byla na schadzce z jakimiś Ślizgonami ze starszej klasy. Co chwilę zerkała nerwowo to na drzwi do łazienki, to na różdżkę Angeliny. Była zrozpaczona i wściekła, miała ochotę rozszarpać ją na kawałki, wyrwać jej wszystkie włosy i ściągnąć ten wredny uśmieszke z jej ślicznej buźki.
- Posluchaj...
- Nie. To ty posłuchaj. To twój wybór. Albo mi powiesz, co robiłaś dzisiaj z moim chłopakiem, albo Draco dowie się o wszystkim.
Angelina, idiotko, co ty wyrabiasz... Ty o niczym nie wiesz...
- Nie ufam ci na tyle, żeby ci powiedzieć. A już na pewno nie teraz?
- Co proszę? - Angelina z wrażenia aż wstała z łóżka i stała przed Nacią. Dwie Ślizgonki. Przyjaciółki, gotowe rzucić w siebie Niewybaczalnym w każdym momencie. Co zatem je powstrzymuje?
Dopiero po chwili Nacia zauważyła, ze w drugim łóżku nie ma Kaajn.
- Gdzie jest Kaylin?
- Nie licz na to, że będzie z tobą rozmawiać. Nie licz na to, że ktokolwiek będzie chciał z tobą rozmawiać. Suka z ciebie, wiesz? Jak ja mogłam się z tobą przyjaźnić? Myślałam, że...
- Zamknij się już - odpowiedziała chlodno Angelina i zrobiła delikatny ruch różdżką - Raz, dwa... trzy.
Nic się nie zmieniło, ale Nacia i tak wiedziała, co właśnie się wydarzyło. Sowa, która ma Draco Malfoyowi dostarczyć list, w którym zawarta jest informacja, że jego dziewczyna go zdradza, jest właśnie w drodze.
Nacia wiedziała, że nie ma nic do stracenia. I nei miała także cierpliwości. Rzuciła się na Johnsonównę i zgodnie z niewypowiedzianą obietnicą złapała ją za włosy. Obie rzuciły się na podłogę, zaczęły szarpać i tarzać, budząc cały Dom Węża.
- Nienawidzę.cię.mała.podstepna.dziwko.
- TO TY JESTEŚ DZIWKA! KURWISZ SIĘ Z MOIM FACETEM!!!
Wtedy do pokoju wparowaly Kaylin, Christina i Mimid.